A jednak potrafią!

Tak dobrego meczu i efektownego zwycięstwa Piasta jego kibice dawno nie widzieli.

Radość uzasadniona. Quentin Boisgard w końcu pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał. Fot. Norbert Barczyk / PressFocus

PIAST GLIWICE

Dla wszystkich związanych z gliwickim klubem wygrana z Arką przydarzyła się w najlepszym momencie sezonu. Na ostatnich konferencjach prasowych, zarówno przed i po meczach, trener Daniel Myśliwiec nie tracił wiary w zespół, choć nie zawsze podobne odczucia mieli kibice. Dlaczego? Bo na własne życzenie Piast roztrwonił w ostatnim czasie bezpieczny bufor, a w ważnych meczach sam sobie utrudniał sprawę.

Presja ich zmotywowała

W końcu jednak przez większość meczu z Arką (4:1) wyglądało to tak, jak chciał sam szkoleniowiec. Gospodarze emanowali odwagą, pewnością siebie i chęcią wygrania. Nie załamał ich niewykorzystany rzut karny, zmarnowane okazje w pierwszej połowie czy też gol kontaktowy dla Arki. Największym dowodem na wzorowe nastawienie gliwiczan była reakcja po trzecim strzelonym golu. Większość drużyn w polskiej lidze, prowadząc 3:1, skupiłaby się na obronie korzystnego rezultatu. Piast jednak w poniedziałkowy wieczór poczuł krew i poszedł po kolejnego gola, a mógł i po więcej. Trudno więc dziwić się satysfakcji, a nawet dumie trenera gospodarzy po meczu. – Mocni piłkarze i mocne drużyny radzą sobie w takich sytuacjach i grają po swojemu. To o tym rozmawialiśmy w szatni przed meczem i to widziałem na boisku, co mnie bardzo cieszy. Mógłbym wymieniać praktycznie każdego z pierwszej jedenastki, mówić o kapitalnych zagraniach czy momentach, ale zmiennikom za to, co zrobili, również należy się „chapeau bas”. To mnie cieszy, że wrócił nasz Piast, który budowaliśmy mozolnie, który się potknął, ale maszeruje dalej. Przed nami jeszcze cztery bardzo ważne bitwy – spuentował Daniel Myśliwiec.

Francuz wyszedł z cienia

Nie było jednego bohatera, bo pierwszy raz od dawna niemal wszyscy piłkarze zagrali na równym i wysokim poziomie. Z jak najlepszej strony pokazali się zawodnicy, o których dawno się nie mówiło, jak choćby Quentin Boisgard czy Filip Borowski, a Hiszpan Hugo Vallejo pięknym golem zmazał część win za swoją postawę w poprzednich meczach. Szczególną ulgę odczuł wspomniany Boisgard, co do którego od samego początku są spore oczekiwania, a ten sezon można podsumować zdaniem, że „idzie mu jak po grudzie”. – Mówią, że kontuzje budują twój charakter i tego wieczoru pokazałem każdemu, na co mnie stać. Wiele tygodni byłem poza grą i powrót do strzelania tak kluczowych goli nie jest kwestią szczęścia, ale mentalności. W piłce nożnej wiele rzeczy sprowadza się do nastawienia w głowie i tego wieczoru zrobiło to różnicę – stwierdził Francuz, który nie chce jednak zbyt szybko się „podpalać” golem i efektowną wygraną, bo sezon jeszcze się nie skończył. – Musimy utrzymać skupienie i przenieść nasze myśli na piątkowy mecz. W Kielcach chcemy walczyć o kolejne trzy punkty – zaznaczył pomocnik.

(KRIS)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się