Ambitny plan francuskiego Polaka

Mathieu Scalet, nowy gracz Odry, wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Urodzony we Francji zawodnik ma za sobą niezwykle ciekawą historię.

Mathieu Scalet smak ekstraklasy poznał m. in. w barwach Motoru Lublin. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

ODRA OPOLE

W stolicy polskiej piosenki już dawno przebrzmiały echa przebojów wykonywanych w Amfiteatrze Tysiąclecia. Na „Debiuty” i „Premiery” w Opolu nie trzeba będzie jednak czekać cały rok. Z tym tylko, że teraz na scenę wchodzą... piłkarze Odry i to na nich zwrócone będą oczy zarówno sporej części mieszkańców historycznej stolicy Górnego Śląska, jak i kibiców z reszty Polski. A na gwiazdę okienka transferowego wyrósł drugi z zawodników pozyskanych do zespołu Łukasza Tomczyka.

Mathieu Scalet to piłkarz, którego życiorys nadaje się na scenariusz całkiem ciekawego filmu z kilkoma zwrotami akcji. 1 kwietnia 1997 roku urodził się we Francji i tam uczył się gry w piłkę. Jednak w wieku 17 lat mama pochodząca z Polski „wychodziła” mu testy w Wiśle Kraków i wiosną 2015 roku został jej zawodnikiem. Dokładniej jej drugiego zespołu występującego w III lidze. Trenował i grał, ale nie otrzymywał stypendium. Utrzymywali go rodzice, a on, ucząc się języka polskiego na zajęciach organizowanych na Uniwersytecie Jagiellońskim, marzył o karierze. W półtora roku zaliczył 40 występów i strzelił sześć goli.

Debiut w ekstraklasie

Kiedy rezerwy Białej Gwiazdy zostały rozwiązane, postanowił poszukać nowej drogi do ekstraklasy. Przez Beskid Andrychów trafił do Śląska Wrocław. Tam zakotwiczył na cztery i pół roku i na dobre rozkręciła się jego przygoda z polską piłką. Nie od razu jednak został ekstraklasowiczem. Znowu trafił bowiem na trzecioligowe boiska, na których grał drugi zespół wojskowych, ale był na tyle wyróżniającą się postacią drużyny Dariusza Sztylki – obecnego dyrektora sportowego Odry, że 26 listopada 2017 roku zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

Na tym się jednak radość skończyła, bo rezerwy spadły do IV ligi, a piłkarz wcześniej wraz z nimi piął się do przodu. W końcu został pełnoprawnym piłkarzem ekstraklasy, w której 12 września 2020 roku strzelił swojego pierwszego gola w meczu zremisowanym 3:3 z Lechem Poznań.

Droga pod górę

Ale i tym razem droga nie wiodła prosto na szczyt marzeń, bo pięć lat temu postanowił zmienić klimat. W Podbeskidziu Bielsko-Biała, grając dwa sezony, zanotował 36 występów i cztery gole, ale nie zaznał smaku awansu. Dopiero w następnym klubie, którym był Motor Lublin z I ligi wszedł przez baraże do ekstraklasy i następne dwa lata był już jej pełnoprawnym graczem, w 46 meczach strzelając trzy gole. Z takim dorobkiem przyszedł do Opola.

- Mimo że teraz jesteśmy w I lidze, to ciągle chcę grać na najwyższym szczeblu rozgrywek – zapowiedział w wywiadzie dla klubowych mediów nowy pomocnik Opolan. – Mam ambicję, aby wrócić do ekstraklasy i zrobić to właśnie w barwach Odry. Wraz z drużyną zrobimy wszystko, żeby to się udało. Doświadczenia w krajowej elicie już trochę zebrałem, więc w Opolu będę chciał to wykorzystać i pokazać swoje umiejętności, bo doskonale wiem, na co mnie stać.

Uznane nazwiska

Do podpisania kontraktu z Odrą, obowiązującego do końca czerwca 2028 roku, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy, skłoniły 29-letniego rozgrywającego nie tylko wysokie ambicje. - Jest tutaj dyrektor Dariusz Sztylka, którego znam z czasów gry w Śląsku Wrocław, a także trener Łukasz Tomczyk – dodał Mathieu Scalet. – To uznane nazwiska w piłkarskim środowisku. Opolski, nowy, bardzo ładny stadion również pokazuje, że klub chce walczyć o coś więcej. Dlatego też tutaj dołączyłem, bo chcę być częścią czegoś fajnego i pomóc w walce o najwyższe cele.

Jerzy Dusik

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się