Austriackie gadanie

Trener Rene Poms zapewnił, że wie jak poradzić sobie w tej trudnej sytuacji.

GKS Tychy jeszcze nie jest martwy - twierdzi Rene Poms. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

GKS TYCHY

Przed rokiem miałem praktycznie taką samą sytuację, kiedy przejmowałem zespół Grazer AK – powiedział 50-letni Austriak. – Był wówczas na ostatnim miejscu w tabeli i nie potrafił wygrać od dziesięciu spotkań. Potrzebowałem wtedy czterech meczów, żeby awansować kilka miejsc i ostatecznie zrealizowaliśmy nasz cel.

I co? W przeciwieństwie do austriackiej Bundesligi, w której drużyna z Grazu od razu zaczęła punktować – zaczęła od remisów z Rapidem Wiedeń i Red Bull Salzburg, a następnie pokonała WSG Tirol i Blau Weiss Linz – w polskiej I lidze po debiucie Poms ma na koncie „zero” i niesmak, bo jego zespół popełniał żenujące błędy w obronie. Z porażki 2:4 ze Śląskiem Wrocław austriacki szkoleniowiec musi więc błyskawicznie wyciągnąć wnioski, bo już w sobotni wieczór starcie o to, żeby w tunelu zaświeciło się światełko.

Zwycięstwo potrzebne jest więc natychmiast. A ponieważ Polonia Bytom także ma wiosną fatalną serię, musi się pojawić pytanie: „jak nie teraz to kiedy?”. Jest jednak jeszcze drugie, bardzo konkretne pytanie: „na kogo postawić?”. Jedenastka, która tydzień temu wybiegła na tyską murawę zawiodła kompletnie. - Pierwsze dwa stracone gole padły po indywidualnych błędach – podkreślił trener tyszan. – Jednak druga połowa w wykonaniu moich zawodników napawa mnie optymizmem na przyszłość. Zawodnicy pokazali się po przerwie z innej, dobrej strony i udowodnili, że potrafią radzić sobie w trudnych sytuacjach. Zespół w drugiej połowie grał tak jak chcemy. Był zwarty. Mocny. Chciał. Nie pozwalaliśmy rywalom grać między naszymi liniami, a my graliśmy szybko, skrzydłami, zmieniając stronę i mieliśmy dużo crossowych podań. Dzięki temu tworzyliśmy sytuacje. Z takiej akcji strzeliliśmy drugiego gola. To jest nasz styl gry. Chciałbym, żeby takich akcji było jeszcze więcej, a wtedy będziemy mieli szansę na pozytywny wynik. Jestem trenerem, a nie magikiem, ale jestem pewien, że ostatnia pozycja w tabeli nie odpowiada umiejętnościom tego zespołu. 10 meczów powinno wystarczyć, aby dokonać zwrotu, bo to nie jest martwa drużyna – zakończył Rene Poms.

W Bytomiu okaże się czy te wszystkie słowa to tylko „austriackie gadanie” czy też zapali się iskierka nadziei na utrzymanie...

Jerzy Dusik

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się