Bez cudu w Ankarze
Koniec marzeń Rzeszowian o podboju Europy. W rewanżu tureckiej ekipie wystarczyły dwa sety, by awansować do Final Four.
Tomasz Fornal nie miał litości dla Asseco Resovii. Fot. CEV
Przed tygodniem we własnej hali Asseco Resovia przegrała z Ziraatem Bankkart Ankara 0:3. To stawiało zespół ze stolicy Turcji w roli pewniaka do gry w turnieju finałowym, bo musiał wygrać tylko dwa sety. Z kolei Rzeszowianie potrzebowali nie tylko zwycięstwa 3:0 lub 3:1, ale jeszcze triumfu w „złotym” secie. Misja praktycznie niemożliwa, choć nasi siatkarze nie tracili nadziei. – Momentami graliśmy znakomicie i to nie był jednostronny mecz, mimo że skończył się wynikiem 0:3. Mieliśmy szanse, szczególnie w drugim secie, kiedy prowadziliśmy 23:20. To nas może napawać optymizmem, że to nie jest nieosiągalny poziom dla nas, że my potrafimy grać tak w siatkówkę, jak gra Ziraat – mówił po pierwszym spotkaniu Marcin Janusz, kapitan Asseco Resovii. – Musimy po prostu jechać do Ankary i starać się odwrócić losy tej rywalizacji. To jest trudna sytuacja, sami sobie w pewnym stopniu ją stworzyliśmy, ale to jest dwumecz i jesteśmy dopiero w połowie rywalizacji. Chcąc grać w czwórce najlepszych drużyn w Europie, musimy być taką drużyną, która jest w stanie odwrócić takie sytuacje – podkreślał.
Rzeszowianie wyciągnęli wnioski z pierwszego spotkania. Wtedy duże kłopoty w przyjęciu zagrywki miał libero Ziraatu, Berkay Bayraktar. W rewanżu więc od początku celowali w niego. We własnej hali, przy własnych kibicach Bayraktar spisywał się jednak bez zarzutu. Odbierał serwisy może nie perfekcyjnie, ale na tyle dokładnie, że rozgrywający Murat Yenipazar mógł skupić się na wystawianiu piłki, a nie na bieganiu za nią.
W pierwszym secie gra była wyrównana. W pewnym momencie wydawało się, że nasz zespół przełamie rywali. „Odskoczył” na trzy punkty (14:11), co było przede wszystkim zasługą kapitalnej postawy Karola Butryna. Atakujący kończył wszystkie ataki, wychodził zwycięsko z pojedynków z próbującym go zablokować Tomaszem Fornalem i nie zwalniał też ręki w polu serwisowym. Niestety, na lewym skrzydle odpowiedniego wsparcia nie dawali mu ani Artur Szalpuk, ani Yacine Louati. I w końcówce właśnie tego wsparcia zabrakło. Do tego Rzeszowianie popełnili proste błędy, Butryn przestrzelił atak, zabrakło dokładności w przyjęciu... A Ziraat, mający w składzie tak doświadczonych graczy jak Fornal czy dwukrotny mistrz olimpijski Trevor Clevenot, nawet najdrobniejszych potknięć nie puszczał płazem. Gospodarze w końcówce przejęli inicjatywę, a seta zakończył asem serwisowym Abdel-Aziz.
Po w taki sposób przegranej pierwszej partii Rzeszowianie już się nie podnieśli. A drugi set był dla niech o być albo nie być w Lidze Mistrzów. Siatkarze z Ankary szybko pokazali siłę, byli wszechstronniejsi. Fornal, Clevenot, Abdel-Aziz czy Bedirhan Bulbul – żaden z nich szczególnie się nie wyróżniał, ale grali równo i solidnie. Natomiast w Asseco Resovii wysoki poziom trzymał tylko Butryn, lecz sam niewiele zdziałał.
Gdy losy rywalizacji były przesądzone, obaj trenerzy posłali w bój rezerwowych. Lepsi znów okazali się gracze Ziraatu.
(mic)
Ćwierćfinał
◼ Ziraat Bankkart Ankara – Asseco Resovia 3:0 (25:22, 25:19, 25:21)
ZIRAAT: Yenipazar (2), Fornal (7), Burbul (8), Andel-Aziz (12), Clevenot (10), Savas (3), Bayraktar (libero) oraz Sahin, Karatas (libero), Kooy (6), Karababa (1), Jokela (2), Tosun. Trener Mustafa KAVAZ.
RESOVIA: Janusz (1), Louati (5), Demyanenko (4), Butryn (16), Szalpuk (5), Poręba (4), Zatorski (libero) oraz Nowak, Bucki (4), Vasina (4), Potera (libero), Cebulj (4), Shoji, Sapiński (2). Trener Massimo BOTTI.
Sędziowali: David Fernandez Fuentes (Hiszpania) i Dobromir Dobrew (Bułgaria). Widzów 3650.
Przebieg meczuI: 8:10, 12:15, 20:18, 25:22.
II: 10:9, 15:11, 20:15, 25:19.
III: 8:10, 12:15, 20:19, 25:21.
Bohater – Nimir ABDEL-AZIZ.
Pierwszy mecz 0:3. Awans Ziraatu.