Chcemy awansować

TRZY PYTANIA DO…Christiana Mroczkowskiego, napastnika bytomskiej Polonii i reprezentacji

Christian Mroczkowski walczy o miejsce w kadrze na mistrzostwa świata w Sosnowcu. Fot. Mirosław Woźnik / Press Focus

1. Za wami dwa trudne spotkania ze Słowenią, przeciwnikiem z elity. Jak ocenisz te mecze?

– W pierwszym meczu rywale nas zaskoczyli. Przez początkowe 10 czy 15 minut Słoweńcy grali bardzo agresywnie. Druga i trzecia tercja były już bardzo w porządku w naszym wykonaniu. Nakręcaliśmy się z każdą minutą. Podnosiliśmy swój poziom w trakcie meczu, graliśmy coraz szybciej, ale, niestety, Słoweńcy byli lepsi o jedną bramkę. W drugim meczu byliśmy gotowi na wszystko od początku. Pokazaliśmy moc i dyscyplinę. Fakt, że nie musieliśmy gonić wyniku i mieliśmy pewną sytuację, też wiele mówi o tym spotkaniu. Mogliśmy tylko przerywać grę i kontrolować losy meczu.

2. W ostatnich miesiącach widoczna jest zmiana waszego stylu gry. Co jest największym atutem tej reprezentacji?

– Przed tym dwumeczem bardzo ciężko pracowaliśmy na treningach. Ogólnie cały ten okres przygotowawczy jest dla nas wszystkich niezwykle wymagający, ale turniej w Sosnowcu jest najważniejszy. To wszystko, mam nadzieję, zaprocentuje. Jesteśmy zadowoleni nie tylko z tych dwóch meczów, ale z całego okresu przed mistrzostwami. Nasz największy atut to gra jako drużyna. Każda formacja zna swoje zadania i myślę, że nie będzie się to bardzo różniło od tego, jak Tychy grały w fazie play off. W końcu trener Pekka Tirkkonen taki ma styl. Wiemy, że w Sosnowcu mamy wymagających rywali. Musimy przede wszystkim grać mądrze w obronie. Głównie ma to polegać na tym, żeby płynnie przechodzić z defensywy do ataku. Będziemy musieli też dłużej utrzymywać się przy krążku. No i najważniejsze: skuteczność – to w ostatnim meczu ze Słoweńcami dopisało.

3. Po dzisiejszym meczu z Francją poznamy ostateczny skład na MŚ. Czy presja jest już odczuwalna?

– Nikt o tym nie myśli. Po prostu robimy to, co do nas należy. Solidnie trenujemy, gramy, jak najlepiej potrafimy, a to, kto znajdzie się w składzie, zależy od trenera. Będziemy o tym myśleć pewnie po meczu z Francją. Jest spora konkurencja, bo kadra jest bardzo wyrównana. Jednak niezależnie, jak ten skład będzie wyglądał, dla nas liczy się tylko jedno. Naszym celem nie jest utrzymanie, tylko awans. Chcemy za rok zagrać w elicie.

Rozmawiał Mateusz Pawlik

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się