Ci wspaniali beniaminkowie!
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
W poprzednim sezonie 2. liga nie dostarczyła zapleczu ekstraklasy ciekawych propozycji. Z beniaminków Stal Stalowa Wola spadła z hukiem, Kotwica Kołobrzeg mimo olbrzymich problemów próbowała się ratować do końca, ale upadła totalnie. Pogoń Siedlce się uratowała, ale trudno byłoby stwierdzić, że klub z Mazowsza był wartością dodaną rozgrywek. Przepaść pomiędzy 1. a 2. ligą wydaje się powiększać, ale nie potwierdzają tego obecni beniaminkowie. Ba! Oni są prawdziwą rewelacją! Pisząc ten tekst nie znamy rozstrzygnięcia hitu pomiędzy GKS-em Tychy a Wisłą Kraków, ale na czele znajdują się ex aequo - Pogoń Grodzisk Mazowiecki i Wieczysta Kraków.
Historia obu projektów jest diametralnie inna, ale jednakowo piękna. Kiedy na pomeczowej konferencji we Wrocławiu (1:1 ze Śląskiem) trener Wieczystej Przemysław Cecherz przekonywał, że jest jednym z najlepszych polskich szkoleniowców i już dawno powinien pracować na tym poziomie, większość traktowała to z przymrużeniem oka jako wesoły przerost megalomanii. Wygrane w kolejnych meczach każą jednak nieco inaczej spojrzeć na tamto zdarzenie. Pogoń z Grodziska niewiele ponad roku temu grała jeszcze w 3. lidze. Jej stadion bardziej przypomina obiekty co lepiej zorganizowanych klubów w klasie okręgowej i tylko pierwszy mecz obecnego sezonu PZPN pozwolił jej zagrać u siebie. Na kolejne musiała już przenieść się do Pruszkowa, ale nie przeszkodziło jej to rozgromić mającą ekstraklasowe zapędy Miedź Legnica 4:0. Polonia Bytom jako przykład budowania czegoś od zera, krok po kroku, prawdopodobnie z jednym z najniższych budżetów wygrała dwa pierwsze, wyjazdowe, mecze i pozytywnego obrazu całości nie burzy nawet wpadka 0:5 z ŁKS-em.
Co nam mówią historie tegorocznych beniaminków? Przypominają o tym, co w piłce najpiękniejsze - o jej romantyzmie i nieprzewidywalności. Nawet jeśli za jakiś czas ich bajka nie będzie już taka piękna i osiądą niżej w tabeli, dobre pierwsze wrażenie zostanie z nami do końca.