Cios za cios

Dziewiąte z rzędu ligowe zwycięstwo Jurajskich Rycerzy! Przeciwko Indykpolowi AZS Olsztyn zaserwowali aż dziesięć asów!

Bartłomiej Bołądź na oczach trenera kadry Nikoli Grbicia, zaprezentował wysoką formę. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz.

PLUSLIGA

Zawiercianie w lidze po raz ostatni przegrali 3 stycznia, z PGE Projektem Warszawa (0:3). Potem rozpoczęli zwycięski marsz. Walczący o miejsce na podium Indykpol AZS Olsztyn także ich nie zatrzymał, ale warunki postawił twarde, co gospodarzy nie zaskoczyło. - Wiemy, jaka jest liga. Nie ma tak, że wyjdziemy na boisko i łatwo wygrywamy – mówił po meczu Bartłomiej Bołądź, atakujący Aluronu CMC Warty.
Mecz oglądał trener kary, Nikola Grbić. Być może jego obecność dodatkowo zmobilizowała zawodników, bo od pierwszej piłki grali bardzo mocno i postawili na mocną zagrywkę. Pierwszy siłę w tym elemencie pokazał Moritz Karlitzek. Jeden z liderów Indykpolu AZS w poprzedniej kolejce z Bogdanką Luk Lublin (1:3) zaprezentował wielką klasę. Poszedł na zagrywkę przy piłce meczowej dla rywali i … posłał cztery asy. W Zawierciu przy jego serwisach goście wyszli na prowadzenie 14:9. - Przy seriach Moritza Karlitzka można było tylko poklaskać. Trzeba było po prostu przeczekać nawałnicę – krótko podsumował siłę zagrywki Niemca Bołądź.

Po chwili odpowiedział jednak Migues Tavares Rodrigues. Był równie „zabójczy” w polu serwisowym i … był remis (14:14). Potem gra toczyła się punkt za punkt. Z jednej strony punktowali Bartłomiej Bołądź i Aaron Russell, z drugiej Karlitzek, Paweł Halaba oraz Jan Hadrava. Cały czas jednak krok z przodu byli goście i to oni zadali ostatni cios. Bartosz Kwolek nie utrzymał piłki po uderzeniu Karlitzka.

Przegrana partia mocno podrażniła gospodarzy. Drugi set był ich popisem. Weszli na bardzo wysoki poziom. Kapitalnie serwowali i to wszyscy. Kto poszedł zagrywać, ten uderzał mocno i precyzyjne. Olsztynianie byli bezradni. Zostali całkowicie rozbili. Żaden z przyjmujących nie był w stanie utrzymać odpowiedniego poziomu.

Jurajscy Rycerze do końca meczu już nie odpuścili. Cały czas wywierali ogromną presję z pola serwisowego. Goście walczyli jednak dzielnie. Nie odpuszczali i odpowiadali, na ile mogli. A że w ich szeregach dobrych graczy nie brakuje, więc kibice oglądali ciekawe widowisko. W wymianie ciosów więcej argumentów było jednak po stronie gospodarzy. Świetnie grał Bołądź, który bardzo rzadko mylił się w ataku. Gdy jego kolegom nie szło, Tavares Rodriguez zawsze mógł na niego liczyć. Mocnymi punktami byli też Russell i środkowi, zwłaszcza Mateusz Bieniek. Kontry w jego wykonaniu przyniosły wiele punktów Aluronowi CMC Warcie.

Rozgrywający Indykpolu AZS, Johannes Tille, takiego komfortu nie miał. W decydujących momentach grał do pewniaków, czyli Arthura Szwarca lub Karlitzka. Ci jednak mieli kłopoty z przebiciem się przez zawierciański blok. - Zabrakło nam kilku pewnych, skończonych ataków. Być może jednego, dwóch asów serwisowych, może lepszej jakości piłki w kluczowym momencie. Trudno jednoznacznie wskazać konkretny element, bo poza drugim setem tak naprawdę przez większość spotkania graliśmy punkt za punkt. Szala zwycięstwa mogła przechylić się w każdą stronę. Być może zdecydował jeden as więcej po stronie zespołu z Zawiercia, może jedna niedokładnie rozegrana, wysoka piłka w końcówce seta – powiedział po meczu Seweryn Lipiński, środkowy Indykpolu AZS.

(mic)

◼ Aluron CMC Warta Zawiercie – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (24:26, 25:12, 25:22, 25:23)

ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (5), Russell (17), Bieniek (10), Bołądź (22), Kwolek (9), Gładyr (10), Popiwczak (libero) oraz Czerwiński, Nowosielski, Ensing. Trener Michał WINIARSKI.

OLSZTYN: Tille, Karlitzek (14), Cieślik (7), Hadrava (6), Halaba (15), Lipiński (6), Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Majchrzak (1), Janikowski, Borkowski, Szwarc (6). Trener Daniel PLIŃSKI.

Sędziowali: Magdalena Niewiarowska (Ludwinowo Zegrzyńskie) i Szymon Pindral (Kielce). Widzów 1500.

Przebieg meczu  
I: 9:10, 14:15, 19:20, 24:26.
II: 10:6, 15:10, 20:11, 25:12.
III: 10:7, 15:10, 20:16, 25:22.
IV: 9:10, 14:15, 20:19, 25:23.
Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się