Co powinien zrobić Włókniarz?
W Częstochowie mają o czym myśleć. Po jednostronnych meczach w piątek, w niedzielę byliśmy świadkami pierwszej niespodzianki: GKM w ostatnim biegu uratował remis ze Stalą Gorzów (45:45). Lublinianie rozgromili mistrza Polski z Torunia.
Jaimon Lidsey w Lesznie był w stanie wygrywać, ale Włókniarz był jedynie tłem dla Unii. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
W pierwszym meczu sezonu 2026 Włókniarz wysoko (31:59) przegrał w Lesznie, ale każdy kto choć trochę orientuje się w żużlowych realiach nie liczył, że Częstochowianie będą w stanie nawiązać wyrównaną walkę z silnym beniaminkiem. - Ciężko szukać pozytywów przy takim wyniku – przyznał po meczu trener Mariusz Staszewski.
Szukanie pozytywów
Kilka jasnych punktów w ekipie Lwów dało się jednak znaleźć. - Na pewno widać postęp w jeździe Szymona Ludwiczaka. Dostał w nagrodę szansę w biegu nominowanym i ją wykorzystał. To jego najlepszy występ w tym sezonie – dodawał szkoleniowiec, a jego słowa potwierdził nam sam zainteresowany.
- Ze swojego występu jestem w miarę zadowolony. Ważne, że idzie to w dobrą stronę. Nie zrobimy wielkiego postępu z dnia na dzień i to trzeba sobie powiedzieć. Wynik meczu na pewno nie jest fajny i to każdy widzi. Dużo jeszcze przed nami, trzeba pracować – ocenił młodzieżowiec Włókniarza, któremu mocno doskwiera brak wsparcia w juniorskiej formacji - powiedział nam Szymon Ludwiczak.
Inny pozytywny punkt zaczepienia na przyszłość? Na pewno postawa obu Australijczyków, którzy pokazali, że potrafią walczyć potrafią, a dorobek 11 punktów (w sześciu startach) zarówno Tungete’a oraz Lidseya wyglądał lepiej niż przyzwoicie. Problem w tym, że w dwójkę zdobyli 71 procent wszystkich punktów zespołu. Na całej linii zawiedli Mads Hansen, Jakub Miśkowiak oraz Sebastian Szostak.
- Rohan z Jaimonem pojechali swoje, co do pozostałych - czeka ich jeszcze dużo pracy. Kubie brakowało startów, Madsowi prędkości, a Sebastian po upadku jest jeszcze mocno sztywny. Jesteśmy nastawieni na ciężki sezon i będziemy robić wszystko, aby było lepiej – nie ma złudzeń Staszewski.
Konieczne wzmocnienia?
Jeśli kolejne mecze Włókniarza mają wyglądać inaczej i dostarczać więcej emocji, konieczne wydaje się poszukanie wzmocnień w trakcie rozgrywek. Wbrew pozorom kilka ciekawych nazwisk na rynku wciąż pozostaje bez klubu. O kim mowa? Przede wszystkim Nicki Pedersen, Nikolai Klindt, Matej Żagar. Niektórym marzy się powrót do Częstochowy Grigorija Łaguty, którego blokują jednak kwestie polityczne. W Częstochowie na razie utrzymują, że nikogo nie szukają, ale sytuacja może zmienić się po kilku kolejnych porażkach. Najbliższe dwa mecze Włókniarz pojedzie u siebie – z Motorem Lublin (17.04) oraz Pres Toruń (24.04).
Czy Włókniarz będzie w stanie w tym sezonie nawiązać walkę z rywalami? Zapytaliśmy o to zdobywcę 12 punktów, który jeszcze w poprzednim sezonie ścigał się dla Włókniarza. - Nie wiem… - przyznał dość szczerze Piotr Pawlicki. Ale po chwili dodał kurtuazyjnie: - Myślę, że tak. To jest dobra drużyna, a w drużynie siła. Ciężko po pierwszym meczu już wyciągać jakieś większe wnioski. Trzeba poczekać, dać im trochę czasu...
Gorąco w Grudziądzu, jednostronnie w Lublinie
Gorzowianie od dawna przeżywają spore problemy finansowe, ich start w Ekstralidze budzi kontrowersje wielu kibiców i obserwatorów, ale od strony sportowej na inaugurację zaskoczyli jak najbardziej pozytywnie. Remis na trudnym torze w Grudziądzu przed meczem zapewne wzięliby w ciemno, ale po spotkaniu mogli odczuwać spory niedosyt, bo przed ostatnim wyścigiem prowadzili 44:40. Uratowany punkt GKM zawdzięcza… Jackowi Holderowi, który w ostatnim biegu upadł i został wykluczony. Duet Michael Jepsen Jensen – Wadim Tarasenko w powtórce nie dał szans Andersowi Thomsenowi.
Starcie mistrza z wicemistrzem miało być wielkim hitem, ale niestety okazało się kolejnym jednostronnym widowiskiem. Orlen Oil Motor wziął srogi rewanż na toruńskiej ekipie za ubiegłoroczny finał zwyciężając aż 22 punktami! Po stronie Motoru w zasadzie nie było słabych punktów, ale największą furorę zrobili juniorzy - Bartoszowie Bańbor oraz Jaworski z dużą łatwością radzili sobie nie tylko z rówieśnikami rywala, ale również liderami Presu. Fani miejscowych narzekać mogli jedynie na niewielką liczbę mijanek. Do tych spektakularnych można zaliczyć jedynie wyprzedzenie po trasie Emila Sajfutdinowa przez Bartosza Zmarzlika. W obozie mistrzów mają o czym myśleć.
Mariusz Rajek
◼ Bayersystem GKM Grudziądz – Gezet Stal Gorzów 45:45
GRUDZIĄDZ: Fricke 8+2 (1*,1*,3,1,2), Drabik 3 (1,2,0,0), Tarasenko 13+1 (2,3,3,3,2*), B. Pedersen 3 (2,1,0,0), Jepsen Jensen 12+1 (1*,3,2,3,3), Przanowski 2+1 (2*,0,0), Małkiewicz 4 (3,0,1,w), Bailey - ns
GORZÓW: J. Holder 9+1 (3,2,1*,3,w), Szymko 0 (-,-,-,-,-), Przedpełski 7+1 (0,2,3,1*,1), Bednar 5+2 (2*,0,1,2*), Thomsen 10+1 (3,3,1*,2,1), Paluch 6 (1,3,2), Jabłoński - 0 (0,0,0), Pollestad 8+1 (0,1*,2,2,3)
◼ Orlen Oil Motor Lublin – Pres Grupa Deweloperska Toruń 56:34
LUBLIN: Vaculik 5+1 (1,1*,2,1,-), Lindgren 8 (3,2,0,3,0), Woryna 12 (3,3,3,2,1), Cierniak 5 (0,1,1,3), Zmarzlik 12+2 (3,1*,3,2*,3), Bańbor 9+2 (3,2*,2*,2), Jaworski 5+2 (2*,2,1), Cepielik ns.
TORUŃ: Dudek 6 (2,0,3,0,1), Lambert 12 (2,3,1,3,1,2), Bloedorn 1 (0,-,1,-), Michelsen 8 (1,2,0,2,3), Sajfutdinow 6+1 (1*,0,3, 2,0,d), Kawczyński 1 (1,0,0), Duchiński 0 (0,0,0), Heiselberg ns.
|
1. Wrocław |
1 |
2 |
+38 |
|
2. Leszno |
1 |
2 |
+28 |
|
3. Lublin |
1 |
2 |
+22 |
|
4. Grudziądz |
1 |
1 |
0 |
|
Gorzów |
1 |
1 |
0 |
|
6. Toruń |
1 |
0 |
-22 |
|
7. Częstochowa |
1 |
0 |
-28 |
|
8. Zielona Góra |
1 |
0 |
-38 |
1-4 – play off, 5-8 – play down