Co za dramat

Zaskakujące odpadnięcie Industrii Kielce już w 1/8 finału Machineseeker EHF Champions League odbiło się szerokim echem w Europie.

Meczem z bratankami bracia Dujszebajewowie pożegnali się z Ligą Mistrzów w barwach Scyzoryków. Fot. Tomasz Fafara / Press Focus

LIGA MISTRZÓW

Wicemistrzowie Polski byli faworytem dwumeczu z atakującym z 6. pozycji (Kielczanie byli na 3. miejscu) po meczach grupowych OTP Bank-PICK Szeged. „Co za dramat Industrii Kielce. Po niezwykle emocjonującym w końcówce meczu gospodarze zmarnowali szansę awansu do dziewiątego ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Podobnie jak w zeszłym roku przeciwko Fuechse Berlin odpadli w 1. rundzie play offu. I co za radość Węgrów z Segedynu, którzy po raz siódmy awansowali do ćwierćfinału, a ich przeciwnikiem będzie broniący tytułu SC Magdeburg” - czytamy na oficjalnej stronie Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF).

Na własne życzenie

Kielczanie tylko zremisowali (32:32) w Hali Legionów z węgierskimi „bankowcami”, nie odrabiając strat z pierwszego spotkania (23:26). – Wszystko mieliśmy w naszych rękach. Prowadziliśmy czterema bramkami, mieliśmy piłkę i wtedy zrobiliśmy coś, co wszyscy widzieli. Odpadliśmy z rozgrywek na własne życzenie. Nie mam pretensji do zespołu za walkę. Zostawił serce na parkiecie, ale to nie wystarczyło. Nie zamierzam też szukać usprawiedliwień, pełną odpowiedzialność za końcowy rezultat biorę na siebie – zaznaczył po meczu Tałant Dujszebajew, trener Industrii.

Goście rozpoczęli spotkanie znakomicie, bo od serii 4:0 i konsekwentnie utrzymywali prowadzenie, aż do wyniku 20:19 na początku drugiej połowy. Potem gospodarze nie tylko odrobili straty, ale wyszli na promujące ich prowadzenie 29:25, mieli piłkę na jeszcze jedną bramkę, a czerwony kartonik - po trzeciej dwuminutowej karze - zobaczył filar defensywy gości, Gleb Kalarasz. Niestety, w końcowych minutach w ataku popełniali błąd za błędem i rywale bezlitośnie to wykorzystali.

Trener Apelgren dumny z zespołu

- Przed meczem wiedzieliśmy, że gdy doprowadzimy do sytuacji, kiedy na około 10 minut przed końcem wynik będzie na styku, to spróbujemy wykorzystać szansę. Jestem bardzo dumny z zespołu, że zachował spokój, bo w drugiej połowie nasza sytuacja bardzo się skomplikowała. Industria złapała rytm, kibice świetnie jej pomagali, więc jestem bardzo szczęśliwy – powiedział trener Picku Michael Apelgren, dodając, że jego zespół na razie nie myśli o SC Magdeburg, który będzie jego rywalem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. - Zawodnicy mają teraz czas na celebrowanie sukcesu, jakim jest wyeliminowanie tak świetnej drużyny, jak Industria – uśmiechnął się szwedzki szkoleniowiec. Mecze z obrońcą tytułu zaplanowane zostały 29 kwietnia i 6 maja. 

Smutne pożegnanie braci

Po prawie dekadzie z Kielcami żegnają się Alex i Daniel Dujszebajewowie, więc środowy mecz był dla nich ostatnim w barwach Industrii w Lidze Mistrzów. Wiadomo już, że od nowego sezonu obaj będą występować w Bundeslidze, starszy Alex w VfL Gummersbach, a młodszy Daniel w MT Melsungen. - W kluczowych momentach drużynie zabrakło opanowania. Druga połowa była dla nas udana, jednak błędy w ostatnich pięciu minutach zadecydowały o pożegnaniu z Ligą Mistrzów. W tym najważniejszym momencie nie wykorzystaliśmy kilku akcji w ataku. Zabrakło nam chłodnej głowy, choć trzeba też przyznać, że w przekroju dwumeczu przeciwnik był od nas lepszy - gratulował węgierskiej drużynie sukcesu Dani i po tym smutnym pożegnaniu z tegoroczną edycją zwrócił się bezpośrednio do sympatyków klubu. - Przepraszamy. Daliśmy z siebie wszystko, ale dzisiaj to nie wystarczyło. Będziemy walczyć dalej, chcemy zdobyć Puchar Polski i wygrać ligę – zapewnił młodszy syn kirgiskiego szkoleniowca Industrii.

Zbigniew Cieńciała

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się