Dania - Austria 2:0
GIRO D'ITALIA
Felix Gall (z przodu) bardzo się starał, ale kolejne zwycięstwo odniósł Jonas Vingegaard. Fot. Decathlon CMA CGM
Jonas Vingegaard (Visma-Lease a Bike) ponownie okazał się lepszy od Felixa Galla (Decathlon CMA CGM) w drugim górskim sprawdzianie faworytów do końcowego zwycięstwa w największym włoskim wyścigu. W niedzielę po wspinaczce na Corno alle Scalle Duńczyk wygrał swój drugi etap na tegorocznym Giro. Austriak, podobnie jak w piątek, zajął drugie miejsce, tracąc tym razem do zwycięzcy 12 sekund. Różową koszulkę lidera zachował Portugalczyk Afonso Eulalio (Bahrain-Victorious), który wczoraj spisał się nadspodziewanie dobrze, docierając do mety jako piąty.
Dziewiąty odcinek znacząco przypominał siódmy – wprawdzie kolarze mieli do pokonania znacznie krótszy dystans, a finałowy podjazd w Apeninach Bolońskich nie był aż tak wymagający jak ten w Abruzji, ale grupy Visma-Lease a Bike i Decathlon CMA CGM ponownie wykonały świetną pracę dla swoich liderów, którzy i tym razem powalczyli o zwycięstwo. Niecałe trzy kilometry przed metą, kiedy rozpoczynała się największa stromizna, jako pierwszy zaatakował jednak Gall, którego tempo zdołał utrzymać tylko Vingegaard. Duńczyk nie dawał zmian Austriakowi, o co ten miał potem do niego pretensje. – Owszem, był lepszy, ale za bardzo mi nie pomógł. Mimo to nieco zyskałem na pozostałymi rywalami – relacjonował Gall, który nie wytrzymał przyspieszenia Vingegaarda na początku ostatniego kilometra. – Nie planowałem tego, ale zawsze miło jest wygrać – przyznał faworyt wyścigu.
Trzecie miejsce w niedzielę zajął kolega z drużyny triumfatora, 23-letni Davide Piganzoli, co ucieszyło gospodarzy. Bardziej jednak zmartwiła ich niedyspozycja innego młodego Włocha Giulio Pellizzariego (Red Bull-BORA-hansgrohe), który stracił do zwycięzcy blisko półtorej minuty. A przecież zapowiadał, że chce wygrać Giro.
Dzień wcześniej po raz drugi w tej edycji do mety dojechała ucieczka i po raz drugi wygrał Ekwadorczyk Jhonatan Narvaez. Było to już trzecie zwycięstwo kolarza UAE Team Emirates-XRG (takie zaliczył także Hiszpan Igor Arrieta), której trzej czołowi zawodnicy wycofali się po kraksie jeszcze w Bułgarii.
W poniedziałek dzień przerwy, a we wtorek pierwsza i jedyna w tym Giro jazda indywidualna na czas. Długa, bo licząca 42 km, więc możliwe, że drugi w klasyfikacji generalnej Vingegaard odrobi blisko dwie i pół minuty straty do niespodziewanie prowadzącego Eulalio.
(g)