Debiut z koszmaru

Antonin Kinsky inaczej wyobrażał sobie swój pierwszy mecz w Lidze Mistrzów.

Po 17 minutach czeski golkiper opuścił plac gry. Fot. PAP / EPA

LIGA MISTRZÓW

Debiut Antonina Kinsky’ego w Lidze Mistrzów w barwach Tottenhamu jest od wczoraj synonimem fatalnego występu bramkarza i przy okazji kompletnej porażki trenera. Szkoleniowiec Spurs, Igor Tudor, dał Czechowi szansę w meczu z Atletico. Być może w ten sposób okazał swoją bezsilność, ponieważ w trzech pierwszych meczach w roli trenera londyńskiej ekipy nie zdobył punktu. Kinsky zastąpił Guglielmo Vicario i w ciągu kwadransa zawalił mecz. Najpierw podał Marcusowi Llorente, który trafił do pustej bramki. Później skapitulował po błędzie Micky’ego van de Vena. Na koniec znów źle wyprowadził piłkę, podając pod nogi Juliana Alvareza. Tottenham przegrywał 0:3, a Tudor podjął decyzję o zmianie bramkarza już w 17 minucie. Chorwat jest jednak sam sobie winien – nie wrzuca się niedoświadczonego piłkarza, który w tym sezonie grał tylko w Pucharze Ligi Angielskiej, na tak głęboką wodę. Ostatecznie Vicario, który zastąpił Kinsky’ego, wpuścił jeszcze dwa gole, a Tottenham był w stanie dwukrotnie pokonać golkipera Atletico i spotkanie zakończyło się wynikiem 5:2.

Rozmontowani

Nie do zatrzymania wydaje się Bayern. Monachijczycy zawitali do Bergamo i w pierwszej połowie zamknęli rywalizację. Na tle zawodników Vincenta Kompany’ego Atalanta, w składzie której od pierwszej minuty grał Nicola Zalewski, wyglądała jak zgraja amatorów. Kilkoma podaniami Bayern był w stanie rozmontować włoską defensywę. I choć wciąż odpoczywał supersnajper Harry Kane, Bawarczycy zdobywali gole hurtowo. Po pierwszej połowie było 3:0, a przyjezdni z Niemiec nie mieli zamiaru zatrzymywać się po zmianie stron i zdobyli kolejne trzy bramki. Całkowicie zdominowali Atalantę, która była bezradna, załamana i pogodzona z porażką w dwumeczu. Stać ją było tylko na gola honorowego w doliczonym czasie.

Rzutem na taśmę

Długo w niepewności utrzymywali nas piłkarze Newcastle i Barcelony. Początkowo Anglicy ruszyli na bramkę Joana Garcii, ale ten utrzymywał czyste konto. Newcastle wyglądało znacznie lepiej od Dumy Katalonii, miało więcej okazji na zdobycie bramki, ale nie przekładało się to na zdobycze. Robert Lewandowski, który zagrał od pierwszej minuty, był niemal bezrobotny, nie otrzymywał zbyt wielu podań od partnerów z zespołu. Do przełamania w rywalizacji doszło dopiero w 86 minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Harvey Barnes, dla którego był to szósty gol w bieżącej edycji Ligi Mistrzów. Gol Anglika miał zagwarantować Newcastle zwycięstwo, ale… błąd w ostatniej chwili popełnił Malick Thiaw, który sfaulował w polu karnym Daniego Olmo. Presję wytrzymał Lamine Yamal, który spokojnym uderzeniem doprowadził do wyrównania.

Kontrowersja w Stambule

Galatasaray nie jest przyjemnym przeciwnikiem – szczególnie, gdy gra u siebie. W lutym przekonał się o tym Juventus, a wczoraj Liverpool. The Reds w Stambule byli faworytami, ale nie miało to żadnego znaczenia. W pierwszej połowie gospodarzom prowadzenie zapewnił Mario Lemina i jednobramkowa przewaga utrzymała się do ostatniego gwizdka, choć Anglicy też trafili, tyle że ten gol nie został uznany. Arbitrem głównym w tej rywalizacji był Hiszpan Jesus Gil Manzano, który wraz ze swoim zespołem zdecydowanie nie pomógł Liverpoolowi w odrobieniu strat. W drugiej połowie po sporym zamieszaniu w polu karnym do siatki trafił Virgil van Dijk, ale sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką Ibrahimy Konate, choć sytuacja wcale nie była taka oczywista. Tym samym Liverpool przed rewanżem u siebie jest w niekorzystnej sytuacji.

Kacper Janoszka

1/8 finału Ligi Mistrzów

◾ Galatasaray – Liverpool 1:0 (1:0)

1:0 – Lemina (7)

◾ Atalanta – Bayern Monachium 1:6 (0:3)

0:1 – Stanisić (12), 0:2 – Olise (22), 0:3 – Gnabry (25), 0:4 – Jackson (52), 0:5 – Olise (64), 0:6 – Musiala (67), 1:6 – Pasalić (90+3)

◾ Atletico Madryt – Tottenham 5:2 (4:1)

1:0 – Llorente (6), 2:0 – Griezmann (14), 3:0 – Alvarez (15), 4:0 – Le Normand (22), 4:1 – Porro (26), 5:1 – Alvarez (55), 5:2 – Solanke (76)

◾ Newcastle – Barcelona 1:1 (0:0)

1:0 – Barnes (86), 1:1 – Yamal (90+6, karny)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się