Debiut za trzy punkty
O losach spotkania i pierwszym zwycięstwie Rekordu pod wodzą trenera Piotra Tworka przesądził błysk obrońcy Jana Sobocińskiego.
Przed momentem padła jedyna bramka meczu w Kleczewie... Fot. FB/Sokół Kleczew
Mecz w Kleczewietoczył się na murawie, która pozostawiała wiele do życzenia, ale arbiter podjął decyzję o jego rozegraniu. Pierwsza połowa nie przysporzyła zbyt wielu emocji. Gra toczyła się przede wszystkim w środkowej strefie boiska, gdzie obie ekipy toczyły twardy bój o każdy metr przestrzeni. Choć goście z Bielska-Białej częściej utrzymywali się przy piłce i częściej szukali szczęścia w uderzeniach z dystansu, na pierwszą stuprocentową okazję musieliśmy czekać do 43 minuty. Wtedy to Jan Ciućka znalazł się w wybornej sytuacji 8 metrów przed bramką, jednak trafił prosto w golkipera gospodarzy.
Decydujący cios został wyprowadzony krótko po powrocie z szatni. Rekord miał rzut z autu, po którym gospodarze tylko na moment zażegnali niebezpieczeństwo. Po drugim wrzuceniu piłki w pole karne błąd Klaudiusza Mazura wykorzystał Jan Sobociński, który strzałem głową z okolic „wapna” posłał piłkę do siatki.
Po objęciu prowadzenia podopieczni debiutującego w roli trenera Biało-zielonych Piotra Tworka skupili się na mądrej defensywie. Sokół z każdą minutą napierał mocniej, ale bielska obrona, dyrygowana przez bezbłędnego Wiktora Kaczorowskiego w bramce, stanowiła mur nie do przebicia. W końcówce szansę na podwyższenie wyniku miał Michał Hornik, ale jego strzał z ostrego kąta zdołał sparować bramkarz Sokoła.
- Wiedzieliśmy, że rywal bardzo wysoko zawiesi poprzeczkę - mówił trener gospodarzy Tomasz Pozorski, który nie bardzo chciał się pogodzić z porażką. - To był mecz bliski remisu. Piłka nożna to gra momentów. My swoich nie wykorzystaliśmy i dlatego zeszliśmy z boiska z opuszczonymi głowami. Jesteśmy praktycznie nowym zespołem, w pierwszym składzie zadebiutowało pięciu zawodników, więc musimy przeżyć takie trudne chwile, żeby się scalić.
- Jesteśmy w takiej sytuacji, że każdy punkt jest ważny, bo gramy o utrzymanie i chcemy uciec ze strefy spadkowej. Mecz dobrze się dla nas rozpoczął, mieliśmy kilka sytuacji, ale brakowało na pazerności pod bramką. Losy spotkania ważyły się do ostatniej minuty - ocenił Piotr Tworek, który nie mógł się nachwalić Jana Sobocińskiego. Obrońca nie tylko zdobył „złotego” gola, ale w końcówce zapobiegł jego utracie. - Dostawił nogę i piłka do bramki nie wpadła. Wynik oscylował wokół 1:0 czy 1:1, więc tym bardziej cieszymy się z dowiezienia zwycięstwa - podkreślał trener Rekordu.
(gru)
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Sokół Kleczew - Rekord Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
0:1 - Sobociński, 47 min (głową)
SOKÓŁ: Mazur - Andrzejewski, Bartosiak, Gawlik, Kargul-Grobla - Sangowski (60. Tkaczyk), Smoliński, Szczepankiewicz (85. Wandachowicz), Śliwa, Kubacki (75. Zimmer) - Stangret (60. Branecki). Trener Tomasz POZORSKI.
REKORD: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Sobociński, Poznański (83. Soszyński) - Tekieli (71. Kempny), Ściślak, Gibiec (83. Mazurek), Ciućka, Łaski (67. Hornik) - Świderski (67. Kasprzak). Trener Piotr TWOREK.
Sędziował Łukasz Ostrowski (Szczecin). Widzów 400.
Żółte kartki: Kargul-Grobla - Ciućka, Pawłowski.