Dobrze, źle i beznadziejnie

W męskiej Superlidze dobiegła końca faza zasadnicza. W środę startuje wyścig o mistrzostwo Polski oraz o przedłużenie występów w elicie na kolejny sezon.

Zanim hegemoni z Kielc (w żółtych koszulkach) i Płocka staną do walki o złoto, muszą rozprawić się z dwoma przeciwnikami. Fot. Orlen Superliga

ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN

Dziś rozpoczyna się rywalizacja o strefę medalową, do której przystąpi osiem zespołów, a także walka o utrzymanie. Od nowych rozgrywek zmagania zostaną zmniejszone do 12 drużyn. Dodajmy przymiotnik arcyciekawa, ponieważ w tym sezonie aż dwa zespoły czeka degradacja, zaś trzeci od końca rozegra barażowy dwumecz z wicemistrzem Ligi Centralnej.

Nafciarze celują w hat trick

Zacznijmy od batalii o mistrzostwo kraju, do której z pole position przystąpi broniąca tytułu Orlen Wisła Płock. Przed rokiem Nafciarze po raz drugi obronili tytuł; pierwszy raz sztuki tej dokonali 20 lat temu. Teraz podopieczni trenera Xaviera Sabate staną przed szansą na pierwszy hat trick. Przez sezon zasadniczy przeszli „suchą stopą”. Pokonali odwiecznego rywala z Kielc - na wyjeździe 32:27 i u siebie po rzutach karnych 4:3; w regulaminowym czasie było 32:32 - co praktycznie zamknęło losy walki o 1. miejsce przed play offem. Dodajmy, że nasze eksportowe kluby miały dobre momenty w Lidze Mistrzów. Wiślacy w fazie grupowej ustanowili nawet punktowy rekord, wychodząc do play offu z 3. pozycji. Taką samą, po znakomitym finiszu – sześć zwycięstw z rzędu - wywalczyli kieleccy wicemistrzowie Polski. Niestety, na awansie do 1/8 finału skończyły się radosne chwile dla polskich kibiców, ponieważ obie drużyny zaskakująco solidarnie odpadły z najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywek. - Dlatego batalia o mistrzostwo może być jeszcze ciekawsza – zwrócił uwagę Tomasz Rosiński, były reprezentant Polski, a dziś ekspert telewizyjny. - Jedni i drudzy mieli wielki apetyt na ćwierćfinał. Każdy sympatyk piłki ręcznej też na to liczył, bo rywale byli jak najbardziej w zasięgu. Nie ma co już jednak rozpamiętywać tego, co wydarzyło się w dwóch poprzednich sezonach, albo żyć sukcesami z tego okresu. Teraz wszystkie siły zostaną rzucone na zdobycie mistrzostwa Polski. Kielce i Płock to bardzo wyrównane zespoły. Doskonale się znają i trudno im będzie się zaskoczyć, więc o wszystkim zdecydują detale - dodał Rosiński, nie wyobrażając sobie innego składu finału.

Za plecami hegemonów

Ciekawie wyglądała też walka o ósemkę po fazie zasadniczej. W niej obserwowaliśmy dwa wyścigi - o podium do ostatniej serii walczyły Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski i PGE Wybrzeże Gdańsk. Ich bezpośrednie starcia były kapitalne i trzymały w napięciu do końca; Wybrzeże wygrało u siebie po rzutach karnych 8:7 (po 60 minutach było 26:26), natomiast w Ostrowie triumfowali gospodarze 28:27. Przez większą część zmagań 3. lokatę zajmowała drużyna znad Bałtyku, ale rzutem na taśmę wywalczyła ją ekipa trenera Kima Rasmussena. - Przydarzyło nam się kilka wpadek, ale osiągnęliśmy lepsze miejsce niż przed rokiem. Nie ukrywam jednak, że nasze ambicje sięgają wyżej. Przyszedłem tutaj walczyć o medal. Chcę pomóc chłopakom. Naszym celem jest gra w Europie – zaznaczył reprezentacyjny rozgrywający Wybrzeża Tomasz Gębala, który dołączył do niego późną jesienią. Ekipa trenera Patryka Rombla w ćwierćfinale zmierzy się z KGHM Chrobrym Głogów. Miał on wzloty i słabsze momenty, ale ustabilizował formę i jest gotowy do walki o powrót do czwórki. - Pary z miejsc 3-6 i 4-5 są bardzo mocne. Z perspektywy kibica to szalenie ciekawe. Wszystko rozstrzygnie się na boisku - podkreślił Gębala.

Ambicje Kwidzynian

Ostrovia również nie będzie miała łatwego zadania. W ćwierćfinale na jej drodze stanie Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn. W drugiej części sezonu podopieczni trenera Bartłomieja Jaszki zaprezentowali równą i skuteczną grę. Wygrali, co mieli wygrać i walkę o 6. lokatę z Netlandem MKS-em Kalisz rozstrzygnęli przed ostatnią serią. - Cieszymy się z niej, choć w początkowej fazie rozgrywek nie wszystko szło po naszej myśli, zanotowaliśmy kilka porażek jedną bramką. To podcinało nam skrzydła, ale z drugiej strony utwierdzało w przekonaniu, że idziemy w dobrą stronę. Ciężka praca przekuła się w zwycięstwa. Kiedy zaczęliśmy je odnosić, budowaliśmy pewność i nakręcaliśmy się pozytywnie. Jestem zadowolony, że na finiszu nie musieliśmy oglądać się na rywali – mówi szkoleniowiec MMTS-u, który opowiedział również o tym, jak zapatruje się na ćwierćfinały. – Mamy ambicję, aby walczyć o coś więcej niż tylko bycie w play offie. Wiemy, że zmierzymy się z Ostrovią, doświadczonym zespołem, który spróbował już swych sił w Europie. Trudniej broni się medalu, niż siępo niego idzie. Zdajemy sobie sprawę z naszej wartości, wykonanej pracy i miejsca, dzięki któremu znaleźliśmy się w 1/4 finału. Wszystko mamy nie tyle w naszych rękach, co przede wszystkim w głowach – zaakcentował trener Jaszka.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Po sezonie zasadniczym usatysfakcjonowany może być beniaminek z Mielca, który zanotował mocne wejście w sezon. Wypracował górkę punktową, która pozwoliła marzyć o czymś więcej. Ekipa trenera Roberta Lisa walczyła o 8. miejsce z Zepterem KPR-em Legionowo. Kiedy wydawało się, że to rywale na finiszu mają przychylniejszy kalendarz, Stal sprawiła niespodziankę i zdobyła Ostrów, co zapewniło jej play off. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kiedy zaczynaliśmy sezon, mieliśmy walczyć o utrzymanie. Wystartowaliśmy dość dobrze i zaczęła się tlić nadzieja na ósemkę, a w najgorszym przypadku myśl, że nie będziemy musieli drżeć o utrzymanie - tłumaczył szkoleniowiec Mielczan. - Znaliśmy błędy beniaminków w poprzednich latach i chcieliśmy ich uniknąć. Dlatego dokooptowaliśmy kilku doświadczonych zawodników, na czele z Rafałem Przybylskim, którzy w trudnych momentach pomogli nieopierzonym chłopakom. Ta mieszanka zdała egzamin. Awans do 1/4 finału przypieczętowaliśmy w Ostrowie, ale wcześniej wygraliśmy z Głogowem, Kaliszem i Kwidzynem. Zbieraliśmy punkty z niemal każdą drużyną i nie powiedzieli ostatniego słowa. Z Płockiem nie mamy żadnych szans, a później zobaczymy. Szkoda byłoby, jeśli bylibyśmy w play offie i nie spróbowalibyśmy powalczyć o wyższe miejsce. Jeśli los daje nam szansę na coś więcej, to musimy to wykorzystać – skwitował trener Lis.

Forma w górę

Grupa spadkowa, która do rozegrania będzie miała cztery mecze, podzieliła się na dwa obozy. Zepter KPR Legionowo i Corotop Gwardia Opole są już pewne utrzymania, bo zbudowały odpowiednio dużą przewagę nad resztą stawki. Drużyna z Mazowsza od początku plasowała się w środku tabeli, Opolanie mieli problemy jesienią. W drugiej części zmagań Gwardia wróciła jednak na dobre tory i notowała zdecydowanie lepsze wyniki. Obie drużyny dzielą 3 punkty, co zwiastuje emocje w walce o 9. miejsce. - Początek sezonu nie był najłatwiejszy. Odeszło ośmiu, a przyszło sześciu zawodników - tłumaczył trener Gwardii, Bartosz Jurecki. - To duża rotacja, jak na klub piłki ręcznej. Wszystko, co złe zaczęło się od 4. serii, bo wtedy straciliśmy Keliana Janikowskiego i Bartosza Kowalczyka. Oni swoim doświadczeniem mieli zastąpić wiodących do tej pory zawodników, a więc tercet Piotr Jędraszczyk-Antoni Łangowski-Andrzej Widomski, ale niestety złapali kontuzje. Do tego wszedł młody Bartek Rugała, dla którego było to pierwsze zderzenie z Superligą. Potrzebował czasu, o czym przekonaliśmy się w ostatnich tygodniach, gdzie pokazywał skalę talentu. Punkty nam jednak uciekły. W nowym roku byliśmy już w pełnym składzie. Z Gdańska przyszedł Mykola Protsiuk i ożywił naszą grę w ataku. Forma poszła w górę, co przełożyło się na wyniki – wyjaśnił szkoleniowiec Opolan.

Nie ma miejsca na pomyłkę

Sytuację następnych trzech klubów można ocenić jako dobrą, złą i beznadziejną. Na barażowym miejscu znajduje się MKS Piotrkowianin, który ma 3 punkty przewagi nad KS Lotto Puławy i 5 nad ostatnim Zagłębiem Lubin. Drużyny spod kreski nie składają broni, ale marginesu błędu już nie mają. Muszą celować w komplet zwycięstw. - Pozostała nam walka o utrzymanie, lecz nie tracimy nadziei. Dystans punktowy nie jest tak duży – zauważył Jan Czuwara z Zagłębia. – Chcemy wygrać każde z czterech spotkań. W starciach z dołem tabeli nie mamy miejsca na pomyłki. Nie jesteśmy jeszcze na straconej pozycji, bo wielokrotnie pokazywaliśmy, że potrafimy walczyć – dodał lubiński skrzydłowy.

Zbigniew Cieńciała

1/4 FINAŁU (pierwsze mecze)

Środa, 22 kwietnia
◼ MIELEC, 18.00: Stal - Orlen Wisła Płock
◼ KALISZ, 18.00: Netland MKS - Industria Kielce
Czwartek, 23 kwietnia
◼ KWIDZYN, 20.30: Energa Bank PBS MMTS - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wlkp.
Niedziela, 26 kwietnia

◼ GŁOGÓW, 12.30: KGHM Chrobry - PGE Wybrzeże Gdańsk

GRUPA SPADKOWA (1. seria)
Środa, 22 kwietnia
◼ PIOTRKÓW TRYBUNALSKI, 18.00: MKS Piotrkowianin - MKS Zagłębie Lubin
Czwartek, 23 kwietnia
◼ OPOLE, 18.00: Corotop Gwardia - KS Lotto Puławy

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się