Dotyk Wiktorowskiego

Naomi Osaka poprzednio w finale turnieju WTA 1000 grała w 2022 roku – z Igą Świątek. Teraz Japonkę prowadzi były trener Polki.

Wracamy na top! – zdaje się wskazywać Naomi Osaka. Fot. IMAGO / Press Focus

WTA W MONTREALU

Dwudziestosiedmioletnia Naomi Osaka to ikona współczesnego tenisa, nawet jeżeli ostatnio mocno wyblakła. W CV ma przecież m.in. cztery triumfy w turniejach wielkoszlemowych - z aktywnych tenisistek więcej wygrały tylko 45-letnia Venus Williams (7) i Iga Świątek (6), była też liderką światowego rankingu. W ostatnich miesiącach walczyła o powrót do najwyższej formy po przerwie macierzyńskiej - w lipcu 2023 urodziła córkę Shai - ale bez wielkiego powodzenia, w tym roku balansowała na granicy Top 50.

W ostatnich dniach przeżywa jednak wielki renesans formy i wygląda na to, że znowu wchodzi na poziom mistrzowski. W Montrealu Japonka przypomina swoje najlepsze lata, jest pewna siebie, pełna energii i pasji, zachwyca błyskotliwymi kątowymi „winnerami”. W środę wygrała szósty kolejny mecz, półfinał z Dunką Clarą Tauson (19.) 6:2, 7:6 (9-7), która dwie rundy wcześniej wyeliminowała Igę Świątek.

Polska klamra

Osaka po raz pierwszy od 2020 roku awansowała do więcej niż jednego finału w sezonie. Pierwszy miał miejsce na początku roku w Auckland, gdzie musiała się wycofać z powodu kontuzji brzucha - po przegraniu pierwszego seta z... Tauson.

W finale imprezy WTA 1000 Japonka wystąpi po raz pierwszy od 2022 roku, kiedy w Miami przegrała tytuł… ze Świątek (4:6, 0:6). Polkę prowadził wówczas Tomasz Wiktorowski. Teraz klamra się dopięła - pierwszy od tego czasu finał Osaka osiągnęła w trakcie próbnego okresu współpracy z polskim szkoleniowcem, po tym jak zakończyła etap z Francuzem Patrickiem Muratoglou. Czyżby zadziałał „dotyk” Wiktorowskiego? W każdym razie Osaka tym jednym występem zapewniła sobie rozstawienie w wielkoszlemowym US Open (od 27 sierpnia) i w najnowszym rankingu awansuje z 49. miejsca do Top 25.

O tytuł w Kanadzie w nocy polskiego czasu Japonka walczyła z największą sensacją turnieju, niespełna 19-letnią Victorią Mboko - to dopiero trzeci finał w tej imprezie dwóch nierozstawionych tenisistek. W środę reprezentantka gospodarzy (85.) przy euforii miejscowych fanów pokonała Jelenę Rybakinę z Kazachstanu (12.) 1:6, 7:5, 7:6 (7-4). Tym samym w Montrealu nastolatka z Toronto rozłożyła na łopatki trzy mistrzynie wielkoszlemowe - wcześniej pokonała Sofię Kenin i wiceliderkę rankingu, Coco Gauff.

Wszystko jest możliwe

Z Rybakiną obchodząca 24 sierpnia 19. urodziny Mboko w pół godziny przegrała pierwszego seta, a w trzecim obroniła piłkę meczową i doprowadziła do tie-breaka. Przetrwała mimo 11 podwójnych błędów serwisowych. Mecz trwał trzy godziny bez kwadransa. - Niesamowity pojedynek. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. Było bardzo trudno, ale wszystko jest możliwe - mówiła na IGA Stadium podopieczna francuskiej trenerki Nathalie Tauziat, która zrewanżowała się Rybakinie za porażkę sprzed dwóch tygodni w 1/8 finału w Waszyngtonie.

Kanadyjka nigdy wcześniej nie dotarła do finału turnieju WTA rangi 250 lub wyższej. W czwartek mogła zostać trzecią w tzw. Open Erze (od 1968 roku) reprezentantką Kanady z triumfem w tej rywalizacji w ojczyźnie, po Faye Urban (1969) i Biance Andreescu (2019). Jest też dopiero trzecią tenisistką z „dziką kartą”, która dotarła do finału w Canadian Open - po Amerykance Monice Seles (1995) i Rumunce Simonie Halep (2015). Została wreszcie czwartą najmłodszą finalistką - młodsze były tylko Szwajcarka Belinda Bencic (2015), Serbka Ana Ivanović (2006) i Amerykanka Serena Williams (2000). Dwie pierwsze z nich zdobyły tytuł.

„Luz” w Cincinnati

Czy tytuł zdobędzie Osaka, czy Mboko - w obu przypadkach będzie to coś niezwykłego. Z racji występu w decydującym meczu w Montrealu, obie otrzymały tzw. performance bye w 1. rundzie w kolejnym „tysięczniku” - w Cincinnati, który wystartował w czwartek. Do tej rywalizacji - ostatniego sprawdzianu przed US Open - przystąpią od drugiej fazy, podobnie jak trzy Polki: Iga Świątek (rozstawiona z nr 3.), Magdalena Fręch (22.) i Magda Linette (31.).

Pierwszą rywalką Świątek będzie Rosjanka Anastazja Potapowa, która w 1. rundzie pokonała Niemkę Laurę Siegemund 6:4, 6:4. Fręch zagra z Rumunką Soraną Cirsteą, która wyeliminowała Chorwatkę Donnę Vekić 6:1, 4:6, 6:3. Linette zmierzy się z Amerykanką Caroline Dolehide lub Słowaczką Rebeccą Sramkovą.

Tomasz Mucha


Finał niespodzianek

Najwyżej rozstawieni - Niemiec Alexander Zverev (1.) i Amerykanin Taylor Fritz (2.) - ponieśli porażki w półfinałach turnieju ATP 1000 w Toronto. O tytuł w nocy polskiego czasu zagrali ich pogromcy, odpowiednio: Rosjanin Karen Chaczanow (11.) i inny gracz z USA, Ben Shelton (4.). Chaczanow wygrał ze Zverevem 6:3, 4:6, 7:6 (7-4), broniąc w trzecim secie piłkę meczową, natomiast Shelton ograł rodaka 6:4, 6:3.

29-letni Rosjanin ma w dorobku siedem triumfów w cyklu ATP, w tym jeden rangi 1000 - w 2018 roku w Paryżu pokonał w finale Serba Novaka Djokovicia. O ponad 7 lat młodszy Shelton w finale imprezy cyklu ATP zagra po raz piąty i powalczy o trzeci tytuł.


Czwórka w ósemce

Cztery polskie tenisistki osiągnęły ćwierćfinał w turnieju ITF W15 BKT Advantage Cup w Bielsku-Białej z cyklu LOTTO PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski. Co najmniej jedna zagra w półfinale. Będzie nią zwyciężczyni pojedynku rozstawionej z nr 2 Anny Hertel z Katarzyną Wysoczańską. Pierwsza z nich okazała się lepsza 3:6, 6:4, 6:4 od Magdaleny Baniak (BKT Advantage Bielsko-Biała). Natomiast Wysoczańska, która do turnieju głównego przebiła się przez eliminacje, wyeliminowała 6:3, 2:6, 6:2 Niemkę Angelinę Wirges (nr 8.). Siódmy z rzędu zwycięski mecz w cyklu ITF Tour odnotowała Marcelina Podlińska, która w poprzednim tygodniu wygrała turniej tej samej rangi w fińskiej Savitaipale. Rozstawiona z „7” zawodniczka Górnika Bytom pokonała 6:2, 7:5 Zuzannę Kolonus. W piątek Podlińska zagra o miejsce w półfinale z turniejową „jedynką”, Słowaczką Kateriną Kuzmovą (422. WTA).

W 1/8 finału nie powiodło się rozstawionej z nr 6 Stefanii Rogozińskiej-Dzik (Górnik), która uległa 6:4, 1:6, 3:6 Lucie Urbanovej. Kolejną rywalką Czeszki będzie Amelia Paszun, po zwycięstwie 6:3, 6:1 nad Ukrainką Anastasiją Firman. Z imprezą pożegnała się też Nika Hurkacz, która do głównego turnieju przebiła się przez dwuetapowe eliminacje. Młodsza siostra Huberta przegrała 1:6, 3:6 z Holenderką Merel Hoedt (nr 5.).


Brąz „szesnastek”

Barbara Kostecka, Oliwia Sybicka i Aleksandra Zapława zdobyły brąz w Drużynowych Mistrzostwach Europy U16 Summer Cups w Mariańskich Łaźniach. W decydującym meczu prowadzone przez kapitana Łukasza Kuboszka Polki - po wygranych Kosteckiej i Sybickiej - pokonały zespół gospodarzy, Czech 2:0 (zrezygnowano z rozgrywania debla). Wcześniej Biało-czerwone wygrały z Węgierkami 2:1, a w półfinale uległy Rumunkom 1:2.

(t)