Duplantis: Toruń to dla mnie wyjątkowe miejsce

Wspomnienie chwili sprzed sześciu lat przyprawia megagwiazdę Królowej Sportu o szybsze bicie serca.

8 lutego 2020, Toruń - pierwszy rekord świata fenomena tyczki, w sumie poprawiał go 15 razy. Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus

8 lutego 2020 roku Armand Duplantis podczas mityngu Orlen Copernicus Cup ustanowił pierwszy ze swoich 15 rekordów świata - 6,17. Teraz szwedzki tyczkarz wraca do Torunia na halowe mistrzostwa świata. - To dla mnie wyjątkowe miejsce - przyznał.

Gwiazda numer jeden „królowej sportu” nie ukrywa, że wspomnienie chwili sprzed sześciu lat przyprawia o szybsze bicie serca.

- Toruń to dla mnie wyjątkowe miejsce, ponieważ ustanowiłem swój pierwszy rekord świata. To moment zmieniający życie, bo z dnia na dzień przechodzisz od tego, że nie masz rekordu, do jego posiadania i później utrzymywania, co było jednym z moich największych marzeń z dzieciństwa - zaznaczył „Mondo”.

Wtedy z historycznych tabel wymazał wynik Francuza Renaud Lavilleniego, który w 2014 roku w Doniecku skoczył 6,16. Wraca do Torunia w glorii zawodnika nie do pokonania.

Przed tygodniem w szwedzkiej Uppsali Duplantis uzyskał 6,31, czyli - obrazowo - skoczył na dach dwupiętrowego domu. Na rozbiegu nikt nie jest tak szybki, jak on: kiedy wybija się w górę, sprawia wrażenie, jakby grawitacja go nie dotyczyła i jeszcze wygląda elegancko.

W Toruniu - w ostatnim starcie w zimowej części sezonu - będzie celować w 6,32, co tylko może mu pomóc umocnić status legendy. Złoty medal jest niemal pewny, gdyż ostatniej porażki doznał siedem lat temu. Jego najgroźniejszym rywalem będzie trenowany przez Marcina Szczepańskiego Grek Emmanouil Karalis, który w tym roku skoczył 6,17, co jest drugim najlepszym rezultatem w historii.

26-letni Duplantis zasugerował, że granica jego możliwości oscyluje wokół 6,40 m, choć wspomniał, że „to by zakrawało na szaleństwo”. Do ustanowienia ostatniego rekordu użył sztywniejszej tyczki i wydłużył podejście z 20 do 22 kroków. - Czułem się nieco dziwnie, ale nowa tyczka ma jeszcze większą moc - zauważył w Uppsali.

Przed przyjazdem do Torunia zapowiedział, że spróbuje jeszcze trochę poeksperymentować. - I zobaczymy, gdzie mnie do zaprowadzi - dodał.

Według różnych modeli matematycznych teoretyczny limit ludzkich możliwości sięga ok. 6,50 m. Urodzony w USA reprezentant Szwecji przesuwa jednak tę granicę co centymetr, co przynosi mu nie tylko chwałę, ale i pieniądze. Każdy rekord to bowiem nagrody od organizatorów zawodów i sponsorów.

Duplantis jest jedną z niewielu supergwiazd lekkiej atletyki, których sława wykracza poza sport. Zaręczony jest z modelką i influencerką Desire Inglander - ślub i wesele odbędą się 13-14 czerwca w Cannes. Od zeszłego roku tyczkarz próbuje swoich sił również w branży muzycznej. Niedawno wydał nową piosenkę „Feelin' Myself”. Zachowuje przy tym zdrowy dystans. - Prawdopodobnie nie jest to najlepsza piosenka do słuchania podczas skoków, ale mi się podoba - zauważył.

(t, PAP)

BRONIĄ TYTUŁÓW

Obok Duplantisa jeszcze 11 lekkoatletów w Toruniu broni - lub broniło - złotych medali HMŚ zdobytych przed rokiem w chińskim Nankinie.

MĘŻCZYŹNI

◾ 60 metrów - Jeremiah AZU (W. Brytania)
◾ Skok wzwyż - Woo SANGHYEOK (Korea Płd.)
◾ Skok o tyczce - Mondo DUPLANTIS (Szwecja)
◾ Skok w dal - Mattia FURLANI (Włochy)
◾ Trójskok - Andy Diaz HERNANDEZ (Włochy)

◾ Pchnięcie kulą - Tom WALSH (Nowa Zelandia)

KOBIETY

◾ 3000 metrów - Freweyni HAILU (Etiopia)
◾ 60 metrów przez płotki - Devynne CHARLTON (Bahamy)
◾ Skok wzwyż - Nicola OLYSLAGERS (Australia)
◾ Skok o tyczce - Marie-Julie BONNIN (Francja)
◾ Trójskok - Leyanis Perez HERNANDEZ (Kuba)
◾ Pchnięcie kulą - Sarah MITTON (Kanada)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się