Gdzie się podziały tamte wydatki?!
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, zarzucił kłamstwo prezesowi PKOl-u, Radosławowi Piesiewiczowi.
Mają rozmach..., nie da się ukryć. Fot. PAP / Piotr Nowak
Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego skrytykował Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego za to, że nie ostrzegła go o ryzykach umowy sponsorskiej PKOl-u z Zondacrypto.
„Prezes PKOl-u Radosław Piesiewicz kłamie i manipuluje” - rozpoczął swój wpis na platformie X Jacek Dobrzyński, w odpowiedzi na deklaracje szefa PKOl-u z poniedziałkowego popołudnia.
Atak najlepszą... obroną
Podczas briefingu prasowego w Centrum Olimpijskim w Warszawie Radosław Piesiewicz przekonywał, że gdy podpisywana była umowa z Zondacrypto, PKOl nie wiedział nic o potencjalnych powiązaniach przestępczych tej firmy. Tłumaczył, że przed zawarciem kontraktu wysłane zostało pismo do ABW, w którym PKOl poinformował, iż zamierza „rozszerzyć portfolio sponsorskie, również z podmiotami zagranicznymi, (...) także oferującymi produkty i usługi niestandardowe”.
- Poprosiliśmy o udzielenie informacji lub przeprowadzenie szkolenia z zakresu ewentualnych ryzyk związanych ze współpracą z tego typu podmiotami. Pismo było dostarczone 17 października, do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi - twierdził Piesiewicz.
Dobrzyński zaznaczył z kolei, że w piśmie nie było zapytania konkretnie o firmę Zondacrypto ani o żadną inną związaną z kryptowalutą. Potwierdził to też sam minister Tomasz Siemoniak, który stwierdził również na platformie X: „Manipulacje prezesa PKOl-u. Nigdy nie zapytał ABW o firmę Zondacrypto”.
„Co ciekawe Piesiewicz na konferencji prasowej sam stwierdził, że już 5 dni później (najwyraźniej nie czekając na odpowiedź ABW) - 22 października 2025 roku - ogłoszono współpracę z firmą Zondacrypto” - zauważył Dobrzyński.
Jak wyjaśnił, w piśmie znalazł się kontakt do sekretarza generalnego PKOl-u w celu dalszego kontaktu z ABW, a funkcjonariusze tej służby przedstawili ofertę szkoleń z zakresu profilaktyki kontrwywiadowczej i antyterrorystycznej.
„Po przedstawieniu oferty sekretarz generalny zobowiązał się do wskazania dogodnego dla PKOl-u terminu, a następnie nie reagował na kolejne próby kontaktu ze strony funkcjonariuszy ABW. Panie Piesiewicz, kłamstwo ma krótkie nóżki” - zakończył Dobrzyński.
Ironia wdzięczności
Niedługo później za pośrednictwem tego serwisu jemu oraz Siemoniakowi odpisał Piesiewicz.
„Dziękuję za potwierdzenie, że prosiliśmy Państwa o informację i szkolenie. Teraz proszę pokazać opinii publicznej, co ABW zrobiło, by przekazać narodowemu komitetowi informacje, które już ponoć wówczas Państwo posiadaliście. Albo nawet tuż po ogłoszeniu współpracy z Zondacrypto. Będę wdzięczny za upublicznienie także korespondencji ze strony służb, skoro zarzuca mi Pan kłamstwo. Proszę pokazać, jak sprawnie działają organy Państwa” - napisał do Dobrzyńskiego.
Z kolei zwracając się do samego ministra, dodał: „Proszę pokazać, co w tej sprawie zrobiło ABW, skoro od października miało informacje? Jakieś pismo? Zaproszenie na spotkanie? Teraz się obudziliście? Po pół roku? Dodam tylko, że piszą do nas także inne podmioty, które powinny zwrócić uwagę podległych Panu służb. Pytanie - czy służby działają w ochronie Państwa, czy jedynie na zlecenie polityczne”.
Waluta naprawdę krytpo!
Przypomnijmy, że giełda kryptowalut jest od października sponsorem generalnym PKOl. Z tego tytułu ufundowała m.in. nagrody w tokenach dla polskich sportowców za wyniki osiągnięte w tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich. Ogółem sponsor ma do wypłaty 1,38 mln złotych zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8.
Niektórzy sportowcy przekazali jednak, że choć tokeny są na ich kontach, to próby wymiany ich na złotówki kończą się niepowodzeniem. Głos w tej sprawie zabrali m.in. panczenista Damian Żurek i skoczek narciarski Kacper Tomasiak, potrójny medalista igrzysk.
Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach prok. Michał Binkiewicz mówił o kilkuset poszkodowanych osobach, które nie mogą otrzymać swoich środków z Zondacrypto. Liczba ta stale rośnie, podobnie kwota szkody. W piątek szacowano ją na 350 mln zł.