Gra o medal

Wiele wskazuje na to, że będzie to mecz o miejsce na podium ekstraklasy w sezonie 2025/26. A może nawet o coś więcej.

W październiku Górnik wygrał z Jagą 2:1. W akcji Masym Chłań i Taras Romaczuk. Z tyłu strzelec gola w tamtym spotkaniu Patrik Hellebrand. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

GÓRNIK ZABRZE

Na pięć kolejek przed końcem rozgrywek w piątek wieczorem w Białymstoku dojdzie do hitowego spotkania pomiędzy wiceliderem Jagiellonią oraz znajdującym się na trzecim miejscu w tabeli Górnikiem.

Jagiellonia słaba u siebie

Faworytem jest Jaga, tyle że ekipa trenera Adriana Siemieńca w ostatnim czasie przy ulicy Słonecznej nie notowała czy nie notuje najlepszych wyników. Dość powiedzieć, że wiosną z siedmiu ekstraklasowych meczów u siebie wygrała tylko dwa – z Motorem na początku lutego i w zaległym spotkaniu z GKS-em w połowie marca. Do tego trzy remisy i dwie porażki. Przegrana i to wyraźna była też w 1/16 finału Ligi Konferencji z Fiorentiną aż 0:3.

Górnik na wyjazdach? No cóż, tutaj mamy do czynienia z dziwną statystyką. Z jednej strony drużyna prowadzona przez Michala Gasparika jest w tym roku jedynym zespołem w ekstraklasie, obok będącego jedną nogą w I lidze Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Radomiaka i Rakowa, który jeszcze nie wygrał w delegacji. Z drugiej nie sposób jednak nie pamiętać, że przecież droga zabrzańskiej jedenastki do finału Pucharu Polski 2 maja na PGE Narodowym z Częstochowianami wiodła meczami nie gdzie indziej, jak w gościach, żeby przypomnieć wygrane w Urszulinie koło Warszawy, Gdyni, Gdańsku, a w tym roku w Poznaniu i Bydgoszczy. Górnik niejednokrotnie pod okiem trenera Michala Gasparika pokazał, że potrafi też sobie radzić w grach na obcych stadionach. Jak będzie teraz?

Górnik nie może przegrać

– Czy to dla nas najważniejsze dni w tej ostatniej historii Górnika? Nie chcę do tego tak podchodzić i rozwodzić się na ten temat, bo to potem dla nas tylko dodatkowa presja. Ale co, musimy dać radę – mówi trener Gasparik. Szansa jest nie tylko przecież w lidze, ale i we wspomnianym pucharze, gdzie Górnik jest po raz pierwszy od ćwierć wieku, a po trofeum ostatni raz sięgnął w… 1972 roku!  

Po wygranym sobotnim meczu z Koroną piłkarze w niedzielę odpoczywali, a od poniedziałku przygotowują się do gry w Białymstoku. – Analizowaliśmy grę Jagiellonii już wcześniej. Wiele się tam nie zmieniło od momentu, kiedy graliśmy z nimi u siebie jesienią i wygraliśmy 2:1. Mam w głowie plan, jak chcemy grać. Co do wyjściowej jedenastki, to zobaczymy – tłumaczy nam szkoleniowiec Górnika.

Nie wiadomo, czy z Jagą zagra poturbowany w starciu z Kielczanami kapitan Erik Janża, który zszedł po pierwszej połowie. Jeśli nie wystąpi, to jego miejsce zajmie Ondrej Zmrzly, który z dobrej strony pokazał się przed tygodniem. Na pewno więcej z siebie będzie musiał dać skrzydłowy Yvan Ikia Dimi, który akurat w ostatnim spotkaniu zawiódł. W Zabrzu liczą też, że w końcu jakąś bramkę zdobędzie napastnik Sondre Liseth (jeden gol w ostatnich… 15 grach).    

Trener Gasparik przed wyjazdem na Podlasie widzi duży plus. Jaki? – Na Słowacji przed finałem krajowego pucharu czasami było tak, że decydujący mecz był trzy dni później, więc trzeba było uważać albo robić rotacje w zespole. My na razie żadnych rotacji nie musimy robić, bo w meczu za sześć punktów, a z takim mamy do czynienia teraz, jeśli chcemy się w tej czołówce utrzymać, to nie możemy tam przegrać – zaznacza słowacki trener rewelacji sezonu z Zabrza.

Michał Zichlarz

Chłodna głowa i gra o wszystko

Weszliśmy w decydujący etap sezonu i gołym okiem widać, jakie środki wybiera Michal Gasparik. Górnik u siebie gra znacznie odważniej, za co o mało nie zapłacił wysokiej ceny w starciu z Koroną. Po 20 minutach pierwszej połowy w szeregi Trójkolorowych wdarła się zbyt duża pewność siebie i kontrola nad meczem zaczęła wymykać się z rąk. Trener w przerwie skutecznie „schłodził głowy” swoich zawodników, dzięki czemu po przerwie oglądaliśmy już pełną dominację. Kolejny raz kluczowym elementem okazał się stały fragment gry, a konkretnie rzut rożny. Jak widać, nie zawsze trzeba nadmiernie kombinować – precyzyjna wrzutka i odpowiednie zachowanie przed bramką wystarczyły.

Na konferencji trener Gasparik żartował, że ostatnio poświęcano mniejszą uwagę stałym fragmentom na treningach. Może zadziałał tu mityczny efekt świeżości? Faktycznie coś może być na rzeczy, bo widać, że presja momentami plącze nogi przy finalizowaniu akcji z gry. W kluczowych momentach wielu zawodnikom brakowało zimnej krwi. Koniec końców najważniejsze jest zwycięstwo, ponieważ bezpośredni rywale w walce o najwyższe cele również punktują bardzo pewnie.

Na pewno kwestie drobnych błędów będą brane na warsztat, ale przede wszystkim wiele rozegra się w głowach. Miejmy nadzieję, że tacy zawodnicy jak Lukas Podolski, Lukas Sadilek, Jarosław Kubicki czy Paweł Olkowski wniosą ten element doświadczenia i w odpowiednim momencie będą reagować. Wydaje się, że mamy w kadrze dobrą mieszankę rutyny i młodzieńczego głodu, co już nieraz w tym sezonie okazywało się kluczowych momentach bardzo ważne. O końcowym sukcesie może przesądzić forma zawodników rezerwowych. Intensywność jest ogromna, co może skutkować urazami i wymusić rotację w składzie.

Górnik od tego sezonu zmienił politykę informacyjną w kwestii sytuacji kadrowej, co ma swoje solidne uzasadnienie, boto zawsze dodatkowe utrudnienie dla sztabu przeciwnika. Dlatego też Erikowi Janży należy życzyć przede wszystkim zdrowia, licząc, że naszemu kapitanowi nie przytrafiło się nic poważnego.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się