Im strzelać nie kazano
W Łodzi 17 tysięcy kibiców zobaczyło ledwie dwa celne uderzenia.
Przy Piłsudskiego nie brakowało tylko walki... Fot. PAP/Marian Zubrzycki
Przed meczem pamiątkową koszulkę z nr 55 otrzymał Piotr Szarpak, w latach 90. ważna postać w zespole Widzewa. Z klubem z Łodzi dwa razy zdobywał mistrzostwo Polski, rozegrał blisko 200 ekstraklasowych meczów, strzelając kilkanaście ważnych bramek. W sobotę skończył właśnie 55 lat.
Przewaga Górników
Po tej uroczystości obecni ligowcy nie grali tak efektownie jak Szarpak, który potrafił zrobić różnicę w grze 1 na 1. Pierwsze minuty to raczej faule i nieprzepisowe zagrania niż składne akcje. Na pierwszy celny strzał czekaliśmy do 21 minuty, kiedy zza pola karnego wypalił Maksym Chłań, ale Bartłomiej Drągowski był na miejscu. Potem strzelał starający się i będący ostatnio w dobrej formie doświadczony Paweł Olkowski, ale futbolówka minęła cel. Górnicy starali się prowadzić grę, coś kreować, atakować bardziej niż grający o życie łodzianie, którzy jeżeli chodzi o przód, to niewiele byli w stanie zrobić, a Marcel Łubik był zupełnie bezrobotny.
W końcówce pierwszej połowy filigranowy Chłań wymanewrował dwóch rywali, odważnie wjechał w pole karne, uderzył celnie, ale Drągowski kolanem sparował piłkę i skończyło się na rożnym. Pokazał się Lukas Sadilek, ale w dobrej sytuacji źle dośrodkował. Z minuty na minutę rosła przewaga Zabrzan. Z wolnego, jak z Danią w eliminacjach czy w finałach ME, próbował uderzyć Erik Janża, ale też chybił. Widzew? Grał słabo, bez pomysłu i werwy. Dość napisać, że w pierwszych 45 minutach Łodzianie nie oddali jakiegokolwiek strzału!
Nuda na boisku
Po przerwie Widzewiacy ruszyli w końcu do ataku, ale niewiele z tego wynikało, bo obrona Zabrzan, kierowana przez rozgrywającego swój 403. mecz w ekstraklasie Rafała Janickiego grała bez zarzutu. Nieliczne wrzutki czy oskrzydlające akcje na niewiele się zdawały. Po godzinie można było się zorientować, że na boisku jest ktoś taki, jak Sebastian Bergier. Napastnik nr 1 łodzian w końcu pokazał się w polu karnym, ale łatwo został zatrzymany przez Janżę. Nic dziwnego, że szybko zszedł z boiska, zastąpiony przez Andiego Zeqiriego. Czas uciekał, a wynik nie ulegał zmianie, gra zresztą też – na boisku niewiele się działo. W końcówce niecelnie strzelał Emil Kornvig, a piłka po próbie strzału przewrotką Zeqiriego została zablokowana. Drużyna Aleksandara Vukovicia skończyła mecz bez celnego strzału, a punkt u siebie to za mało, żeby wydostać się ze strefy spadkowej. Po reprezentacyjnej przerwie łatwo też nie będzie, bo 4 kwietnia, w Wielką Sobotę, zespół z Łodzi czeka wyjazd do Częstochowy na mecz z wicemistrzem Polski, Rakowem.
Michał Zichlarz
OCENA MECZU ⭐
◼ Widzew Łódź – Górnik Zabrze 0:0
WIDZEW: Drągowski 5 – Żyro 5, Wiśniewski 5, Kapuadi 5 - Krajewski 4 (64. Isaac 2), Kornvig 5, Alvarez 4 (83. Pawłowski niesklas.), Lerager 4, Shehu 3 (46. Selahi 3), Cheng 3 (28. Kozlovsky 3) – Bergier 3 (64. Zeqiri 3). Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Kikolski, Fornalczyk, Visus, Bukari.
GÓRNIK: Łubik 5 – Olkowski 5, Janicki 5, Josema 5 (81. Bochniewicz niesklas.), Janża 5 – Chłań 5 (81. Domingues niesklas.), Hellebrand 5, Ambros 5, Sadilek 5 (76. Kubicki niesklas.), Zmrzly 4 (66. Ikia Dimi 3) – Liseth 4. Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Pietryga, Loska, Szcześniak, Lukoszek, Massimo, Sauer, Donio, Rupanow.
Sędziował Karol Arys (Szczecin) – 7. Asystenci: Arkadiusz Kamil Wójcik (Warszawa) i Marek Arys (Szczecin). Czas gry 94 min (46+48). Widzów 16923. Żółte kartki: Visus (83. niesportowe zachowanie) - Sadilek (24. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WIDZEW | GÓRNIK | |
| 46 | posiadanie piłki | 54 |
| 0 | strzały celne | 2 |
| 5 | strzały niecelne | 6 |
| 1 | rzuty rożne | 2 |
| 0 | spalone | 3 |
| 17 | faule | 9 |
| 1 | żółte kartki | 1 |
________________________
Mecz na remis
TRZY PYTANIA DO… JAROSŁAWA KUBICKIEGO, pomocnika Górnika
1. Jak ocenić to spotkanie?
- W pierwszej połowie mieliśmy więcej bramkowych okazji. Może mogło być więcej lepszych dograń, dośrodkowań. Można się było pokusić o to, żeby jedną sytuację wykorzystać. Po przerwie Widzew przycisnął, ale podsumowując, to był taki mecz na remis. Piłka więcej latała w powietrzu niż była na ziemi.
2. Pan zaczął ma ławce rezerwowych. Walka o miejsce w środku pomocy Górnika nie jest łatwa?
- Jest rywalizacja o podstawową jedenastkę. To dobrze że tak to wygląda, bo dzięki temu idziemy do przodu, rozwijamy się jako zespół.
3. Teraz reprezentacyjna przerwa, ligowcy na nią czekali?
- Ja bym jeszcze pograł, bo ostatnio minut miałem mniej, ale ci, co grali ostatnio od deski do deski, teraz będą mogli trochę odsapnąć.
Jarosław Kubicki. Fot. gornikzabrze.pl