Jaga zatańczyła Mazurka!
Jagiellonia we Florencji dokonała rzeczy wielkiej: odrobiła trzybramkową stratę i doprowadziła do dogrywki. Do cudu i sensacyjnego awansu zabrakło bardzo niewiele.
Jagiellonia odpadła po heroicznej walce, ale Bartosz Mazurek nie mógł być smutny: strzelił Fiorentinie hat-tricka! Fot. IMAGO / Press Focus
LIGA KONFERENCJI
Mecz, który miał być jedynie formalnym pożegnaniem Białostoczan z Europą - bo przecież nie było racjonalnych argumentów, które wskazywały na możliwość wielkich emocji – okazał się spektakularnym widowiskiem, pełnym niesamowitych zwrotów akcji. A przecież losy tej rywalizacji wydawały się być rozstrzygnięte już przed tygodniem, gdy grająca mocno rezerwowym składem ekipa Violi wygrała na Podlasiu 3:0. Nawet biorąc pod uwagę brak Afimico Pululu oraz Tarasa Romanczuka, porażka trzema bramkami była dotkliwa i boleśnie zdawała się pokazywać, jak duży dystans wciąż dzieli nas od drużyn z czołowych lig Europy. Kto jednak zrezygnował z oglądania rewanżu, uznając, że wszystko zostało rozstrzygnięte, prawdopodobnie będzie tego żałował do końca (kibicowskiego) życia!
Remontada
Bramka Bartosza Mazurka w 23 minucie była sygnałem ostrzegawczym dla Fiorentiny, ale wciąż mało kto był w stanie sobie wyobrazić, że w tej parze coś spektakularnego może się jeszcze wydarzyć. Jagiellonia prezentowała się jednak nadspodziewanie dobrze, niezłe okazje bramkowe mieli też Bernardo Vital oraz Romanczuk. Kiedy tuż przed gwizdkiem na przerwę Mazurek podwyższył prowadzenie, stało się jasne, że to, co przed chwilą figurowało jedynie w sferze marzeń, może się okazać na wyciągnięcie ręki. 19-latek miał sporo szczęścia, bo piłka po jego uderzeniu odbiła się rykoszetem od rywala, zaskakując Lukę Lezzeriniego, ale nie miało to większego znaczenia. Paolo Vanoli postawę golkipera ocenił tak źle, że w przerwie… postanowił go zmienić.
Tymczasem cztery minuty po zmianie stron doszło już do prawdziwego trzęsienia ziemi! Mazurek, dla którego był to z pewnością najlepszy występ w dotychczasowej karierze, ustrzelił hat-tricka po tym, gdy piłkę jak na tacy wyłożył mu Pululu, a całą akcję prawą stroną napędził Norbert Wojtuszek. Jagiellonia miała w tym momencie dogrywkę, ale wcale nie zamierzała na nią czekać! Duma Podlasia była tak rozpędzona, że chciała rozstrzygnąć rywalizację w regulaminowym czasie gry. Piłkarze Fiorentiny? Byli w tak dużym szoku, że długimi minutami nie potrafili przeprowadzić groźnej akcji ofensywnej. Dopiero w ostatniej minucie piłkę meczową dla gospodarzy miał Moise Kean, posłał ją jednak wysoko ponad poprzeczką.
Walka do końca
O awansie zadecydowała druga część dogrywki. Najpierw Fagioli w końcu zdobył gola dla Włochów, wykorzystując zbyt lekkie piąstkowanie Sławomira Abramowicza. W 114 minucie drugi cios zadał Kean (gola zapisano jako samobójczego Romanczukowi), ale Jagiellonia odpowiedziała na to trafieniem Jesusa Imaza, przez co do ostatnich sekund Fiorentina musiała drżeć, aby nie doszło do rzutów karnych. Udało się, choć momentami żałośnie wyglądała włoska gra na czas: odwlekanie każdego wznowienia gry i polegiwanie na murawie...
Jagiellonia zakończyła przygodę z Ligą Konferencji na 1/16 finału, ale po spektaklu we Florencji mogła schodzić z podniesioną głową.
Mariusz Rajek
◼ Fiorentina – Jagiellonia Białystok 2:4 (0:2) po dogrywce
0:1 – Mazurek, 23 min, 0:2– Mazurek, 45+3 min, 0:3 – Mazurek, 49 min, 1:3 – Fagioli, 107 min. 2:3 – Romanczuk, 114 min (samobójcza), 2:4 – Imaz, 118 min
FIORENTINA: Lezzerini (46. de Gea) – Fortini (46. Harrison), Comuzzo, Pongracić, Gosens – Fabbian, Mandragora (62. Fagioli), Ndour – Dodo, Fazzini (62. Solomon, 100. Gudmundsson) – Piccoli (89. Kean). Trener Paolo VANOLI.
JAGIELLONIA: Abramowicz – Wojtuszek (66. Bażdar), Pelmard, Vital, Wdowik – Pozo (117. Kobayashi), Romanczuk, Mazurek (106. Rallis) – Jóźwiak (36. Drachal, 89. Flach), Imaz – Pululu. Trener Adrian SIEMIENIEC.
Sędziował Srdan Jovanović (Serbia). Widzów 9431. Żółte kartki: Comuzzo, Pongracić, Dodo – Jóźwiak, Bażdar, Pozo, Romanczuk, Vital. Czerwona: Vital (120. druga żółta).
W pierwszym meczu 3:0, awans Fiorentiny.