Japonka podbiła Walię
Miyu Yamashita potrafi zwyciężać. Wcześniej wygrała już 13 razy w Japonii. Teraz jednak sięgnęła po pierwsze trofeum LPGA, które jednocześnie było jej pierwszym triumfem wielkoszlemowym.
Miyu Yamashita sprawiła sobie wymarzony prezent urodzinowy. Fot. Facebook AIG Women’s Open
To niezwykłe dla niej zwycięstwo nadeszło podczas turnieju AIG Women’s Open – piątego i ostatniego w tym roku Majora w kobiecym golfie. Wydarzenia toczyły się tym razem w Walii, w słynnym Royal Porthcawl Golf Club.
Wiśniowa tablica wyników
Tablica wyników po pierwszym dniu walijskiej rywalizacji wyglądała naprawdę osobliwie, a wszystkie sześć flag, które tam powiewały, były flagami japońskimi! To sytuacja zupełnie bezprecedensowa w damskim golfie, oczywiście poza turniejami LPGA of Japan Tour. Z wynikiem 67 prowadziły: Eri Okayama i Ryo Takeda, a trzecia z jednym uderzeniem straty była właśnie Miyu. Pozostałe miejsca okupowały jeszcze Shiho Kuwaki, zwyciężczyni wielkoszlemowego Chevron Championship - Mao Saigo oraz Chisato Iwai. Tak naprawdę z tej listy jakoś kojarzyć się europejskiej publiczności mogły jedynie nazwiska Saigo, Takedy, która triumfowała na LPGA w ubiegłorocznym Toto Japan Classic i Iwai, która w tym roku wygrywała w USA, w Riviera Maya Open. Już w piątek Miyu wystrzeliła na prowadzenie, którego nie oddała do końca, dorzucając fantastyczne 65 uderzeń, z wynikiem -11 liderując aż trzema strzałami przed Takedą. W sobotę, mimo słabszej rundy 74, wciąż była samodzielną liderką, prowadząc jednym uderzeniem przed Koreanką A Lim Kim i dwoma przed Amerykanką Andreą Lee. W niedzielę zapowiadały się więc emocje, a do spełnienia marzeń o pierwszym zwycięstwie poza Krajem Kwitnącej Wiśni potrzebne były nerwy ze stali.
Tylko spokój
O kazało się, że Miyu przyjęła to wyzwanie na zimno. W finale kontrolowała sytuację, mimo ataków posiadającej polskie korzenie Angielki Charley Hull. Po trafieniu birdie na czwórce, ósemce i dziewiątce Japonka zaliczyła siedem kolejnych parów, cały czas prowadząc w turnieju. Jedyne potknięcie zanotowała na siedemnastce, zaliczając tam bogeya. Wszystko zakończyła kolejnym parem na osiemnastce, dającym jej dwupunktowe zwycięstwo przed faworytką brytyjskiej publiczności – Charley Hull i swoją rodaczką Minami Katsu.
24-latka, która dzień wcześniej świętowała swoje urodziny, oprócz trofeum AIG Women’s Open, zgarnęła też czek za zwycięstwo, opiewający na 1 462 500 dolarów. „Wygrana w tak historycznym turnieju przed tymi wszystkimi kibicami to niesamowite uczucie, a obecność rodziny wokół mnie to po prostu coś niesamowitego” – powiedziała mistrzyni po japońsku, a jej słowa przekładał na angielski jej tłumacz. „Bycie częścią tak ważnego wydarzenia w historii to coś naprawdę wyjątkowego”.
Do trzynastu tytułów wywalczonych w swojej ojczyźnie na LPGA of Japan Tour tym razem dorzuciła od razu Majora, zostając szóstą triumfatorką wielkoszlemową z Japonii, a czwartą w ostatnich dwóch latach, dołączając do Ayaki Furue, Mao Saigo i Yuki Saso. Wcześniej jej najlepszym występem w rozgrywkach tej rangi było drugie miejsce w ubiegłorocznym KPMG Women’s PGA Championship. Na początku tego roku była szósta na tym samym turnieju, a ostatnio czternasta w Amundi Evian Championship, gdzie w niezwykłych okolicznościach triumfowała Grace Kim. Jej dotychczasowym najlepszym występem w AIG Women’s Open była trzynasta pozycja trzy lata temu, w szkockim Muirfield.
Ukoronowanie wysiłków
„Zdobycie trofeum wielkoszlemowego było moim celem od najmłodszych lat, a możliwość jego wygrania jest czymś wyjątkowym. To efekt ciężkiej pracy każdego dnia, wprowadzania zmian, ulepszeń, a to, że mogę to teraz zrobić i nazywać siebie mistrzynią, jest niesamowite. To, że tak wiele japońskich zawodniczek radzi sobie teraz tak dobrze, dodaje mi sił. To, że wszystkie będziemy się wzajemnie wspierać, to coś, na co bardzo czekam w przyszłości” – powiedziała filigranowa, mierząca niewygórowane 150 centymetrów wzrostu mistrzyni.
Yamashita jest piątą debiutantką na LPGA, która wygrała w lidze w tym sezonie, obok Rio Takedy, Ingrid Lindblad, Chisato Iwai i Lottie Woad. Do najlepszej kobiecej ligi golfowej dołączyła dzięki zwycięstwu w turnieju kwalifikacyjnym - LPGA Final Qualifying Tournament. Jest czwartą mistrzynią wielkoszlemową w 2025 roku, która po raz pierwszy sięgnęła po Majora i czwartą Japonką, która odniosła zwycięstwo w tym roku.
Bardzo ważnym dla niej bonusem jest fakt wywalczenia sobie miejsce w reprezentacji Japonii w wyjątkowych zawodach LPGA - International Crown, gdzie rywalizuje ze sobą osiem drużyn narodowych, reprezentowanych przez cztery zawodniczki. To był bardzo ambitny cel, który postawiła sobie na początku sezonu i który będzie mogła zrealizować w październiku, jako nagrodę za zwycięstwo w Walii. „International Crown to coś, do czego dążyłam” – powiedziała. „Naprawdę, bardzo chciałam być częścią tej drużyny. Teraz nie mogę się doczekać, aby reprezentować swój kraj i dać z siebie wszystko”.
Golf na ekranach
W tym tygodniu w polskiej telewizji Golf Zone oglądać możemy turniej Ladies European Tour - PIF London Championship, który rozpoczął się w piątek i potrwa do niedzieli. Liderkami po pierwszej rundzie zostały: reprezentantka Wysp Dziewiczych - Alexandra Swayne i Niemka Laura Fuenfstueck. Tuż za nimi przyczaiły się: Szwajcarka Chiara Tamburlini i Hiszpanka Carlota Ciganda. Polka Dorota Zalewska póki co jeszcze nie dostała się do tego turnieju.
Wieczorami Eurosport 2 transmituje z kolei pierwszy turniej PGA Tour PlayOffs - FedEx St. Jude Championship. Po czwartkowej rundzie 62 liderem został Amerykanin Akshay Bhatia, a z jednym uderzeniem straty po piętach deptał mu długowłosy bohater europejskiej drużyny Ryder Cup – Tommy Fleetwood.
Kasia Nieciak
Publiczność dopisała podczas walijskiego największego golfowego turnieju kobiet w historii. Fot. Facebook AIG Women’s Open.
Wspaniałe walijskie wybrzeże to idealne miejsce na organizację turnieju tej rangi. Fot. Facebook AIG Women’s Open.