Jestem Magda, jestem człowiekiem

Hejt, wyzwiska, prymitywne komentarze i wiadomości pełne pogardy nie mają nic wspólnego ani ze sportem, ani z krytyką. Brzydzę się tym. Nie będę udawać, że mnie to nie dotyka - napisała reprezentacyjna skrzydłowa, Magda Balsam.

Magda Balsam ma jeszcze wiele do osiągnięcia... Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

Choć od zakończenia mistrzostw świata w Niemczech i Holandii minęły ponad dwa tygodnie, ich echa nie milkną. Przypomnijmy, że Biało-czerwone pokonały Chinki, Tunezyjki, Argentynki i Austriaczki, przegrywając z Francuzkami i Holenderkami, czyli absolutną czołówką. Zaprezentowały się na miarę aktualnych możliwości, finiszując na 11. miejscu, najwyższym od dekady, kiedy uplasowały się tuż za podium.

Lepszej nie było

Nie to jednak zostało wzięte na warsztat przez fachowców zza monitora. Podobnie jak przed dwoma laty, ich ofiarą stała się Magdę Balsam, która - tak jak na turnieju rozgrywanym w Szwecji, Danii i Norwegii - należała do najlepszych w naszym zespole. Harując w obronie i ataku, rzadko schodziła z boiska, co przełożyło się na liczby - 42 bramki w 6 meczach (skuteczność 79%) i 9. pozycja w klasyfikacji strzelczyń. Po spotkaniu z Austriaczkami, w którym trafiła 10-krotnie i została MVP, zamieściła podsumowanie na Facebooku. „To był turniej, który dał mi ogrom emocji, lekcji i momentów, które zostaną ze mną na długo. Sport potrafi wystawić na próbę, pokazać słabości, ale też uświadomić, że w środku mamy znacznie więcej siły niż nam się czasem wydaje. Jestem dumna z tego, jak jako drużyna potrafiłyśmy walczyć, nawet gdy nie wszystko szło tak jak chciałyśmy. Te mistrzostwa to kolejny krok w stronę tego gdzie chcemy być. To doświadczenie daje mi jeszcze więcej głodu, ambicji i motywacji. Już nie mogę się doczekać kolejnych zgrupowań, kolejnych meczów i tego co przed nami. Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami na trybunach, przed telewizorami i tym, którzy po prostu wysyłali dobre słowo. Wasza energia naprawdę niesie. A ja? Wracam do pracy, bo wiem, że najlepsze jeszcze przede mną” - napisała leworęczna prawoskrzydłowa.

Niekonstruktywna krytyka

Minęło kilka dni, a znów przyszło jej zasiąść do klawiatury. Nie czuła potrzeby, ale została sprowokowana przez internetowych trolli, którzy tym razem postanowili przyczepić się do jej wyglądu, szczupłej sylwetki, krótkich włosów... „Na początku myślałem, że to chłopak”, „To jest ona z numerem 31?”, „Nawet z tym chłopem dostajemy baty od żabojadów”, „A ten chłopczyk po prawej stronie to kto?”, „Chłopak najlepszy jest, karne rzuca perfekt” - mogła przeczytać i postanowiła uderzyć z grubej rury... „Długo zastanawiałam się, czy w ogóle powinnam pisać ten post. Z jednej strony mam wrażenie, że i tak nie wszyscy zrozumieją, a z drugiej cisza i brak reakcji oznaczałyby, że przyzwalam na coś, na co absolutnie nie ma mojej zgody. To, że jestem sportowcem i osobą publiczną, nie daje nikomu prawa do obrażania, wyzywania, ani siania nienawiści. Popularność, zasięgi czy obecność w mediach nie odbierają mi godności, ani prawa do szacunku. Jeśli ktoś chce oceniać moją grę, formę sportową czy decyzje boiskowe, proszę bardzo. Konstruktywna krytyka oparta na faktach i szacunku zawsze była i będzie dla mnie w porządku. Sport bez opinii nie istnieje. Ale hejt, wyzwiska, prymitywne komentarze i wiadomości pełne pogardy nie mają nic wspólnego ani ze sportem, ani z krytyką. Brzydzę się tym. Nie będę udawać, że mnie to nie dotyka. Bo dotyka. I nie, to nie jest cena popularności. To jest brak kultury i brak granic. Mam też świadomość, że bardzo często takie wiadomości piszą ludzie, którzy sami zmagają się z problemami. I naprawdę moja rada jest prosta. Jeśli jest wam ciężko, zgłoście się po pomoc do specjalisty. Rozmowa, terapia i wsparcie to oznaka siły, a nie słabości. Wylewanie frustracji i nienawiści na ludzi, którym coś w życiu wyszło i którzy mieli odwagę, by na to zapracować, niczego nie naprawi. Przykre jest to, że żyjemy w świecie, w którym zamiast się wspierać, kopiemy pod sobą nawzajem dołki. Zamiast motywować, próbujemy poniżyć. Zamiast inspirować, niszczymy. Ten post nie jest po to, żeby się żalić. Jest po to, żeby jasno postawić granice. Na brak szacunku, hejt i nienawiść nie ma i nie będzie mojej zgody” - napisała na swoim profilu Balsam.

Mocne wsparcie środowiska

W zmaganiu się z mową nienawiści jedna z najlepszych zawodniczek nie została sama. „Magda Balsam ma nasze pełne wsparcie. Jako środowisko sportowe musimy jasno powiedzieć: hejt nie jest ceną popularności ani sukcesu. Szacunek jest wartością, która obowiązuje wszystkich, bez wyjątku. Na każdym z nas ciąży wielka odpowiedzialność, jaką jest dawanie przykładu dzieciom i młodzieży. Nie możemy pozwolić, aby młodsze pokolenia dorastały w świecie, w którym dopuszczana jest mowa nienawiści. Dotyczy to również środowiska sportowego. Kibicujesz - nie hejtujesz” - podkreślił Sławomir Szmal, prezes ZPRP. Murem za piłkarką stanęło większość środowiska. Oświadczenia w podobnym tonie zamieściły m.in. MKS Piotrcovia, MKS Gniezno, Ruch Szczypiorno Kalisz czy MKS Lublin, którego barw Magda broniła jeszcze w zeszłym sezonie, a na osobisty wpis zdecydowała się natomiast Marta Gęga, była wieloletnia reprezentantka. „Zastanawia mnie, skąd w nas tyle złości i nienawiści. Dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie, a tak trudno - empatia. Dlaczego skupiamy się na urywkach, fragmentach, jednym obrazie, zamiast zobaczyć człowieka w całości. Ja to piszę z doświadczenia, bo też grałam w reprezentacji i wiem, ile kosztuje dawanie z siebie 100%. Ile pracy, wyrzeczeń i walki z własną głową stoi za każdym występem. Noszenie orzełka na piersi to duma, ale i ogromna odpowiedzialność.

Ktoś mnie wybrał. Ktoś zobaczył we mnie potencjał. A mimo to wystarczy jeden komentarz, by próbować odebrać komuś radość, wartość i sens. Hejt dotknął kiedyś także mnie. Do dziś pamiętam wulgarne słowa, które padły po jednym niewykorzystanym rzucie karnym. Nie dlatego, że byłam zła, ale dlatego, że ktoś przegrał zakład i swoją frustrację wyrzucił we mnie. I to nie „spływa”. To zostaje. W psychice. W podświadomości. Dlatego pytam: jakim prawem? Kto i według jakich zasad ocenia ludzi, ich wygląd, życie, pasję, wartość? Dlaczego nie potrafimy powiedzieć: „wow, jesteś fajna, jesteś silna, jesteś sobą”? Ja się na to nie zgadzam. Nie zgadzam się na świat, w którym hejt jest głośniejszy niż szacunek. Bo człowieka nie definiuje wygląd ani jeden moment. Definiuje go to, jak traktuje innych” - napisała doświadczona rozgrywająca, odnosząc się do wydarzeń sprzed 8 lat, gdy stała się „celem” jednego z lubelskich kibiców.

Powtórka z rozrywki

W połowie grudnia 2023 roku Magda Balsam również stała się „celem”, a raczej kozłem ofiarnym „kibiców”. Obarczyli ją bowiem winą za porażkę z Rumunią (w jednej z ostatnich akcji zmarnowała sam na sam na remis), która zepchnęła reprezentację na 16. miejsce na świecie. „Przez ciebie przegraliśmy”, „To twoja wina”, „ Jak mogłaś tego nie trafić” - mogła przeczytać zawodniczka, która nie zamierzała udawać, że pada deszcz, skoro na nią plują. Broniła się też liczbami osiągniętymi na mistrzowskim turnieju... „Pracuję nad sobą w każdym aspekcie: diety, odnowy, snu, techniki czy mentalności. Robię wszystko, co profesjonalny sportowiec powinien i dlatego jestem dziś tu gdzie jestem. Sport/rywalizowanie wymaga dużo odwagi i pokory. Trenuję je nieustannie, stąd pochylam się nad tym, co zawiodło. Jako profesjonalistka nie mam i nie powinnam mieć poczucia winy, bo w żaden sposób nie jest to konstruktywne, a tylko obciąża moje ciało i umysł, co nie jest dobre w żadnym aspekcie. Tego co się wydarzyło nie traktuję jako porażki, a wyznacznik do pracy nad tą częścią mnie, która zrobiła bunt na pokładzie i - mimo pełnej gotowości - zawiodła was oraz mnie w momencie, kiedy chciałam najbardziej. Rozgrywając 264 minuty zdobyłam 29 bramek ze skutecznością 70,7%. Analizując statystki i moje samopoczucie (nie czułam zmęczenia), widzę sukcesy oraz to, co wymaga mojej zwiększonej uwagi i pracy. Jestem Magda, jestem człowiekiem i nie jestem nieomylna, tak jak każdy na tym globie. Przeszłość mnie nie określa, tylko uczy i daje wskazówki. Tak robią najlepsi. Ja również chciałam te mistrzostwa rozegrać o wiele lepiej, ale boisko zawsze weryfikuje i z tym trzeba się zmierzyć. Bycie w reprezentacji jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i zawsze będę w niej grać najlepiej jak potrafię. To mogę wszystkim obiecać. Wygrywamy i przegrywamy razem - napisała wtedy, ale jak widać, jej nieprzeciętne umiejętności, zaangażowanie, charakter, wola walki, nieustępliwość, ambicja i wkład w grę narodowego zespołu na niektórych „mędrców” nie mają żadnego znaczenia.

Marek Hajkowski

Nie wyrażam zgody na to, co dzieje się
Nie pozwalam, żeby mnie traktowano źle
Nie udzielam prawa wam - nie należy się!

Refren utworu „Nie wyrażam zgody” zespołu Proletaryat.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się