Jestem szczęśliwy

Rozmowa z Piotrem Jarosiewiczem, nowym lewoskrzydłowym Industrii Kielce

Piotr Jarosiewicz liczy na występy w koszulce z orzełkiem. Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus

Z kieleckim klubem związał się pan na trzy sezony. Na co pan liczy?

- Pobyt w Kielcach będzie sprawdzianem moich umiejętności, tego, co do tej pory osiągnąłem. Swoją dotychczasową postawą robiłem wszystko, aby tutaj trafić. Mam też nadzieję, że dzięki grze w tym klubie umocnię swoją pozycję w kadrze narodowej.

O pana przenosinach do Kielc mówiło się już w poprzednich latach. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie...

- To prawda. Kilka razy wydawało się, że trafię do kieleckiej drużyny. Bardzo blisko podpisania umowy byłem rok temu, ale niestety moje Azoty Puławy nie doszły do porozumienia z wicemistrzami Polski. Teraz jestem bardzo szczęśliwy, że tym razem się udało i będę mógł grać w zespole 20-krotnych mistrzów Polski.

O miejsce na lewym skrzydle będzie pan rywalizował z reprezentantem Francji Dylanem Nahi, a to piłkarz ręczny na najwyższym, światowym poziomie.

- Dylan jest świetnym zawodnikiem. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o jego umiejętnościach. Mamy trochę inną charakterystykę, ale myślę, że będziemy się świetnie uzupełniali.

Znany jest pan z bardzo dobrego wykonywania rzutów karnych, a z tym elementem było ostatnio w Industrii sporo problemów. Zatem „siódemki” i co jeszcze?

- „Siódemki” trzeba zamieniać na bramki, więc mam nadzieję, że uda mi się poprawić procent skuteczności w tym elemencie. A moje największe atuty to bieganie do kontry i szybkiego środka, a także wykańczanie akcji.

Myśli pan o grze w reprezentacji?

- Każdy o tym marzy, więc nie jestem wyjątkiem. Na razie jednak skupiam się na klubie. Jeśli trener Jota Gonzalez uzna, że jestem godzien, aby grać w kadrze, to z największą radością będę do jego dyspozycji.

Zbigniew Cieńciała