Już myślą o Widzewie
Reprezentacyjną przerwę większość klubów wykorzystuje na sparingi z niżej notowanymi rywalami. Raków w Konopiskach wysoko wygrał ze Stalą Rzeszów. Skończyło się 5:1.
Zainteresowanie autografami piłkarzy Rakowa wśród najmłodszej części publiczności było większe niż wydarzeniami boiskowymi. Tu Jean Carlos Silva. Fot. Mariusz Rajek
Niedzielne spotkanie zostało rozegrane w oddalonych o 17 kilometrów od zondacrypto Areny - Konopiskach. Miejsce nieprzypadkowe, bo właśnie z tą gminą wicemistrz Polski niedawno podpisał wieloletnią umowę partnerską, której głównym punktem ma być budowa nowego centrum sportowego. W Konopiskach ma trenować akademia Rakowa. Mają być tam również organizowane obozy treningowe dla młodzieży, a obiekt ma dodatkowo służyć jako zapasowa baza dla pierwszej drużyny.
Autografy nie przeszkadzają
Otwarty charakter spotkania sprawił, że obejrzeć jedną z najlepszych polskich drużyn ostatnich lat przyszła wyjątkowa duża liczba fanów, z czego niemałą część stanowiły dzieci. - Jestem zwolennikiem takich meczów, bo sam brałem w nich udział i wiem, że gdy pojawiają się kibice, zawodnicy też mają zdecydowanie więcej adrenaliny. W końcu robimy to wszystko dla kibiców. Fajnie, że mogą przyjść, mieć kontakt z zawodnikami. Taka współpraca z ościennymi miejscowościami jest bardzo dobra – mówił nam po meczu Łukasz Tomczyk. - Dużo autografów rozdałem, ale ja lubię to robić, bo pamiętam jak byłem mały i było mi smutno, gdy jakiś zawodnik mi odmówił. Dla mnie żaden problem, choć trochę zimno i wieje – dodał Ariel Mosór.
Wielkanoc z Widzewem
Jeśli starcie z I-ligowcem miało odblokować moc ofensywną drużyny na decydującą część sezonu, to spełniło swoje zadanie. Na listę strzelców wpisali się Jean Carlos, Jonatan Braut Brunes, Isak Brusberg i dwukrotnie Leonardo Rocha. – Szczerze mówiąc nie sądziłem, że będzie aż tak wysoki wynik, bo Stal w sparingach z wyżej notowanymi rywalami przeważnie notowała dobre rezultaty. To pokazuje, że wykonaliśmy na treningu dobrą pracę. Mam nadzieję, że będzie to też budujące pod kątem odblokowania mentalnego – skomentował szkoleniowiec.
Przed Rakowem dwa niezwykle istotne spotkania domowe. W Wielką Sobotę z Widzewem i pięć dni później z GKS-em Katowice w półfinale Pucharu Polski. – Jestem z Częstochowy i wiem ile mecz z Widzewem znaczy dla kibiców. Z wielu powodów trzeba ten mecz wygrać – mówi wprost Tomczyk. - Dobrze, że wysoko wygraliśmy, ale ja jestem zły o tą jedną straconą bramkę. Myślimy już o Widzewie, bo chcemy wrócić na ścieżkę zwycięstw, już z Legią byliśmy blisko. Na tym etapie sezonu chcemy walczyć o wszystko, bo nic jeszcze nie jest stracone – dodał Mosór, który zagrał ze Stalą na środku defensywy i jak przyznał – w tym miejscu na boisku czuje się najlepiej.
Kontuzje, kontuzje, kontuzje…
Szkoleniowiec wciąż zmaga się z urazami wielu zawodników. W Konopiskach oprócz powołanych do reprezentacji narodowych Oliwiera Zycha oraz Mitji Ilenicia zabrakło: Bogdana Racovitana, Stratosa Svarnasa, Frana Tudora, Michaela Ameyawa, Iviego Lopeza czy Lamine Diaby-Fadigi. – W przypadku Stratosa i Iviego to drobne urazy i mam nadzieję, że nie przerodzi się to w nic poważnego i szybko wrócą do treningu. Patrząc kompleksowo na pewno to niepokoi, bo trochę tych urazów jest, a mecze się nawarstwiają – martwi siętrener Rakowa. Od wielu miesięcy kontuzje leczą również Erick Otieno oraz Władysław Koczergin. - Erick za niedługo powinien poznać dokładną diagnozę i wtedy będzie można coś powiedzieć na sto procent. Wydaje się, że jest bliżej powrotu niż dalej. Koczi jest na etapie wprowadzania w trening, jeszcze chwilkę to potrwa – odpowiada Tomczyk.
Oprócz zawodników pierwszego zespołu, szansę występu dostało też dwóch graczy z akademii (Filip Żądło, Kacper Pluta) oraz wyróżniający się w III-ligowej Skrze Ivan Metłuszko oraz Tymoteusz Mazanek. - Pracowali z nami w mikrocyklu, potem podsumujemy cały ten tydzień ich przygotowań. Są rzeczy nad którymi chcemy z nimi pracować. Sparing to też trochę mecz pułapka, jednym może pomóc a innym zaszkodzić. Wielu zawodników dało mi odpowiedź, że są w procesie, chcą walczyć o skład – zakończył szkoleniowiec.
Mariusz Rajek