Kebab załatwił sprawę

Rozmowa z Michalem Gašparikiem, trenerem Górnika Zabrze

Smakowało! - zapewnia trener Michal Gasparik w rozmowie z Lukasem Podolskim. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl

Za wami spotkanie sparingowe z trzecioligowymi rezerwami, wygrane 2:1. Jak pan ocenia ten mecz?

- Lepsze takie granie niż trening. Chcieliśmy zagrać z Karwiną, ale nie wyszło. Mimo wszystko zagraliśmy i z tego się cieszę. Może nie było takiej fizycznej gry, ale technicznie nasi młodzi chłopcy z rezerw dobrze wyglądali. Dużo nam to pokazało.

Należy się cieszyć, że różnica między zespołami była mała, czy... niekoniecznie?

- Mogliśmy zobaczyć jak wyglądają zawodnicy, którzy w lidze grają mniej. Dla nich nie było to łatwe spotkanie. Było widać, kto zrobił różnicę. Ikia Dimi czy Donio... Dla nich to był dobry występ. Kilku innych musi jednak w takim meczu zagrać lepiej. Dodam też, że nie bardzo miałem kogo zmienić, bo Lukas Podolski chciał grać 90 minut, podobnie „Jaro” Kubicki, Michał Rakoczy i wspomniany Donio. No... wszyscy chcieli grać (śmiech).

Francuz Yvan Ikia Dimi zdobył dwa gole i zagrał na pozycji nr 9, zamiast na skrzydle. Celowy zamiar?

- Dokładnie. Próbujemy tak w treningach, spróbowaliśmy i teraz na boisku. Pokazał, że nie jest może taką typową „9”, że stanowi miks pomiędzy tą pozycją a skrzydłem. Potrafi jednak zrobić trochę pozytywnego chaosu na boisku. No i pokazał jakość!

Mecz z trzecioligowymi rezerwami Górnika to już też przymiarka przed grą z trzecioligowym Zawiszą w półfinale Pucharu Polski 8 kwietnia?

- Nie, nie patrzymy na to w ten sposób. To był sparing i tyle. Jak wspomniałem, mieliśmy grać z czeską Karwiną, ale rywale już wcześniej dali znać, że mają kontuzje, że nie zagrają. Szukaliśmy jakiegoś rozwiązania i stąd pomysł gry z naszą „dwójką”.

Po sparingu wolne?

- Tak, od czwartku do soboty zawodnicy dostali kilka dni wolnego. W niedzielę trening indywidualny, a od poniedziałku już normalny cykl przygotowawczy do meczu z Cracovią.

A trener? Jedzie do siebie na Słowację czy zostaje w Zabrzu?

- Jak mamy trzy dni wolnego, to jadę na Słowację.

A nie wybierał się pan na baraż o MŚ pomiędzy Słowacją a Kosowem w Bratysławie?

- Mecz zobaczę w telewizji (uśmiech). Ciężki i niewygodny rywal czeka naszą reprezentację.   

Jak ocenia pan waszą czwartą pozycję w lidze i niewielkie straty do czołówki?

- Pozycja jest dobra. Gramy najbliższy mecz w domu, chcemy wywalczyć trzy punkty, no i zobaczymy, gdzie będziemy. Cały czas jesteśmy u góry, wszystko jest otwarte i będziemy chcieli być blisko medalowych miejsc. Ponadto jesteśmy w półfinale Pucharu Polski. Można powiedzieć, że na teraz jest OK.

W meczu z Rakowem czerwoną kartkę zobaczył Lukas Podolski. Odbyła się z nim jakaś dyscyplinująca rozmowa?

- Lukas to bardzo doświadczony piłkarz. Wie, że nie może tak robić, nie trzeba przeprowadzać jakichś rozmów. Pokazał charakter! Zamiast kary zaprosił wszystkich na stadionie na dobry kebab (śmiech). Sprawa jest zamknięta.

Rozmawiał i notował Michał Zichlarz

Polecieli do Afryki

W zeszłym roku delegacja Górnika gościła w Nigerii. Efektem tego wyjazdu było sprowadzenie do Zabrza Abbati Abdullahiego. Ten 20-letni zawodnik zadebiutował już w ekstraklasie, ale zimą został wypożyczony do słowackiego klubu MFK Skalica (ekstraklasa). Obecnie dyrektor sportowy Łukasz Milik i szefe skautingu Bjorn Ganser przebywają w Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie też talentów nie brakuje i działa jedna z najlepszych piłkarskich akademii na Czarnym Kontynencie, Académie MimoSifcom związana z klubem ASEC Mimosas. Wychowankami klubu z Abidżanu są m.in. słynni bracia Toure: Yaya i Kolo, gwiazdy reprezentacji WKS, a teraz trenerzy. Yaya Toure jest asystentem Herve Renarda w reprezentacji Arabii Saudyjskiej, a Kolo Toure jest w sztabie Manchesteru City.

- Widzimy jak europejska piłka się rozwija, w jakim idzie kierunku. Tacy piłkarze w lidze szwedzkiej odchodzą do silniejszych i bogatszych klubów za kwoty 7-9 milionów euro. Kwoty transferowe za zawodników z Afryki są bardzo duże. Taki transfer może być jak trafienie „szóstki” w totolotka! Szukaliśmy tam kontaktu, co też nie jest łatwe, bo pcha się tam cała Europa. Kluby europejskie mają tam swoje akademie, swoich ludzi, skautów. My zrobiliśmy pierwszy krok – mówił nam w zeszłym roku dyrektor Milik.

(zich)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się