Koniec gehenny?
ZAPRASZAMY NA STADIONY – Piotr Tubacki
Czy to będzie ten moment? Czy to już? Przy splocie korzystnych wyników w meczach Wieczystej z GKS-em Tychy oraz Polonii Warszawa z Chrobrym już w ten weekend Wisła Kraków jest w stanie zapewnić sobie bezpośredni awans do ekstraklasy! Oczywiście sama musi ograć Puszczę. Skończy się tym samym jej „roczna” banicja na zapleczu – bo przecież Biała Gwiazda spadła tylko na chwilę, przez przypadek, to nic takiego, wiecie, tak wyszło.
Rok przedłużył się do czterech sezonów. Wisła myślała, że samą swoją fajnością rozniesie te rozgrywki w pył, a utwierdził ją w tym przekonaniu bardzo mocny początek zaraz po spadku. Tyle że potem pojawił się bardzo poważny kryzys i zjazd do drugiej połowy tabeli. Koniec końców zagrała w barażu (efektownie przerżniętego z Puszczą u siebie 1:4 w półfinale), choć do bezpośredniego awansu brakło dwóch punktów. Druga próba? Nawet barażów nie było, a Krakowianie ani przez moment nie znajdowali się na podium. Kolos na glinianych nogach. No to do trzech razy sztuka, nie? Nie. Była tendencja wzrostowa, pozycja w tabeli coraz mocniejsza, kilka serii zwycięstw, ale strata do top 2 była ogromna – znowu baraże, znowu przewalone u siebie w półfinale, choć skromnie, bo 0:1 z Miedzią.
Wisła była jak HSV, który także latami tułał się w 2. Bundeslidze i każdy kolejny sezon miał być tym „jego”. W końcu rok temu awansował. Teraz pora także na Białą Gwiazdę.