Kontynuować serię

Raków zagra z jednym ze swoich ulubionych rywali. Trzy punkty przywiezione z Gdańska mogą okazać bezcenne.

Z żadnym rywalem Częstochowianom nie idzie tak dobrze jak z Lechią. W ostatnich sześciu meczach zaaplikowali im aż 17 goli! Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Z kim wygrywać, jak nie z Lechią? – mogą zapytać przed sobotnim meczem kibice w Częstochowie. Statystyki są bowiem naprawdę imponujące. Raków wygrał z gdańskim klubem sześć ostatnich spotkań z rzędu! Mało? W czterech przypadkach były to wygrane niezwykle przekonujące, różnicą więcej niż jednej bramki. Jesienią, jeszcze pod wodzą Marka Papszuna, Częstochowianie potrafili ograć Lechię (2:1), nawet grając od 37 minuty ze stratą jednego zawodnika po drugiej żółtej kartce dla Karola Struskiego. Z powodu kontuzji nad Bałtykiem najlepszego obecnie środkowego pomocnika Rakowa na pewno zabraknie, ale ogólna sytuacja kadrowa zaczyna się poprawiać.

Powrót rekonwalescentów

Kadra wicemistrzów Polski powinna w sobotę wyglądać lepiej niż podczas wygranego (4:1) meczu Cracovią. Po długiej nieobecności gotowi do gry mają już być Władysław Koczergin oraz Erick Otieno. – Potrzebowaliśmy lewej nogi na wahadle i jesteśmy tego blisko. „Koczi” też trenuje już w pełnym kontakcie, jego obecność na pewno nam pomoże, również w funkcjonowaniu w szatni. W treningu wyglądało to bardzo dobrze – przekazuje trener Łukasz Tomczyk. Co ważne, gotowi do gry są także Fran Tudor oraz Paweł Dawidowicz. Stratą z kolei na pewno jest uraz Lamine’a Diaby-Fadigi.

Pozytywnie nastrajać Częstochowian może również fakt, że świetna forma Lechii z pierwszej części rundy wiosennej to już raczej przeszłość. W dwóch ostatnich spotkaniach podopieczni Johna Carvera sięgnęli zaledwie po punkt. Wygrana w Gdańsku może mieć niebagatelne znaczenie, biorąc pod uwagę, że już dziś wieczorem Jagiellonia zagra z Górnikiem. Co najmniej jeden z klubów wyprzedzających Raków o trzy punkty będzie musiał je stracić, a najkorzystniejszy z częstochowskiej perspektywy byłby remis w Białymstoku.

Zwiększyć posiadanie piłki

Raków, który wiosną stracił mnóstwo punktów, skupić musi się jednak przede wszystkim na sobie. Jaki pomysł na mecz z rywalem, który strzelił w lidze najwięcej goli (56), ale zarazem stracił mniej (52) jedynie od ostatniego Bruk-Betu ma trener Częstochowian? – Dużo strzelają, dużo tracą, bazują na fazach przejściowych, potrafią szybko wejść w pole karne rywala i skończyć to albo golem, albo stałym fragmentem gry, bo w ten sposób zdobywają też dużo bramek. Pracujemy nad tym, aby w tym spotkaniu mieć większe posiadanie piłki, ograniczyć grę box-to-box, zabezpieczyć kontratak przeciwnika i obronę pola karnego. Musimy być przez cały mecz tak dobrzy w obronie niskiej jak do 40 minuty meczu z Cracovią. Wiemy, że murawa w Gdańsku nie jest najlepsza, ale musimy mieć swój pomysł na to boisko. Piast w ostatnim meczu potrafił tam grać, tworzyć sytuacje – zdradza plan na spotkanie Tomczyk.

Trener daje więcej swobody

– Grają ofensywny futbol, więc trzeba szukać swoich szans z przodu, w kontratakach. Najważniejsze, żebyśmy utrzymywali się jak najwięcej przy piłce, stwarzali sobie sytuacje i przede wszystkim nie stracili bramki. Trener ma plan na ten mecz, a my trenujemy po to, aby go zrealizować – wtóruje szkoleniowcowi Patryk Makuch, który w ostatnim czasie wyrasta na lidera Medalików. W arcyważnym półfinale Pucharu Polski z GKS-em Katowice to on był wiodącym głosem w szatni podczas przerwy, gdy Raków przegrywał 0:2. W ostatnim meczu z Cracovią wziął na siebie decydujące akcje. – Staram się zawsze oddać na boisku serce i płuca. Jestem wdzięczny kibicom za to, że to dostrzegają. Dzięki temu potrafiliśmy razem wyjść z trudnych momentów. Czuję się obecnie bardzo mocny, to jest mój dobry moment. Trener daje nam dużo swobody na boisku, a dzięki temu mogę się rozwijać i wyjść ze swoją inicjatywą – dodaje „Maki”.

Mariusz Rajek

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się