ŁKS nie chce awansować?!

Chimeryczna forma ŁKS-u wiosną sprawia, że kompletnie nie wiadomo, czego spodziewać się po drużynie Grzegorza Szoki. – Niektórym zwyczajnie nie zależy, aby awansować do ekstraklasy – mówi wprost Grzegorz Krysiak, mistrz Polski z łódzkim klubem z 1998 roku.

Czy piłkarzom ŁKS-u tak dobrze jest w I lidze, że nie "opłaca" im się awansować? Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

ŁKS ŁÓDŹ

Wygraną w Mielcu (2:1) 23 lutego Rycerze Wiosny zapoczątkowali serię sześciu meczów bez porażki, które na nowo pozwoliły fanom z Alei Unii uwierzyć, że ŁKS na dobre włączy się do walki o baraże o ekstraklasę. Sensacyjna porażka z praktycznie zdegradowanym już GKS-em Tychy (2:3) w ostatniej kolejce kolejny raz jednak mocno te marzenia wyhamowała. - Było widać, jak bardzo gospodarze chcieli wygrać mimo swojej sytuacji. Dla nas był to z kolei najsłabszy mecz, odkąd jestem tutaj trenerem. Musimy zastanowić się, czemu taki mecz nam się przytrafił. Bardzo długo rozmawialiśmy o tym, że wchodzimy w taką fazę sezonu, w której trzeba być dobrze nastawionym. W Tychach z jakiegoś powodu się to nie udało – mówił po meczu trener Grzegorz Szoka.

Jak zareagują?

Szkoleniowiec doskonale zdaje sobie sprawę, że kluczowe dla decydujących rozstrzygnięć będzie to, jak drużyna zareaguje po takiej porażce. - Po kiepskim meczu z Chrobrym nasza odpowiedź była bardzo dobra. Liczę na podobną teraz oraz na to, że wspólnie jako zespół odpowiemy właściwym zaangażowaniem, nastawieniem do treningów i pokażemy, że jesteśmy lepszym zespołem od tego, który zagrał w Tychach – dodaje Szoka. Nie gryzący się w język były obrońca Łodzian Grzegorz Krysiak uważa jednak, że kluczowe będą decyzje sztabu. – To trener powinien zareagować, a nie czekać na zawodników. Najsłabsze ogniwa trzeba po prostu odstawić od zespołu, albo wóz, albo przewóz. Jeśli komuś się nie chce grać w ŁKS-ie, to niech nie gra. W Polsce pojawiły się fajne pieniądze i wielu piłkarzy zrobiło sobie z tego bezstresowy bankomat, to nie dotyczy tylko ŁKS-u, ale też innych klubów gdzie dobrze płacą. To są wyrobnicy i nie mają pojęcia gdzie grają. Trener rządzi i to on musi reagować w trakcie meczu. Kadra jest na tyle szeroka, że można podziękować piłkarzowi, który ewidentnie nie dojeżdża – mówi Krysiak.

Robienie Melona w… melona

Nasz rozmówca mówi wprost, że jego zdaniem kilku zawodnikom awans do ekstraklasy byłby zwyczajnie nie na rękę. - Mają bardzo dobrą posadę w I lidze, grają w takim zespole, który jest chyba szczytem ich możliwości. Dostali szansę, a prawda jest taka, że połowa tych zawodników nie nadaje się w ogóle do grania w I lidze, już nie mówiąc o ŁKS-ie. Jeśli się gra o życie, a tak należy traktować szansę na baraże, to nie można przejść obok meczu. Może myśleli, że Tychy się przed nimi położą? Patrząc na ten mecz momentami aż nie chciało mi się wierzyć, że zawodnicy na tym poziomie, wynagradzani tak sowicie potrafią wyjść i pokazać taką żenadę. Nie szanują tej pracy. Nie wiem, jak na coś takiego mógł pozwolić prezes Dariusz Melon, który wykłada ogromne pieniądze, za którymi nie idzie adekwatny wynik. Mówiąc wprost złapali Melona, a on im rozdaje melony… - nie bierze jeńców Grzegorz Krysiak.

Uzdrowienie sytuacji

Mimo mocno krytycznej oceny swojego klubu, charakterny defensor uważa, że sportowo ŁKS nie pogrzebał jeszcze szans na awans. - Ostatnie lata pokazały, że nawet z szóstego miejsca można awansować, ale jeśli ktoś nie chce zrobić wszystkiego, aby dać sobie na to szansę, to o czym to świadczy? Nie wiem jak podejdą do kolejnych spotkań zawodnicy, zostało pięć kolejek. Otwierała się przed nimi kapitalna szansa, która znów została mocno wyhamowana – uważa nasz rozmówca, którego zapytaliśmy również o odejście szefa pionu sportowego łódzkiego klubu Roberta Grafa. - To uzdrowi sytuację w moim odczuciu. Jeśli czytam opinie, że w ŁKS-ie dawał szansę młodym zawodnikom i potem klub ich sprzedawał z dużym zyskiem, to chyba coś jest nie tak. Nawet gdy pracował w Rakowie, nie przypominam sobie, żeby któryś z wychowanków akademii został wprowadzony do pierwszego zespołu, a potem zrobił karierę. Teraz ma iść do Hajduka Split, może tam w końcu zobaczymy efekty jego pracy – kończy Grzegorz Krysiak.

Mariusz Rajek

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się