Miedziowe na piątkę
Mistrzynie Polski po raz drugi pokonały wicemistrzynie kraju pięcioma bramkami i to one zagrają w fazie grupowej Ligi Europejskiej.
Radość lubinianek po końcowej syrenie była wręcz szalona... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
3. RUNDA LIGI EUROPEJSKIEJ KOBIET
Mistrzynie Polski nie zwalniają tempa. Na koniec sierpnia zdobyły Superpuchar Polski, pokonując siódemkę z Lublina, w Orlen Superlidze mogą pochwalić się kompletem 10 zwycięstw, a pierwszy mecz eliminacji EHF European League zaliczyły na „5+”, co stawiało je w komfortowej sytuacji przed rewanżem. No i w sobotę Miedziowe postawiły pieczęć na awansie do fazy grupowej, raz jeszcze pokonując wicemistrzynie Polski pięcioma trafieniami.
Zabójcze pięć trafień
Przed rewanżem trenerka Bożena Karkut ostrzegała, że chociaż jej zespół wygrał pierwsze spotkanie, to lublinianki na pewno do Lubina nie przyjadą, żeby tylko rozegrać mecz. I miała rację, ponieważ ekipa z Koziego Grodu nie zamierzała niczego ułatwiać, a tym bardziej wywieszać białej flagi. Nie minęło 5 minut, a przyjezdne prowadziły 3 trafieniami. W kolejnych fragmentach ich przewaga już tak nie rosła, ale cały czas były na plusie. Po kwadransie na tablicy po raz pierwszy pojawił się remis i w tym momencie trener Paweł Tetelewski poprosił o czas. Przekazane wskazówki niewiele pomogły, bo jego podopieczne przez blisko 5 minut nie mogły znaleźć pomysłu na ogranie twardej defensywy Zagłębia. Niesione energią swoich kibiców Miedziowe włączyły wyższy bieg, rzuciły 5 bramek z rzędu, a obejmując pierwsze prowadzenie miały już 6 bramek przewagi w dwumeczu, a do przerwy nawet 9.
Ambitne do końca
W drugiej połowie pierwsze do siatki trafiły przyjezdne, ale lubinianki szybko odpowiedziały dwiema skutecznymi akcjami. Ambitne wicemistrzynie kraju starały się do końca gonić wynik, zmniejszały okresowo straty, ale losów meczu, a tym bardziej dwumeczu już nie odwróciły. Zagłębie po raz kolejny zameldowało się w fazie grupowej europejskich pucharów. MVP spotkania została skuteczna Mariane Fernandes. Po drugiej stronie wyróżniono Patricię Da Silvę Limę.
Zbigniew Cieńciała
◼ KGHM MKS Zagłębie Lubin - PGE MKS El-Volt Lublin 35:30 (18:14)
LUBIN: Maliczkiewicz, Zima, Piotrowska - Janas 3, Jakubowska 9/4, Kochaniak 4, Drabik 2, Fernandes 9, Weber, Romero 1, Cavo 2, Grzyb 3, Fernandez 2, Matieli. Kary: 10 min. Trenerka Bożena KARKUT.
LUBLIN: Wdowiak, Martins - Górna 7/3, O’Mullony 6, Przywara 1, Andruszak 4, Rosiak 7, Radoslavljević 2, Szynkaruk 2, Planeta, Tomczyk, M. Więckowska , Gliwińska, Lima 1, Matuszczyk, D. Więckowska. Kary: 12 min. Trener Paweł TETELEWSKI.
Sędziowali: Jakub Ulrich i Vojtech Benus (Czechy). Widzów 3200.
Przebieg meczu: 0:1 (1), 1:1 (2), 1:4 (4), 4:5 (8), 6:8 (11), 8:10 (14), 10:10 (10), 15:11 (24), 18:12 (27), 18:14 (30), 20:15 (32), 20:17 (35), 23:21 (39), 25:21 (41), 25:23 (45), 27:26 (48), 30:26 (51), 30:29 (56), 35:30 (60).
W pierwszym meczu 29:24; awans - Zagłębie.
1/16 FINAŁU PUCHARU EUROPY
Mamy to!
Kobierki przegrały w meczu rewanżowym 3. rundy Pucharu EHF, ale to one wystąpią w 1/8 finału tych rozgrywek. Losy awansu zostały bowiem rozstrzygnięte w pierwszym spotkaniu, które KPR wygrał różnicą aż 14 goli. Początek rewanżu w Pavilhao Municipal w portugalskim So Pedro do Sul nie zwiastował kłopotów zespołu z Dolnego Śląska. Podopieczne Marcina Palicy rozpoczęły znakomicie, prowadząc w 4 minucie 3:0 po trafieniach Magdaleny Drażyk, Wiktorii Kostuch i Auszry Arciszevskiej. Kolejne cztery skuteczne ataki przeprowadziły Portugalki, lecz pierwsza połowa toczyła się w rytmie bramka za bramkę i skończyła sprawiedliwym remisem.
Po przerwie obraz gry nieco się zmienił. Miejscowe odskoczyły na 22:18, a na 7 minut przed końcem, po czerwonej kartce dla Patrycji Kozioł, sytuacja stała się jeszcze trudniejsza (27:22). Kolejne kilka akcji były festiwalem nieskuteczności w wykonaniu obu zespołów. Przez ostatnie 5 minut Kobierki nie zdołały trafić do siatki, ale rywalki nie potrafiły tego wykorzystać i nie odrobiły strat z pierwszego starcia. W szeregach Kobierzyc na wyróżnienie zasłużyła lewoskrzydłowa Kostuch, która w ataku zagrała na 100-procentowej skuteczności.
◼ ADAA Sao Pedro do Sul - KPR Gminy Kobierzyce 29:23 (16:16)
KOBIERZYCE: Chojnacka, Sałtaniuk - Wiśniewska 3, Buklarewicz, Drażyk 1, Ważna, Arciszevskaja 2, Kostuch 7, Szukal 2, Kucharska, Mączka 2, Kozioł (CZK, 54 min - gradacja kar), Gakidova, Holińska, Szajek-Ostrówka, Stapurewicz. Kary: 12 min. Trener Marcin PALICA.
Najwięcej bramek dla Sao Pedro: Araujo Joao 8, Costa 6, Barbosa 5.
W pierwszym meczu 19:33; awans - Kobierzyce.
Jaka szkoda...
Start Elbląg rozegrał w Salerno jeden z najbardziej dramatycznych meczów w europejskiej historii. Kapitalna walka do ostatnich sekund, wielkie interwencje Małgorzaty Ciąćki, potężne wsparcie polskich kibiców oraz włoskiej Polonii stworzyły widowisko, które na długo pozostanie w pamięci. O awansie zadecydowały dopiero rzuty karne. Ciąćka obroniła pierwszą próbę Julii Andrijczuk, a w podstawowej serii obie drużyny trafiły po 4 razy. W końcówce tej serii kluczową interwencję zanotowała Margherita Piantini, utrzymując Jomi w grze. W dogrywce rzutów karnych skutecznie rzuciła Paola Lauretti Matos, natomiast decydująca próba Aleksandry Zych trafiła w słupek.
◼ Jomi Salerno - Energa Start Elbląg 28:28 (14:15) rzuty karne 5:4
START: Suliga, Pentek, Ciąćka - Pahrabicka 4, Zych 10, Wicik 3, Grabińska 5, Kozłowska, Szczepaniak 3, Szczepanek, Peplińska, Stefańska, Kuźmińska 1, Chwojnicka. Masalowa, Tarczyluk 2. Kary: 6 min. Trenerka Magdalena STANULEWICZ.
Najwięcej bramek dla Jomi: Mangone 8, Andrijczuk 5.