Można było zwątpić...
Zwycięstwo minimalne – ale jest. W widzewskie serca wlała się nowa dawka optymizmu.
Sebastian Bergier (w środku) okazał się najtwardszy i dał Widzewowi kluczowe zwycięstwo. Fot. Dawid Figura/Press Focus
Tylko mecz Widzewa z Legią oglądało w tym sezonie więcej widzów na łódzkim stadionie (i to zaledwie o… 51 obrotów kołowrotka) niż spotkanie ostatniego z przedostatnim w ekstraklasie. Żarty się skończyły – Widzew tego meczu przegrać nie mógł. I wygrał, choć - mimo przewagi przez cały mecz (wystarczy spojrzeć na dokumentację statystyczną) - tylko 1:0 po golu Sebastiana Bergiera w przedostatniej minucie podstawowego czasu. Asystował mu idealnym podaniem na dobieg Mariusz Fornalczyk. Ładne gole strzelają w lidze nie tylko piłkarze zagraniczni.
Sportowa rodzina pechowca
Przewaga Widzewa była widoczna także w pierwszej połowie, ale paradoksalnie goście, zwłaszcza wyróżniający się Gabriel Isik, bliżej byli wtedy gola niż miejscowi. Kluczowym momentem było usunięcie z boiska Arkadiusza Kasperkiewicza po dwóch żółtych kartkach, z których pierwszą zarobił za machanie łapami w kierunku arbitra. Zawalił mecz akurat w rodzinnej Łodzi, gdzie rozpoczynał karierę w Starcie, tak jak jego ojciec Mieczysław, zdobywca Pucharu Polski z Widzewem w 1985 roku, i mama Marzena Wojdecka, biegaczka, brązowa medalistka mistrzostw Europy w 1986 roku w sztafecie 4x400 metrów.
Śmiertelne strzały
Goście oddali wtedy pole, ale wydawało się, że remis uratuje im Adrian Chovan, najlepszy zawodnik tego meczu: obronił w końcowej fazie pięć śmiertelnych strzałów, z których każdy mógł skończyć się golem. Nie poradził sobie tylko raz… Bez powodzenie strzelali wcześniej Kapuadi, Kornvig, Baena. Marcinowi Broszowi nie udały się tym razem zmiany: Fornalczyk w decydującej akcji wkręcił w ziemię Fassbendera, niczego nie wnieśli do gry Kubica i Trubeha, a potrójna zmiana w 85 minucie wprowadziła do drużyny chaos.
– Ta wygrana jest dla kibiców, którzy spisali się lepiej niż drużyna. Przy takiej grze i wynikach można było zwątpić w zespół, ale stadion tego nie zrobił i cały czas nas wspierał – mimo zwycięstwa trener Aleksandar Vuković chwalić swojej drużyny nie miał za co.
Wojciech Filipiak
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WIDZEW | BRUK-BET | |
| 56 | posiadanie piłki | 44 |
| 8 | strzały celne | 2 |
| 12 | strzały niecelne | 5 |
| 10 | rzuty rożne | 1 |
| 13 | faule | 19 |
| 2 | spalone | 2 |
| 3 | żółte kartki | 3 |
| 0 | czerwone kartki | 1 |
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Widzew Łódź - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0 (0:0)
1:0 – Bergier, 89 min (asysta Fornalczyk)
WIDZEW: Drągowski 6 – Isaac 5 (82. Zeqiri niesklas.), Wiśniewski 6, Kapuadi 7, Kozlovsky 5 – Kornvig 7, Alvarez 6, Selahi 4 (64. Baena 2), Shehu 6, Fornalczyk 7 (90+2. Żyro niesklas.) – Bergier 6. Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Kikolski, Andreu, Visus, Pawłowski, Lerager.
BRUK-BET: Chovan 8 – Boboc 4 (85. Fassbender niesklas.), Kasperkiewicz 0, Masoero 4, Putiwcew 4, Isik 5 – Strzałek 3 (58. Trubeha 1), Guerrero 4 (85. Matysik niesklas.), Ambrosiewicz 4, Jimenez 4 (74. Kubica niesklas.) – Zapolnik 4 (85. Durdov niesklas.). Trener Marcin BROSZ. Rezerwowi: Mleczko, Biniek, Jakubik.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) - 8. Asystenci: Michał Obukowicz (Warszawa) i Tomasz Niemirowski (Warszawa). Czas gry: 100 min (46+54). Widzów 17849. Żółte kartki: Alvarez (81. faul), Wiśniewski (86. faul), Zeqiri (90+6. faul) – Kasperkiewicz (29. niesport. zach., 69. faul), Putiwcew (33. faul). Czerwona Kasperkiewicz (69. druga żółta).