Niech poloniści nie składają broni!
Rozmowa z Jackiem Trzeciakiem, obecnie drugim trenerem Puszczy Niepołomice, legendą Polonii Bytom, członkiem „Jedenastki Stulecia” tego klubu
Patryk Stefański (z prawej) pamięta jeszcze IV ligę w Bytomiu. Dziś – m.in. dzięki takim jak on – Polonia jest na zapleczu ekstraklasy i wciąż ma szansę na baraże o nią! Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
W minionej kolejce miał pan okazję z bliska przyjrzeć się Polonii, w której spędził pan kawał piłkarskiego i trenerskiego życia. Bytomianie przegrali 1:2 z Puszczą Niepołomice, w której pełni pan funkcję drugiego trenera. Jaką Polonię pan zobaczył?
- Zespół mocno zmieniony: nie w sferze ustawienia boiskowego czy nawet sposobu gry, ale przede wszystkim w kwestii mentalności. Wierzący w siebie i w swą robotę. Zresztą ta zmiana była widoczna już od meczu w Legnicy, gdzie Bytomianie od 65 minuty byli stroną absolutnie dominującą i walczącą z uporem o wyrównanie. Potem był jeszcze bardzo dobry mecz z Wisłą.
Wymienia pan spotkania, w których na ławce trenerskiej Polonii zasiadał już Wojciech Mróz...
- Bo mam wrażenie, że z początkiem jego samodzielnej pracy delikatnie zmieniło się podejście drużyny do gry. Niemożliwym jest nagła odmiana stylu, taktyki itp. w tak krótkim czasie. Za to całkiem możliwe jest danie drużynie swoistego „natchnienia”: przypomnienie jej i każdemu z piłkarzy z osobna, że potrafią grać w piłkę. W efekcie, mimo naszej wygranej, mam wrażenie, że Polonia piłkarsko była jedną z lepszych drużyn, jaka zawitała w tym sezonie do Niepołomic. Owszem, przydarzyły jej się błędy na samym początku meczu – jak się później okazało, istotne dla końcowego wyniku. Pokazała jednak w kolejnych fragmentach spotkania, że – jak sądzę - nie składa jeszcze broni, jeżeli chodzi o walkę o baraże. I niech jej Bytomianie nie składają! Zresztą ten zaległy mecz z Wieczystą pokaże, czy mają prawo o tym myśleć. Moim zdaniem – jak najbardziej.
Wojciecha Mroza – dziś trenera, kiedyś pańskiego kolegę z szatni, a potem i podopiecznego – zna pan dobrze. To ktoś, kto w branży szkoleniowej może osiągnąć sukces?
- Zawsze się śmialiśmy, że Wojtek jest trochę jak mój... „syn”, zwłaszcza jeśli chodzi o system wartości, pewien moralny kompas. To mądry, wartościowy człowiek. Kiedy byłem jego trenerem, często rozmawialiśmy o wielu piłkarskich rzeczach. Miałem wrażenie, że już wtedy jakieś zapiski z naszych treningów prowadził; bo często dopytywał o znaczenie ćwiczeń, zadań itp. Pewnie potrzebuje jeszcze trochę czasu, by nabrać doświadczenia w tej pracy. Ale ma charakter i pracowitość, które sprzyjają odniesieniu sukcesu w zawodzie trenera. I ma jeszcze jedną – dla mnie ważną – cechę.
Jaką?
- Pokorę. Ale także umiejętność dostrzegania błędów innych, ich analizy i wyciągania wniosków. Z punktu widzenia kibiców bytomskich wielkim atutem jest zaś to, że jest polonistą z krwi i kości, całym serduchem oddanym klubowi. Żadnego „tumiwisizmu”, myślenia: „Nie ta praca, to będzie inna”. Dziś tylko tacy ludzie mogą pociągnąć Polonię!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Betlic 1. Liga – 25. kolejka (zaległy)
◼ Wieczysta Kraków – Polonia Bytomdziś, 20.00 – TVP Sport
Jacek Trzeciak. Fot. Tomasz Błaszczyk / Press Focus