Niepokojąca cisza
Zespół Mariusza Jopa zakończył zgrupowanie w Woli Chorzelowskiej. A kibice pytają: co z Juliusem?
Kibice Wisły martwią się, że nie mogą oglądać w akcji czołowego zawodnika. Fot. Marta Badowska / Press Focus
WISŁA KRAKÓW
Julius Ertlthaler nie gra w sparingach, klub milczy w sprawie stanu jego zdrowia. To rodzi domysły.
Wylogowany z gry, wylogowany z X
Nazwisko Austriaka figurowało na liście piłkarzy rozpoczynających treningi 17 czerwca. 29-latek znalazł się także w kadrze na zakończone wczoraj zgrupowanie na Podkarpaciu. Obawy fanów Wisły rosną jednak z każdym dniem. Na starcie przygotowań kreatywny pomocnik nie ćwiczył z drużyną na boisku, nie zagrał też choćby minuty w sparingach z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (porażka 3:4) i Puszczą Niepołomice (wygrana 4:0). Klub milczy w tej sprawie jak zaklęty, co dobrze nie wróży. Może kibicom przeżywającym to, że nic nie wiadomo, odpowiedziałby prezes, jednak Jarosław Królewski z racji podróży do Chin na kilkanaście dni wylogował się z działalności na platformie X (kwestie bezpieczeństwa itp.) i wróci na początku przyszłego tygodnia.
Czy to już panika?
Skąd ta - momentami duża - panika po tej stronie Błoń? Wisła ma nowego bramkarza i obrońcę, nad wzmocnieniem ofensywy nadal pracuje. Do pierwszego meczu zostały trzy tygodnie, a brak Ertlthalera może być odczuwalny. Austriak bardzo dobrze odnalazł się w drużynie, był jednym z tych, którzy najmocniej ciągnęli pierwszoligowy wózek. Opuścił jedynie trzy mecze, a w pozostałych miał udział w 15 zdobytych golach. Strzelił pięć i miał dziesięć asyst.
Kibic nie wszystko kupi
Wisła ma także problem z meczem jubileuszowym. Sprzedaż biletów na przyjazd walijskiego Wrexham (11 lipca godz. 15:00) dawno wyhamowała i licznik kręci się bardzo powoli. Udało się dobić do 17 tysięcy, ale dla wielu to słaby rezultat. Oznacza, że prawie połowa stadionu będzie pusta. Być może tempo sprzedaży wzrośnie po ogłoszeniu kolejnych niespodzianek szykowanych na spotkanie z klubem prowadzonym przez aktorskie gwiazdy Hollywood: Ryana Reynoldsa i Roba McElhenney'a. Wejściówki nie są jednak tanie (normalne od 100 zł), a od poniedziałku ceny mają jeszcze wzrosnąć. Dla Krakowian mniejsza frekwencja oznacza mniejszy zarobek. A liczyli na duży, patrząc na zainteresowanie spotkaniami w I lidze i wyprzedanym obiektem na pierwszy mecz po powrocie do ekstraklasy z GKS-em Katowice. Niewystarczająca promocja, okres wakacyjny, a także rywal, który nie przyciąga sportową wartością, pokazały, że kibic Wisły nie wszystko kupi. Warto jednak przy tym odnotować, że pięć lat temu mecz jubileuszowy przeciwko Napoli z Piotrem Zielińskim w składzie przyciągnął 16614 osób. Teraz na pewno będzie lepiej.
Michał Knura