Nowonarodzony mistrz
Złoto w Toruniu zamknęło etap, który stworzył ze mnie innego człowieka – mówi Jakub Szymański, halowy mistrz świata w biegu na 60 metrów przez płotki.
Jakub Szymański cieszy się od niespełna dwóch tygodni sporą popularnością. Fot. PAP / Radek Pietruszka
LEKKA ATLETYKA
We wtorek z medalistami oraz uczestnikami HMŚ w Toruniu (20-22 marca) spotkał się minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. W wydarzeniu – oprócz Jakuba Szymańskiego – udział wzięły m.in. brązowe medalistki – na płotkach Pia Skrzyszowska oraz w sztafecie mieszanej 4x400 – Anna Gryc. W Toruniu czwarty medal dla Polski zdobyła Natalia Bukowiecka – srebro w biegu na 400 metrów.
– Bardzo się cieszę, że możemy was tutaj gościć. Chciałbym, abyście mieli poczucie, że pracujemy tu każdego dnia właśnie po to, by przeżywać takie chwile. To wyjątkowy dzień. Wyniki, które osiągnęliście, budzą ogromny optymizm dla rozwoju lekkiej atletyki. To była piękna impreza i wielki powód do dumy – powiedział Jakub Rutnicki.
Reprezentacja Polski zajęła również drugie miejsce w klasyfikacji punktowej, co oznacza, że po raz drugi w historii zakończyła HMŚ w czołowej trójce tej klasyfikacji.
Podczas spotkania zwrócono uwagę na dalszą potrzebę rozwoju infrastruktury sportowej dla lekkoatletyki, co ma kluczowe znaczenie dla utrzymania wysokiego poziomu szkolenia i organizacji wydarzeń tej rangi w Polsce. – Obiekty są bardzo ważne, szkolenie również, ale kluczowe jest to, aby każda zawodniczka i każdy zawodnik mieli poczucie naszego wsparcia. Jesteście dla nas inspiracją – dodał minister.
Jakub Szymański przyznał w rozmowie z PAP, że nie zna osoby, która po takim sukcesie wielokrotnie nie odtwarzałaby złotego biegu. – Każdy patrzy wiele razy na swój sukces i nadal do końca nie może uwierzyć w to, co udało się zrobić. Ten medal jest wyjątkowy dla Polski, jedyny złoty – podkreślił 23-letni płotkarz.
Mistrz świata wyznał, że słuchanie Mazurka Dąbrowskiego, gdy we własnej hali stoi się na najwyższym stopniu podium, zapiera dech w piersiach.
– W 2021 czy 2022 roku dowiedziałem się o mistrzostwach świata w Toruniu. Pomyślałem wówczas, że to będzie mój moment, a do tego czasu rozwinę się na tyle, aby u siebie móc walczyć o medal. Tak jak obiecałem, Mazurek Dąbrowskiego został w Toruniu odegrany – mówił Szymański.
Lekkoatleta rodem z Sopotu podkreśla, że teraz ma wolną głowę i zakończył pewien etap w życiu. – Ten etap stworzył ze mnie innego człowieka, nowonarodzonego. Teraz mam zupełny luz. Nie muszę już sobie niczego udowadniać. Ciężkie myśli się już nie dobijają, nie czuję już, że coś jest nieskończone, a robota czeka do wykonania. Zrealizowałem swój plan w stu procentach. Takiej ulgi jak po tej wygranej już chyba nigdy nie poczuję – przyznał.
(t, PAP)