Odrabianie pańszczyzny?!
Zdobycz punktowa w Częstochowie przychodziła przyjezdnym nadzwyczaj łatwo. A to dlatego, że w odróżnieniu od gospodarzy byli zaangażowani w grę.
Paweł Halaba solidnie pracował na status MVP w meczu z Częstochową. Fot. Michał Kość/Press Focus
Początek sezonu dla siatkarzy z Częstochowy jest mizerny. Mają na koncie zaledwie jedno zwycięstwo i znajdują się w dolnej strefie tabeli. A trudno nie pamiętać, że zespół Steam Hemarpol Politechnika nie ukrywał przed sezonem wysokich aspiracji. Na razie jednak sprawia wrażenie zagubionego. W minioną sobotę był zaledwie tłem dla dobrze dysponowanej ekipy Indykpolu AZS-u Olsztyn. To dlatego zdobycz punktowa przyjezdnym przychodziła nadzwyczaj łatwo.
Odnieśliśmy wrażenie, że podczas meczu z akademikami z Olsztyna niektórzy gracze z Częstochowy odrabiali pańszczyznę lub też, że przebywają na boisku za karę. Zespół przypomina zlepek indywidualności, na dodatek pozbawionych formy. 37-letni Luciano De Cecco, argentyński rozgrywający, lata świetności ma już za sobą, ale nadal przecież to powinna być klasa światowa. Na boisku prezentuje się zdecydowanie poniżej swoich możliwości, a na dodatek ciągle kieruje jakieś nieuzasadnione pretensje do kolegów, nie spoglądając samokrytycznie na swoją grę. Nadto po boisku porusza się... dostojnie, bo zwyczajnie ma zdecydowanie więcej kilogramów niż powinien.
Jakby tego było mało, kolejne asy w częstochowskiej talii - przyjmujący Milad Ebadipour oraz atakujący Patrik Indra - wyraźnie obniżyli loty w porównaniu z poprzednim sezonem. Nie można natomiast mieć większych pretensji do dwóch 20-latków, Jakubów: przyjmującego Kiedosa oraz środkowego Nowaka. To jednak stanowczo za mało, by myśleć o zwycięstwach. Częstochowski zespół miał problemy z przyjęciem, a przyjezdni nie oszczędzali ich w polu serwisowym. W zespole Daniela Plińskiego wszystkie akcenty zostały odpowiednio rozłożone. Po dobrym przyjęciu Joannes Tille wykorzystywał wszystkie opcje w ataku. Paweł Halaba, Moritz Karlitzek oraz Jan Hadrava zdobywali punkt po punkcie. W 1. secie zupełnie zdemolowali gospodarzy; potem gra nieco się wyrównała, ale i tak wszystko odbywało się pod dyktando gości. Trudno marzyć o nawiązaniu jakiekolwiek rywalizacji, gdy przyjęcie jest na poziomie 28%, zaś w ataku było niewiele lepiej.
Dla siatkarzy z Częstochowy oraz ich trenera nastał trudny czas. Trzeba jak najszybciej wyjść z apatii, bo w przeciwnym razie zespół już na stałe może utknąć dolnych rejonach tabeli. Dla odmiany zespół z Olsztyna mile zaskakuje i gra na dobrym poziomie i co najważniejsze - zbiera cenne punkty.
◼ Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (16:25, 19:25, 22:25)
CZĘSTOCHOWA: De Cecco (2), Kiedos (5), Adamczyk (1), Indra (11), Ebadipour (7), Nowak (7), Masłowski (libero) oraz B. Lipiński (5), Jeanlys (1), Kowalski, Popiela. Trener Guillermo FALASCA.
OLSZTYN: Tille (5), Karlitzek (15), Majchrzak (5), Hadrava (9), Halaba (12), S. Lipiński (9), Ciunajtis (libero) oraz Kozub, Borkowski. Trener Daniel PLIŃSKI.
Sędziowali: Tomasz Flis i Paweł Burkiewicz (obaj Kraków). Widzów 2500.
Przebieg meczu
I: 6:10, 11:15, 13:20, 16:25.
II: 10:7, 13:15, 15:20, 19:25.
III: 10:7, 13:15, 18:20, 22:25.
Bohater – Paweł HALABA.
(sow)