PIŁKARZ KOLEJKI

PRZEMYSŁAW BANASZAK

Przemysław Banaszak nie chce zdradzać swojego patentu na rzuty karne/Fot. Gleb Soboliev/PressFocus

Ante Simundża stworzył wiosną prawdziwego potwora. Wygrywając w Mielcu (3:2), Śląsk do dziewięciu przedłużył serię meczów bez porażki, z czego aż siedem rozstrzygnął na swoją korzyść. Ze Stalą dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Przemysław Banaszak, bezbłędnie egzekwując „jedenastki” w 21 oraz 45 minucie. Napastnik rodem ze Szczebrzeszyna ma w obecnych rozgrywkach już 13 goli, ale na dwa ostatnie czekał od 15 marca i trafienia z Tychami (4:2). - Wygrywaliśmy mecze, więc nie mogłem być zły, że zwyciężamy, a ja nie strzelam. Nie chcę zdradzać swojego sposobu na rzuty karne. Najważniejsze, że piłka po moich strzałach wpada to bramki, a bramkarz idzie w złą stronę. Robimy kolejny krok w górę i nic innego się teraz nie liczy. Nie patrzymy na tabelę i inne zespoły. Mamy wszystko w swoich rękach. To od nas zależy, gdzie będziemy na koniec sezonu. Najważniejszy jest kolejny mecz, który oczywiście chcemy wygrać – powiedział po spotkaniu dla klubowych mediów.

28-latek, który trafił na Dolny Śląsk z Górnika Łęczna, ma dość ciekawe CV. Przygodą z futbolem zaczynał w Hetmanie Żółkiewka. Przez półtora roku (lipiec 2022- styczeń 2024) grał w uzbeckim Paktakorze Taszkient. - Trochę się obawiałem, tym bardziej że żaden Polak w tamtejszej lidze wcześniej nie grał. Gdy przyjechałem do klubu, prawniczka, z którą mogłem rozmawiać po angielsku, powiedziała, że wszyscy na mnie czekali i bali się, że nie przylecę. Wyczekiwali mnie i mojego podpisu pod kontraktem. Trener postawił na mnie już na samym początku i wejście do drużyny miałem dobre – w debiucie strzeliłem gola oraz zaliczyłem asystę - wspominał w jednym z wywiadów.

Mariusz Rajek

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się