Poprzeczka wysoko!
Rozmowa z Dominikiem Pasiem, napastnikiem GKS-u Tychy
Dominik Paś w ostatnim meczu z JKH zdobył bramkę i miał asystę. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
- Uważam, że czwartkowe 4:0 z JKH odzwierciedlało to, co działo się na lodzie. Nie daliśmy sobie strzelić gola, mimo że aż cztery razy graliśmy w osłabieniu. W niedzielę dobre wejście w mecz było kluczem do kolejnego zwycięstwa. Przewagi pomogły nam w strzelaniu goli, zaś kolejne bramki uspokajały. Robiliśmy swoje i cieszy nas, że udało się to dowieźć do końca i awansować.
Można śmiało stwierdzić, że ustaliliście co poszło nie tak po 2:4 u siebie z poprzedniej niedzieli...
- Szybko wyciągnęliśmy wnioski. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że mecze w Karwinie będą cięższe, ale też ten drugi mecz u nas. Chcieliśmy od początku nadawać swoje tempo. Myślę że to nam wychodzi już coraz lepiej i z meczu na mecz się rozkręcamy.
Po tej jednej porażce wasza gra wygląda z meczu na mecz lepiej...
- Ten przegrany mecz kompletnie zawaliliśmy, ale udowodniliśmy, że ta porażka była tylko pomyłką. Myślę że pokazaliśmy, iż zarówno mecze w Karwinie i kolejny u nas były już dużo lepsze w naszym wykonaniu. Potrafimy jednak grać jeszcze lepiej. Musimy się skupić i iść dalej, bo teraz będzie już tylko ciężej.
W półfinale poprzeczka też będzie zawieszona wyżej, bo wiele wskazuje na to, że waszym rywalem będzie Zagłębie Sosnowiec.
- To będą bardzo trudne mecze. Jeśli będziemy grali z Zagłębiem, to rozpoczynamy od dwóch meczów na wyjeździe, więc będzie dużo ciężej niż w ćwierćfinale. Na pewno pojedziemy tam po zwycięstwo. Teraz jednak mamy trochę czasu, by się przygotować.
Jak ten czas pomiędzy ćwierćfinałem a półfinałem będzie wyglądał?
- Na pewno trochę odpoczniemy. Pewnie jeden lub dwa dni wolnego dostaniemy. Potem już stricte przygotowanie pod mecze półfinałowe, żeby być gotowym na rywala.
Rozmawiał Mateusz Pawlik