POSTAĆ KOLEJKI

ALI GHOLIZADEH

Chirurg z Iranu mierzy tuż przy słupku. Fot. Jakub Kaczmarczyk/PAP

Przygoda irańskiego skrzydłowego z Lechem jest napiętnowana długotrwałymi kontuzjami – choć akurat poprzedni sezon był w jego wykonaniu bardzo dobry. Z tego bieżącego znowu stracił 3 miesiące, ale odkąd wrócił do grania i złapał formę – rośnie w oczach. Strzelił w ostatnim meczu roku z Cracovią, w pierwszym meczu roku z Lechią Gdańsk, a w niedzielę z Piastem Gliwice zaliczył jeden plus jeden.

Żeby było zabawniej, pierwsze sekundy miał takie sobie (jak zresztą cały Lech), ale szybko wskoczył na odpowiednie obroty. W 10 minucie samodzielnie przeczytał Gliwiczan i odebrał piłkę, a następnie ładnie przymierzył zza pola karnego – może lekko, ale precyzyjnie, dając Kolejorzowi prowadzenie. Po trzech minutach Gholizadeh miał też asystę. Pociągnął prawym skrzydłem, wykazał się znakomitą kontrolą piłki, wyczekał odpowiedni moment i wystawił futbolówkę Pablo Rodriguezowi. Irańczyk pokazuje, że jeśli jest zdrowy, potrafi być gwiazdą całej ligi. Przy okazji spotkania z Piastem jego nazwisko było skandowane z poznańskich trybun. Nie bez znaczenia w tym kontekście jest fakt, że kontrakt niespełna 30-letniego zawodnika wygasa po sezonie, nie zarabia mało, ale jeśli będzie grał tak, jak z Piastem – prolongata zapewne pojawi się szybciej niż później.

Warto też przypomnieć, że Gholizadeh najpewniej uda się z Iranem na mistrzostwa świata. Mając na uwadze grupę z Nową Zelandią i Egiptem (oraz Belgią), możliwe, że trochę tam sobie pogra – a za każdy mecz Lech otrzyma od FIFA pieniądze.

(PTub)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się