POWIEDZIAŁY

◼ Magdalena STYSIAK ◼ Justyna ŁYSIAK ◼ Monika LAMPKOWSKA ◼ Julita PIASECKA

Julita Piasecka Fot. RUNGROJ YONGRIT/ PAP/ EPA

◼ Magdalena STYSIAK: – To była wreszcie taka gra, na jaką każdy czekał: i my, i kibice, i trener... To jest nasza siatkówka, to było to, co chcemy grać. Wygrałyśmy za trzy punkty i to jest najważniejsze. Jestem bardzo dumna z naszego zespołu, z tego, jak zaprezentował się w starciu ze Słowenią. Wiedziałyśmy, że to będzie totalnie inny mecz niż z Łotwą, że wyjdziemy nabuzowane i od początku będziemy skupione. Wszystkie czułyśmy się pewnie i chciałyśmy wygrać. A mecz z Łotwą? Trzeba po prostu o nim zapomnieć, takie spotkania się zdarzają. W drugim secie było trudno, ale jesteśmy doświadczoną drużyną. Wiemy, jak grać, byłyśmy na tyle silne, że nie popełniałyśmy błędów i to było decydujące w końcówce. To pozwoliło nam wygrać. Teraz już skupiamy się na meczu z Niemcami, a potem z Turcją.

◼ Justyna ŁYSIAK: – Po zwycięstwie z Łotwą, ale powiedzmy – w średnim stylu, nie byłyśmy zadowolone i przeciwko Słowenii chciałyśmy pokazać siatkówkę, na jaką nas stać. To nam się udało. Po problemach zdrowotnych pierwszej libero znalazłam się w nowej roli. Przeciwko Łotwie był stres, przeciwko Słowenii było już lepiej. Każdy kolejny mecz to dla mnie nowe doświadczenie i z każdym kolejnym powinno być lepiej.

◼ Monika LAMPKOWSKA: – Ze Słowenią pokazałyśmy zespołową siatkówkę. Prawie w każdym elemencie zagrałyśmy bardzo dobrze. Mogłyśmy mocniej przycisnąć w zagrywce. Do poprawy jest również przyjęcie – nie było ono super, ale idziemy w dobrym kierunku. Wyciągnęłyśmy wnioski ze starcia z Łotwą.

◼ Julita PIASECKA: – To była zupełnie inna gra niż w dwóch poprzednich meczach. Zagrałyśmy zdecydowanie lepiej, co cieszy. Na początku nie było mi łatwo zdobywać punkty, ale potem znalazłam sposób, by kończyć akcje. Cieszę się, że mogłam pomóc.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się