Praca nad powtarzalnością

Po rozgromieniu rezerw Śląska Wrocław w ekipie spod Klimczoka nie ma mowy o huraoptymizmie. Trenerowi Marcinowi Włodarskiemu przyjdzie się dziś zmierzyć z kolegą ze szkolnej ławki.

Wiele wskazuje, że Maksymilian Sitek (z lewej) zacznie w piątek drugą setkę w bielskich barwach. Fot. Szymon Jaszczurowski/Podbeskidzie Bielsko-Biała

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA

To jest dopiero pierwszy i to malutki krok - ucina pytania o chęć ataku na szczyt drugoligowej tabeli szkoleniowiec Podbeskidzia, który podkreśla, że w jego drużynie nie ma mowy o huraoptymizmie i z uśmiechem zwraca uwagę, że zarówno wygrana jednym golem, jak i pięcioma - jak w przypadku wyjazdowego spotkania z rezerwami Śląska - jest warta tyle samo, czyli trzy punkty.

Szansa na wysoki wynik

Marcin Włodarski kładzie nacisk na to, co w piłce nożnej jest najtrudniejsze, czyli powtarzalność. - Jeżeli chcesz grać o coś, nie możesz przeplatać meczów, tylko musisz iść za ciosem. Najważniejsze w tej lidze jest złapanie odpowiedniej serii i my właśnie to chcemy teraz zrobić - deklaruje trener Górali. Przygotowania do piątkowego (18.00) starcia pod żadnym pozorem nie przypominają sielanki po sukcesie. Sztab szkoleniowy postanowił narzucić mordercze tempo, by wyeliminować jakiekolwiek rozluźnienie. - Nie mamy dnia wolnego, od niedzieli pokornie zasuwamy, żeby na piątek była pełna gotowość - zapowiada trener Włodarski, mając na myśli mecz z Chojniczanką. To zespół, który nie boi się otwartej, ofensywnej gry i odważnie puka do bram strefy barażowej. Co ciekawe, szkoleniowcy obu drużyn znają się doskonale nie tyle z ławki trenerskiej, co... szkolnej. - Podczas niedawnego kursu UEFA Pro siedzieliśmy z „Brzozą” (Marek Brzozowski - przyp. red.) obok siebie. Żartowaliśmy wtedy, że jak się zmierzymy, będzie duża szansa na wynik 5:5 - wspomina z uśmiechem trener Podbeskidzia.

Setka Sitka

Wspomniany mecz we Wrocławiu był szczególny dla Maksymiliana Sitka. Skrzydłowy rozegrał bowiem 100. mecz w barwach bielskiej klubu, dołączając do grona zawodników, którzy na stałe zapisali się w historii Podbeskidzia. Mimo że zespół zdemolował rywala, 25-latek odczuwał lekki niedosyt. Jak jednak podkreślił, on i drużyna myślą już o kolejnym spotkaniu i dopisaniu ważnego zwycięstwa. - Nawet nie ma co patrzeć na inne zespoły, tylko skupić się na sobie i regularnie punktować. Dobrze zaczęliśmy to wczesnowiosenne granie. Musimy pójść za ciosem, bo potrzebujemy serii zwycięstw - podsumował Sitek.

Bez Bykowa, ale z Szabalą

Chojniczanka pod Klimczok wyruszyła w czwartek. Dla ekipy z Borów Tucholskich będzie to pierwszy mecz o punkty w tym roku, bo zamiast spotkania z rezerwami ŁKS-u Łódź pojechała na zgrupowanie do Torunia, gdzie towarzysko zremisowała (1:1) z Olimpią Elbląg. - Po ostatnim treningu było widać zniecierpliwienie przed tym, co nas czeka. Nastawienie mamy bardzo pozytywne i bojowe. Jedziemy po zwycięstwo - zapowiedział przed wyjazdem Marek Brzozowski. Szkoleniowiec był pytany o wysokie zwycięstwo Podbeskidzia nad rezerwami Śląski. - Oglądaliśmy ten mecz. Ze względu na bardzo trudne warunki, był on specyficzny. Gra była bardzo bezpośrednia i było w niej sporo przypadku - ocenił i dodał, że Podbeskidzie, które było mocne już jesienią, teraz jest jeszcze mocniejsze. - To jedna z najsilniejszych drużyn w tej lidze - komplementował trener Chojniczan, który nie mógł zabrać obrońcy Ołeksija Bykowa, pauzującego za kartki. Na „stare śmieci” wybrał się za to Valerijs Szabala, który jako zawodnik Podbeskidzia sięgnął po koronę króla strzelców zaplecza ekstraklasy. - To był mój pierwszy polski klub, spędziłem w nim dwa lata, więc mam do niego sentyment, ale spokojnie, bo od mojego odejścia minęło prawie siedem lat - zaznaczył Łotysz.

(gru)

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się