Przyjemnie się patrzy
Rozmowa z Grzegorzem Mielcarskim, srebrnym medalistą igrzysk w Barcelonie w 1992 roku, napastnikiem m.in. Górnika, Pogoni, Porto i Salamanki, obecnie ekspertem
Jeden z wygranych meczu z Oranje, Jan Ziółkowski w starciu z Ryanem Gravenberchem. Fot. PAP/Piotr Nowak
- Z jednej strony można powiedzieć, że to zwycięski remis, ale z drugiej, że niedosyt, bo sytuacje były. Owszem, były momenty, że cierpieliśmy bardzo, kiedy przeciwnik długo rozgrywał piłkę, ale nie było źle. Trzeba było bardzo uważnie zagrać w defensywie, żeby coś zbudować i żeby wyprowadzić atak w kontrze. Cenię zespół za to, że pokazał, jak dobra jest atmosfera wewnątrz i jaka jest rywalizacja. Do składu wraca Tomasz Kędziora, po kontuzji widzieliśmy Bartosza Kapustkę. To zawodnicy, którzy - jak trzeba - unoszą ciężar gatunkowy spotkania. Pokazaliśmy, że w starciu z takim rywalem, jak Holandia, potrafimy dobrze zagrać.
Czyli plus?
- Każdy z zawodników, którzy w piątek byli na boisku, zasłużył na słowa pochwały. Popatrzmy na tych na bokach, czyli na Matty Casha i Michała Skórasia. Ten drugi co prawda popełnił błąd, kiedy dał się wyprzedzić Malenowi, ale ten sam Skóraś zrobił bardzo wiele w defensywie i w ofensywie, żeby zespół strzelił gola. Doceniam też to, co robił Cash, szczególnie w pierwszej połowie. Doceniam jego aktywność, jego prace, walkę z Gakpo, któremu tylko raz dał się minąć, ale generalnie nie pozwalał się ogrywać.
A Robert Lewandowski?
- Trzeba docenić pracę, jaką wykonywał i jak walczył z van Dijkiem. Do tego, kiedy raz dostał piłkę, odwrócił się i zagrał idealnie do Jakuba Kamińskiego, który zdobył gola. Z kolei Kamil Grosicki, który wszedł w końcówce, dwa-trzy raz przytrzymał piłkę. To były ważne momenty.
A niewykorzystane przez nas sytuacje?
- Nicola Zalewski na pewno będzie żałował , że nie wykorzystał świetnej okazji w 2 minucie. Lewandowski też był blisko gola po intuicyjnym uderzeniu.
Nasz bramkarz Kamil Grabara czy obrońca Jan Ziółkowski rozgrywali dopiero swoje trzecie mecze w reprezentacji. Obrona zagrała w eksperymentalnym składzie, z przywołanym przez pana Kędziorą, ale cały ten nasz defensywny blok wypadł dobrze...
- O tak! Chwaliliśmy w meczowym komentarzu z Mateuszem Borkiem naszych graczy. Tomek Kędziora świetnie wiedział, kiedy doskoczyć, kiedy skrócić. Ja wiem, że to jest piłkarz bardzo doświadczony, ale z drugiej strony w ostatnim czasie w kadrze aż tak często nie grał. Zagrał w jednym spotkaniu na boku, teraz na środku i spisywał się naprawdę dobrze. Nie jest może aż tak szybki, ale na pewno inteligentny, nadto potrafi dyrygować obroną.
Jan Ziółkowski?
- Miał fenomenalny występ jak na jego wiek i doświadczenie. Wie jak się zachować, wie kiedy sfaulować, bo też miał w meczu dwa takie momenty. Nie dał rywalowi się rozpędzić. Mógłbym takie ciepłe słowa wypowiadać pod adresem każdego z chłopaków, którzy pojawili się na murawie. Czuję dumę z postawy każdego.
Czy teraz największym wygranym w kadrze jest Jakub Kamiński?
- W piątek wygranym był każdy, któremu trener Jan Urban dał zagrać. Każdy, który dostaje od selekcjonera szansę, swoim występem się broni. Każdy zasłużył, żeby w kolejnym spotkaniu wyjść w podstawowym zestawieniu. To jest fajne, że jest dobra chemia pomiędzy zawodnikami a trenerem. Oni czują, że jak się pokażą, jak zagrają dobrze, to trener o nich nie zapomni, że dostaną szansę. W końcówce schodzą Lewandowski i Kamiński, a na sześć doliczonych minut wchodzi debiutant Filip Rózga. Sześć minut to z jednej strony mało, a z drugiej dużo, można się przecież pomylić. Chłopak jednak wchodzi bez kompleksów i wygrywa. Dostaje szansę w samej końcówce, kiedy wynik do końca jest sprawą otwartą, a trener mu ufa - to jest coś.
Czego oczekiwać po poniedziałkowym meczu z Maltą, która w piątek w Helsinkach ograła Finów 1:0?
- Będziemy zmęczeni po meczu z Holandią, ale zawodowa piłka jest taka, że trzeba sobie radzić. Nie pamiętam, żebyśmy się tak „wyszarpali” jak to było w Warszawie, chyba bardziej niż w pierwszym meczu u nich. Więcej razy byliśmy pod bramką rywala, a zaraz potem sto metrów powrotu pod swoją bramkę. Byłem pod wrażeniem, jak fizycznie wyglądał Skóraś, który harował na skrzydle przez 90 minut na pełnych obrotach. Nie każdy obrońca może być napastnikiem, natomiast jak pokazał piątkowy mecz, każdy nasz gracz z przedniej formacji może być defensorem. Czy Kapustka, czy Zieliński, czy Cash, czy Skóraś pokazali, że potrafią bronić. W niektórych fazach częściej grali jako obrońcy, ale kiedy potrzebowaliśmy ich z przodu, to tam byli.
Przed marcowymi barażami można chyba być optymistą, patrząc na naszą reprezentację?
- Przyjemnie się patrzy na grę naszej drużyny, jak się ten zespół buduje, jak walczy, jak zawodnicy sobie pomagają. To jest drużyna!
Szkoda tylko, że w drugiej połowie race wylądowały na boisku...
- To przykra sprawa. Wspólnie budowaliśmy ten dzień, przecież na mecz z Holandią chciało wejść pół miliona ludzi, takie było zapotrzebowanie. Przyszli jednak ludzie, którzy to święto chcieli zakłócić. Takie obrazki nie są potrzebne, one się już teraz prawie nie zdarzają. Przykre...
Grzegorz Mielcarski. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl