Racowisko za 6000 złotych
Kary finansowe na Podbeskidzie i obrońcę Rekordu nałożyła Komisja Dyscyplinarna PZPN po niedawnych derbach Bielska-Białej. Od zachowania Tomasza Boczka zależy, czy w ogóle będzie musiał ją zapłacić.
Czy w tej grupie znajdowali się inicjatorzy zadymienia stadionu na ostatnich derbach Bielska-Białej? Fot. Szymon Jaszczurowski/Podbeskidzie
BETCLIC 2. LIGA
Komisja na klub spod Klimczoka nałożyła karę finansową w wysokości 6 tysięcy złotych. Sankcja ta jest bezpośrednim następstwem odpalenia środków pirotechnicznych w sektorze zajmowanym przez sympatyków Górali. Równolegle swoje działania prowadzi zespół ds. pseudokibiców, działający w Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagrania z monitoringu i prowadzą czynności zmierzające do ustalenia osób, które złamały przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Za wniesienie i używanie pirotechniki grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Większe emocje wywołało jednak zachowanie Tomasza Boczka. Po zakończeniu derbowego starcia 36-letni obrońca Rekordu wykonał w kierunku trybun wulgarny gest, który został uwieczniony na nagraniach wideo przesłanych do PZPN przez przedstawicieli Podbeskidzia. Boczek publicznie przeprosił za swoje zachowanie, tłumacząc jednocześnie, że była to reakcja na nieustanne wyzwiska i wulgaryzmy z trybun.
W toku postępowania wyjaśniającego, klub z Cygańskiego Lasu podnosił, że gest nie był skierowany bezpośrednio do wszystkich sympatyków rywala, a jedynie emocjonalną odpowiedzią na trwający lincz słowny. Komisja Dyscyplinarna, biorąc pod uwagę okoliczności łagodzące, w tym skruchę zawodnika i fakt, że nie był on wcześniej zawieszony, zdecydowała się na relatywnie łagodny wymiar kary. - Komisja Dyscyplinarna wymierzyła Tomaszowi Boczkowi karę w wysokości 1000 złotych w zawieszeniu na okres sześciu miesięcy - przekazał nam PZPN. Oznacza to, że jeśli w tym okresie piłkarz nie dopuści się podobnych przewinień, nie będzie musiał wpłacać zasądzonej kwoty. Decyzja ta z pewnością ucieszyła trener Piotra Tworka, który wobec urazu Krystiana Wrony, spośród środkowych obrońców, miałby do dyspozycji jedynie Mateusza Brodę i Jana Sobocińskiego, a każdy kolejny uraz lub wykluczenie oznaczałyby konieczność szukania innych rozwiązań.
(gru)