Raków nie chce mniej

KOMENTARZ JASNOGÓRSKI - Mariusz Rajek

Presja zdobycia pierwszego od x lat trofeum zapewne w Zabrzu jest większa niż w Częstochowie. Ale na stwierdzenie, że Górnikowi na Pucharze Polski zależy bardziej niż Rakowowi, pogniewaliby się pod Jasną Górą na tyle srodze, że ekskomunika sprzed obrazu Najświętszej Panienki mogłaby autorowi takiej herezji zagrażać nie na żarty.

Nawet gdyby przestać obrażać się na fakty i zaakceptować, że klub z owianej złą sławą robotniczej dzielnicy Częstochowy po namacalne sukcesy sięga dopiero od kilku lat, a pierwsze trofeum – nomen omen – Puchar Polski zdobył na... setne urodziny, to dla obecnego jego miejsca w hierarchii polskiej piłki nie ma wielkiego – by nie rzec żadnego – znaczenia. Michał Świerczewski ma naturę zwycięzcy, tak w biznesie jak i w sporcie, a miejsce do którego doprowadził klub, przejmując go z długami w dolnych rejonach trzeciego poziomu rozgrywek, można harmonijnie i z zachowaniem proporcji porównać do rozwoju i drogi przebytej przez X-kom – od małego sklepu koło dworca w Częstochowie do jednego z gigantów nie tylko polskiego rynku branży IT. On po prostu tak ma – chce wygrywać w konkurencjach, do których przystępuje.

Mimo rzucanych pod nogi kłód – niespotykanych nigdzie indziej i spoza perspektywy częstochowskiej trudnych nawet do wyobrażenia – mimo odwiecznego boksowania się z miastem o stadion, który nie byłby pośmiewiskiem, kiedyś na całą Polskę, a teraz i Europę, nie zniechęca się i nie poddaje. „Dziecko”, jakim jest dla niego Raków, nadal go bawi, lubi patrzeć, jak się rozwija i co chyba najważniejsze – wciąż nie poczuł się najedzony. Jak sam podkreślał, spełnienie mógłby poczuć dopiero w momencie wygrania Ligi Mistrzów. Do tego droga niewyobrażalnie daleka, ale już teraz nie chce stać w miejscu i wykonać kolejny krok. Liga Konferencji jest spoko, ale dla Rakowa nie jest już wystarczająca. Przy Limanowskiego chcą latem powalczyć przynajmniej o fazę ligową Ligi Europy. I choćby dlatego Raków pragnie w sobotę wygrać co najmniej tak samo mocno jak Górnik. Puchar Polski to piękne, prestiżowe i cenne trofeum. W Częstochowie podnosili je w 2021, 2022 roku. W 2023 zabrakło niewiele. Pragną je wznieść i teraz, jako drogowskaz do pucharu z jeszcze cenniejszego – europejskiego – kruszcu.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się