Rekordziści wstydu
W Toruniu byliśmy świadkami wydarzenia, z którego nikt się nie cieszy. W tym sezonie tak wysoko jak Włókniarz (23:67) nie przegrał nikt w żadnej lidze.
Włókniarz został pozbawiony złudzeń. Fot. PAP/Agnieszka Bielecka
Jeśli w ostatnim czasie Włókniarz Częstochowa zostawiał po sobie nieco lepsze wrażenie, to w Toruniu wrócił do najgorszych koszmarów, po raz kolejny odgrzewając pytanie: jaki sens mają takie mecze?! W pierwszym biegu Rohan Tungate przedzielił Patryka Dudka oraz Noricka Bloederna, a potem mieliśmy festiwal czterech z rzędu podwójnych wygranych Torunian – bez względu na to czy akurat tak wyszli ze startu, czy na dystansie musieli się trochę (ale niezbyt mocno) napocić. Efekt? Wynik 24:6 po jednej trzeciej spotkania, które na dobrą sprawę mogłoby się już skończyć. A potem wcale nie było lepiej.
Mamy problem
Gdyby nie kłopoty Mikkela Michelsena, który indywidualnie nie wygrał żadnego biegu, a w 11. wyścigu mimo wygranego startu był przeraźliwie wolny na trasie, dając się wyprzedzić Madsowi Hansenowi oraz Rohanowi Tungate’owi, bardzo prawdopodobne, że pękłaby kolejna psychologiczna bariera – 70 punktów (na 75 możliwych regulaminowo) po stronie zwycięzców.
Gdy rywal nieco popuści nogę z gazu, jak niedawno Motor w Lublinie (40:50), czy ma poważne problemy kadrowe jak Sparta (42:48), wyniki nie rażą tak bardzo, ale to tylko pudrowanie. Gdy rywal chce pojechać z Włókniarzem na serio przez cały mecz, dochodzi do pogromu, który paradoksalnie wcale nie jest największym problemem dla przegranych. To katorga dla księgowych rywali, którzy muszą wypłacić niebotyczną punktówkę, oraz telewizji, która pokazuje nudne widowisko ze z góry znanym zwycięzcą.
Inne światy
Zawodnikom Włókniarza nie można odmówić chęci do walki czy zarzucić odpuszczania, czasami mają też niezłe starty. Problemem jest dysproporcja jaka dzieli ich od większości ligowych rywali, a na tle mistrza Polski to po prostu inna galaktyka. Włókniarz indywidualnie czy drużynowo nie wygrał w Toruniu ani jednego biegu. W dziewięciu przegrał podwójnie, w czterech 2:4, a dwa był w stanie zremisować. Tym razem nie było po ich stronie nawet symptomu najdrobniejszej nadziei na lepszą przyszłość. Nie pastwiąc się nad Częstochowianami dłużej – piątkowy wynik karze bardzo poważnie zastanowić się nad tym co zrobić, aby takich wyników w przyszłym (a najlepiej jeszcze w tym) sezonie już nie było. Na Motoarenie bardziej przegrał żużel niż wygrał Apator.
Mariusz Rajek
◼ PRES Grupa Deweloperska Toruń – Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 67:23
TORUŃ: Dudek 13+2 (3, 2*, 2*, 3, 3), Lambert 15 (3, 3, 3, 3, 3), Bloedorn 12+1 (1, 3, 3, 3, 2*), Michelsen 5+2 (2*, 2*, 1, 0), Sajfutdinow 11+1 (3, 3, 3, 2*, -), Duchiński 6+2 (2*, 2*, 1, 1), Kawczyński 5+1 (3, 0, 2*), Heiselberg ns.
CZĘSTOCHOWA: Tungate 8+1 (2, 2, t, 1*, 1, 2), Szostak 1+1 (0, 1*, 0, -), Miśkowiak 2 (0, 0, 2, 0, 0), M. Hansen 5 (1, 1, 0, 2, 1), Lidsey 4 (1, 0, 2, 1, -, 0), Karczewski 0 (0, -, -), Ludwiczak 3 (1, 0, 1, 1, 0), Ciurzyński 0 (0).
◼ Betard Sparta Wrocław – Bayersystem GKM Grudziądz 51:39
WROCŁAW: Łaguta 12+1 (3, 3, 2*, 3, 1, -), Janowski 15+1 (2, 3, 3, 2*, 2, 3), Kowalski 7+2 (1, 2*, 2*, 0, 2, 0), Bewley ZZ, Kurtz 13+1 (0, 3, 3, 3, 1*, 3), Mikołajczyk 1+1 (0, 1*, 0), Andersen 3+1 (2, 0, 1*, 0), Rowe ns.
GRUDZIĄDZ: Jepsen Jensen 8+1 (2, 2, 0, 2*, 0, 2), Fricke 4+1 (2, 1*, 1, -), Szarszewski ns., Drabik 10+1 (0, 1, 1*, 3, 3, 2), Tarasienko 8+3 (1*, 1, 1, 3, 1*, 1*), Małkiewicz 8 (3, 3, 2, 0, 0), Pedersen 1 (0, 1, u, 0, -), Miller ns.
|
1. Toruń |
10 |
16 |
+88 |
|
2. Wrocław |
10 |
17 |
+64 |
|
3. Grudziądz |
10 |
14 |
+36 |
|
4. Leszno |
9 |
14 |
+54 |
|
5. Lublin |
9 |
11 |
+58 |
|
6. Gorzów |
9 |
10 |
+24 |
|
7. Zielona Góra |
9 |
4 |
-96 |
|
8. Częstochowa |
10 |
0 |
-228 |
1-4 – play off, 5-8 – play down