Rory i Rasmus liderami w Dubaju

To była fascynująca sobota. Czołówka DP World Tour Championship nieustannie się tasowała, a dzień zakończył się prowadzeniem McIlroya i Neergaarda-Petersena.

Rory McIlroy na prowadzeniu w Dubaju. Zdjęcia Maestro Marek Darnikowski

Przyznaję, tym razem to nie Rors, ale Angel Ayora poważnie namieszał w moim sobotnim grafiku. Po prostu nie mogłam oderwać się od ekranu, oglądając w niemym zachwycie, co wyprawiał młodziutki zwycięzca turnieju Rosa Challenge Tour z 2024 roku. Nieco ponad rok temu miałam okazję obserwować na żywo, oko w oko, jego poczynania w zlokalizowanym w Konopiskach pod Częstochową Rosa Golf Club, gdzie sięgał po pierwsze zawodowe zwycięstwo. Teraz jako debiutant na DP World Tour, gdzie w dużej mierze awansował z HotelPlanner Tour właśnie dzięki wygranej w Polsce, znajduje się jedno uderzenie za liderami – Rorym Mcilroyem i Rasmusem Neergaardem-Petersenem. 

Angel, prowadzony przez kilka lat temu pracującego w Polsce trenera i swojego caddiego – Juana Ochoę, był w pewnym momencie nawet liderem turnieju. W sobotę wysmażył drugą z rzędu rundę 67, która przesunęła go na trzecie miejsce, o całe 8 pozycji w klasyfikacji. Na trzecim miejscu razem z Hiszpanem znajdują się jeszcze: Duńczyk Rasmus Højgaard (65) i koalicja Anglików - Matt Fitzpatrick (66), Tommy Fleetwood (68), Laurie Canter (68) oraz Tyrrell Hatton (67). Elektryzujące popisy Angela w Dubaju dość niespodziewanie otworzyły przed nim drzwi do potencjalnego awansu na PGA Tour, gdzie teleportuje się w przyszłym sezonie najlepsza dziesiątka z rankingu Race to Dubai, z wyłączeniem tych zawodników, którzy już mają tam zapewnione prawo do gry. Przed niedzielnym finałem Angel znajduje się na granicy awansu, tuż za Jordanem Smithem.

Rory McIlroy broni w Dubaju tytułu oraz po raz trzeci z rzędu może zostać zwycięzcą rankingu ligi. Tylko Hatton ma matematyczną szansę dogonić go w tym wyścigu, choć wymagałoby to jakiejś katastrofalnej wywrotki mistrza Masters na polu Earth Course, gdzie wygrywał wcześniej aż trzykrotnie.

„To byłby niesamowity sposób na zakończenie sezonu” – powiedział o potencjalnej wygranej McIlroy, który po zajęciu trzeciego miejsca w Abu Zabi w zeszłym tygodniu umocnił swoją pozycję lidera rankingu. „Grałem dobrze, kiedy było to potrzebne w zeszłym tygodniu, zwłaszcza w weekend. Ustawiłem się w pozycji, która pozwoli mi spróbować zdobyć tutaj kolejne zwycięstwo. Więc tak, jestem bardzo zadowolony”.

Żeby to Hatton, a nie Rory zdobył prestiżowy Harry Vardon Trophy, przyznawany dla najlepszego zawodnika sezonu, musiałby wygrać, a McIlroy musiałby wypaść poza pierwszą ósemkę klasyfikacji.

„Dzisiejsza runda dała mi szansę” – skomentował swoje szanse Hatton.

W finałowej grupie razem z McIlroyem wystąpi Duńczyk Rasmus Neergaard-Petersen. Po bogeyu na pierwszym dołku zachował czystą kartę, po 68 uderzeniach, zapewniając sobie pierwszą w życiu rundę razem z McIlroyem. On też potrzebuje dobrego finiszu w tym turnieju, jeśli chce awansować na PGA Tour. Na razie jest na dobrej trajektorii, po trzech rundach w Dubaju awansując aż o 15 miejsc w przewidywanym rankingu DP World Tour, na pozycję czwartą, dającą mu w tym momencie kartę numer dwa na PGA Tour, zaraz po Angliku Marco Penge’u.

„Miałem w tym roku wielki cel, aby sprawdzić, czy uda mi się tu wygrać, i oczywiście, gdyby udało mi się to jutro i osiągnąłbym cel, byłoby to niesamowite” – powiedział.

Niedziela zapowiada się pasjonująco! 

Transmisja na antenie Polsatu Sport Extra 3 od 7.30. Komentują rodzinnie Jacek Person i Andrzej Person.

Kasia Nieciak

WYNIKI



Przed Angelem Ayorą otworzyła się szansa awansu na PGA Tour



To Juan Ochoa odkrył wielki talent Angela



W grupie pościgowej oczywiście znalazł się również tegoroczny zwycięzca FedEx Cup - Tommy Fleetwood