Rzymskie odrodzenie

Iga Świątek w Wiecznym Mieście wygląda jak nowo narodzona – Naomi Osace oddała ledwie trzy gemy.

Mowa ciała Igi Świątek też uległa w Rzymie znaczącej przemianie... Fot. LaPresse/SIPA USA/PressFocus

Potyczka trzeciej na świecie Igi Świątek - trzykrotnej triumfatorki Italian Open (2021-22, 24) – z Japonką (16. WTA) miała być szlagierem 1/8 finału rzymskiego „tysięcznika”, którą panie w komplecie rozegrały w poniedziałek. Na korcie spotkały się 10-krotne mistrzynie Wielkiego Szlema (6 razy Świątek, 4 Osaka), a w boksie Japonki siedział były trener Raszynianki Tomasz Wiktorowski. To jeszcze pod jego kierunkiem Świątek wygrała epicki mecz dwa lata temu podczas Rolanda Garrosa, broniąc piłki meczowej. Z dużej chmury spadł jednak mały deszcz – głównie dlatego że poziom, który zaprezentowała nasza pierwsza rakieta, był tym razem dla Osaki nieosiągalny.

Egzekucja na korcie

Świątek, która jeszcze w piątek męczyła się w swoim pierwszym meczu – trzysetowym – z Amerykanką Caty McNally (63. WTA), od niedzieli sprawia wrażenie nowo narodzonej. Włoszce Elizabetcie Cocciaretto (41.) oddała w niedzielę jednego gema, a dwa dni później Osaka ugrała łącznie trzy.

Japonkę Polka przełamała już w pierwszym gemie, następnie podwyższyła wynik. Gdy Osaka wygrała kolejne dwa gemy, wydawało się, że spotkanie będzie wyrównane – ale nic z tych rzeczy. Kolejne gemy padały seryjnie łupem odważnie i pewnie trafiającej w kort Raszynianki, która pierwszą partię zamknęła po trzeciej piłce setowej i 46 minutach.

W drugim secie Japonka złapała na krótko kontakt na 1:2, ale potem to już była egzekucja w wykonaniu Świątek. Osaka w kolejnych czterech gemach zdobyła jeszcze tylko 4 punkty (!). Podopieczna Francisco Roiga zakończyła mecz wynikiem 6:2, 6:1  po drugim meczbolu i 80 minutach za sprawą świetnego defensywnego bekhendu pod nogi rywalki.

- To był solidny mecz, bo od początku realizowałam swój plan bez większego zawahania – mówiła Iga na antenie Canal+. - Skuteczność obu serwisów też była wysoka i czułam, że w każdej chwili mogę zagrać w kort, co dodawało mi pewności siebie. Odkąd zaczęłam pracować z Francisco, chciałam zagrać bez podejmowania większego ryzyka i ten mecz to fajny krok do przodu – podsumowała Polka, która w Wiecznym Mieście wygrała swój 25. mecz (przy 3 porażkach).

O półfinał z Pegulą

W ćwierćfinale rywalką Świątek będzie w środę Jessica Pegula (5.). 32-letnia Amerykanka wyeliminowała w poniedziałek Rosjankę w barwach Austrii, Anastazję Potapową (38.) 7:6 (8-6), 6:2. Polka ma minimalnie lepszy bilans wzajemnych potyczek 6-5, ale przegrała dwie ostatnie, w tym ubiegłoroczny finał na trawie w Bad Homburg. Wygrała natomiast jedyny mecz na mączce – w 2022 r. w ćwierćfinale Rolanda Garrosa 6:3, 6:2, gdy sięgała po swój drugi tytuł wielkoszlemowy w Paryżu. W tym sezonie Pegula osiąga lepsze wyniki niż Raszynianka, zdobyła już dwa tytuły – w lutym w „tysięczniku” w Dubaju i w marcu w imprezie WTA 500 na mączce w Charleston.

Polka w Rzymie sprawia wrażenie jakby wreszcie złapała formę i pewność siebie, a gdyby udało jej się pokonać Pegulę, osiągnęłaby coś, czego w tym roku jeszcze nie doświadczyła – półfinał turnieju WTA.

- Jessica to wymagająca i doświadczona przeciwniczka, zawsze grająca z zimną krwią. Muszę być gotowa na jej płaskie, nieprzyjemne piłki, ale mamy dzień, żeby potrenować, więc na pewno się przygotuję – zapowiedziała Świątek.

Gauff uciekła ze stryczka

W pozostałych ćwierćfinałach zmierzą się Amerykanka Coco Gauff (4.) z Rosjanką Mirrą Andriejewą (7.), Łotyszka Jelena Ostapienko (36.) z Rumunką Soraną Cirsteą (27.) oraz Ukrainka Elina Switolina (10.) z Jeleną Rybakiną z Kazachstanu (2.). Gauff pod koniec drugiego seta z Ivą Jovic obroniła piłkę meczową, po czym pokonała 18-letnią rodaczkę w trzech setach 5:7, 7:5, 6:2. Nie zatrzymuje się Cirstea, która po sensacyjnym odprawieniu w 3. rundzie liderki rankingu, Aryny Sabalenki, w poniedziałek wyeliminowała 13. na świecie Czeszkę Lindę Noskovą 6:2, 6:4.

Sinner na rekord

W Rzymie rywalizują też panowie. Po wygranej z Australijczykiem Aleksiejem Popyrinem (60. ATP) 6:2, 6:0 seria zwycięstw lidera rankingu Jannika Sinnera sięgnęła 25. Włoch jest zdecydowanym faworytem turnieju, ponieważ Hiszpan Carlos Alcaraz pauzuje z powodu kontuzji nadgarstka. Jeśli wygra, zostanie drugim włoskim triumfatorem od czasu Adriano Panatty w 1976 roku. Pochodzący z Południowego Tyrolu zawodnik nie przegrał od 19 lutego, kiedy odpadł w ćwierćfinale w Doha. W 1/8 finału na Foro Italico Sinner zagra ze swoim... sensacyjnym rodakiem Andreą Pellegrino (155. ATP). Kwalifikant nieoczekiwanie wyeliminował rozstawionego z numerem 20. Amerykanina Francesa Tiafoe.

(ToM)

Krecz Chwalińskiej

Nie nagrała się w turnieju WTA 125 na kortach ziemnych w Parmie Maja Chwalińska (113. WTA), bo w meczu pierwszej rundy z 21-letnią Włoszką („dzika karta”) Federicą Urgesi (410.) przegrała pierwszą partię 3:6, po czym poddała mecz. Dla tenisistki z Bielska-Białej miał to być ostatni sprawdzian przed eliminacjami wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, które rozpoczną sięw przyszłym tygodniu.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się