Sędzia chyba spał
Trzy pytania… do Rafała Janickiego, kapitana Górnika
Rafał Janicki nie będzie dobrze wspominać swego meczu numer 400. w ekstraklasie. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
1. Wygląda na to, że Nowa Bukowa nie jest waszą ulubioną areną: 1:2 na jej otwarcie, 1:3 przy drugiej wizycie. A przecież zagraliście niezłe spotkanie – też pan tak to widział?
- W zeszłym roku też graliśmy dobre spotkanie. Więc nie wiem, co mogę więcej powiedzieć... Nieźle zaczynamy spotkanie, ale znowu jako pierwsi straciliśmy bramkę. Takich meczów, w których musimy gonić rywala, trochę się nam już nazbierało w tym sezonie. Na dodatek gdy w drugiej połowie mieliśmy swój dłuższy moment, by wyjść na prowadzenie, nie udało się go wykorzystać, a zrobił to przeciwnik: „Nowy” [Bartosz Nowak – przyp.. red.] zagrał świetną prostopadłą piłkę i... stało się. Karny na koniec już nie miał znaczenia.
2. Miałby znaczenie karny dla was, gdyby został podyktowany. A powinien być odgwizdany?
- Powinien. Widziałem teraz powtórkę. Sędzia na VAR-ze spał chyba... Szkoda tej sytuacji, bo ręka Wędrychowskiego była oczywista.
3. Zagrał pan mecz numer 400. w ekstraklasie. Dobrych wspomnień jednak nie będzie?
- Fajna liczba. Szkoda tylko, że to przegrane spotkanie, więc nie ma czego dłużej celebrować i świętować. Musimy się za to szybko ogarnąć, bo w środę kolejny mecz. Oby z Poznania udało się przywieźć dobry wynik. Nie wyglądamy przecież tak źle na boisku, jak na to wskazują wyniki. Myślę, że jest jakaś iskierka nadziei w tym wszystkim, bo tylko i wyłącznie głowa gdzieś tam musi się wyczyścić.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski