Stawka większa niż mecz

KOMENTARZ „SPORTU”- Mariusz Rajek

W tym tygodniu miało już nie być o Wiśle, ale gdy o wydarzeniu z polskiego boiska na drugim szczeblu rozgrywek rozmawia się nie tylko w Polsce, to inaczej się po prostu nie da. W dodatku o meczu, którego nie było. W ostatnich dniach relacje między sternikami Śląska Wrocław a Białej Gwiazdy były - z zachowaniem wszelkich proporcji - jak między USA a Iranem: ostro wrzało, aż wybuchło. Co się stało – wszyscy wiedzą, więc ja tylko o ewentualnym scenariuszu dalszym.

Śląsk, będący na pasku kiboli, zrobił to, co kilka klubów w podobnej sytuacji wcześniej (nie wpuścił na swój stadion traktowanych jak trędowatych w kibolskim świecie fanów Wisły), ale to już nie przejdzie. Jarosław Królewski nie wysyłając drużyny do Wrocławia wyraźnie i chyba ostatecznie zakomunikował: albo bawimy się na poważnie i na takich samych zasadach, albo my się bawić nie będziemy. Czy polską piłkę na to stać? Nie.

Bawiący się w Don Kichota Królewski prawdopodobnie wprowadził na novy poziom wojnę (zdecydowanie za często odmieniane słowo w ostatnim czasie) z kibolstwem. Nie może jednak pozostać w niej sam, to egzamin dla PZPN, a może bardziej nawet dla najważniejszych osób w państwie. Stawka jest wysoka – wyplenienie lub dalsze tolerowanie rządów kibola, które trawią nasz futbol od lat gorzej od najbardziej wyniszczającego nowotworu. Oddzielimy go od zdrowej tkanki? Łatwo nie będzie, ale walczyć trzeba!

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się