Sto tysięcy dla fightersów

Iga Świątek dochodzi do zdrowia po zakażeniu wirusem w Madrycie. Była liderka rankingu również wsparła głośną aukcję onkologiczną.

Iga Świątek potrzebuje jeszcze trochę czasu, by nabrać pełni życiowych kolorów... Fot. instagram.com/iga.swiatek/

Iga Świątek w portalu społecznościowym przekazała, że czuje się już lepiej po tym, jak z powodu wirusa skreczowała w meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie z Amerykanką Ann Li (34. WTA) przy stanie 6:7 (4-7), 6:2, 0:3. Po spotkaniu tłumaczyła dziennikarzom, że z powodu wirusa czuła się kompletnie pozbawiona energii i miała lekkie zawroty głowy.

„Cóż mogę powiedzieć? To był naprawdę trudny dzień. To boli, nie mieć pełnej kontroli nad moim występem i nad każdą decyzją. Jest już trochę lepiej, poświęcę kolejny dzień czy dwa na pełną regenerację. Później czas na więcej ciężkiej pracy. Jestem podekscytowana następnym turniejem w Rzymie” - napisała Polka na Instagramie.

Impreza w stolicy Włoch rangi WTA 1000 rozpocznie się 5 maja i potrwa do 17 maja.

Świątek przekazała 100 tysięcy złotych oraz na aukcję dwa bilety na jej mecz na wielkoszlemowym Wimbledonie na głośną zbiórkę fundacji Cancer Fighters.

Iga będzie trzecia

W poniedziałek w Madrycie Coco Gauff przegrała z Czeszką Lindą Noskovą 4:6, 6:1, 6:7 (5-7). To dobra informacja dla Świątek, bo oznacza, że w najnowszym notowaniu światowego rankingu Polka wyprzedzi amerykańską tenisistkę i awansuje na trzecie miejsce.

Porażkę poniosła też Amerykanka Li i nie udało się jej awansować do ćwierćfinału. W 1/8 finału przegrała z Kanadyjką Leylah Fernandez (25.) 3:6, 2:6. W 1/8 finału z Mutua Madrid Open pożegnała się również podopieczna byłego trenera Polki Tomasza Wiktorowskiego - Naomi Osaka. Japonka wygrała pierwszą partię z liderką rankingu Aryna Sabalenką i prowadziła z przełamaniem 2:1 w drugiej partii. Ale od tego momentu górą była broniąca tytułu na kortach Caja Magica Białorusinka, wygrywając 6:7 (1-7), 6:3, 6:2. Spotkanie trwało dwie godziny i 20 minut. To był ich trzeci pojedynek i drugie zwycięstwo Białorusinki.

- To był niewiarygodny poziom. Ona grała niesamowity tenis. Czuję, że po prostu miałam szczęście w kilku uderzeniach w trzecim secie, dlatego poszło wówczas tak szybko. Cieszę się, że Naomi dała z siebie wszystko. Musiałam walczyć, żeby podnieść poziom swojej gry - przyznała Sabalenka w wywiadzie na korcie.

Liderka światowej listy utrzymuje znakomitą formę, awansowała do 17. ćwierćfinału z rzędu w turnieju WTA. W tym roku przegrała tylko jeden mecz - w finale Australian Open z Jeleną Rybakiną z Kazachstanu.

Zieliński gra dalej

W ćwierćfinale Białorusinka, która triumfowała w Madrycie także w 2021 i 2023 roku, zmierzy się z Hailey Baptiste (32.). Amerykanka wyeliminowała w trzech setach Szwajcarkę Belindę Bencic (12.) 6:1, 6:7 (14-16) 6:3, choć w drugim nie wykorzystała sześciu meczboli.

Rywalizację w stolicy Hiszpanii rozpoczęli debliści. W pierwszej rundzie Jan Zieliński i Brytyjczyk Luke Johnson pokonali Amerykanina Roberta Gallowaya i Meksykanina Santiago Gonzaleza 6:3, 6:3. Ich kolejnymi rywalami, w 1/8 finału, będą Holender Tallon Griekspoor i reprezentant USA Brandon Nakashima.

(ToM)

Kawa wygrała

Po czterech porażkach z rzędu zwycięstwo odniosła w końcu Katarzyna Kawa (163. WTA). Polka jest rozstawiona z „trójką” w turnieju WTA 125 na kortach ziemnych w Huzhou (z pulą nagród 115 tys. dolarów). W pierwszej rundzie wygrała z Kanadyjką Carol Zhao (408.) 6:2, 6:1 i o ćwierćfinał zmierzy się z Rosjanką Alevtiną Ibragimovą (316.). Najwyżej rozstawione w imprezie w Chinach są Słowenka Veronika Erjavec (96.) i Greczynka Despina Papamichail (162.).

„Hubi” we Włoszech

Hubert Hurkacz (63. ATP) otrzymał „dziką kartę” do dużego i mocno obsadzonego challengera ATP 175 na kortach ziemnych w Cagliari (pula nagród 272,27 tys. euro). Na Sardynii Wrocławianin w 1. rundzie zmierzy się z Amerykaninem Zacharym Svajdą (88.), z którym dotąd nie rywalizował. Z „jedynką” rozstawiony jest Argentyńczyk Mariano Navone (45.). To drugi tegoroczny występ Polaka w turnieju tej rangi - po prawie siedmiu latach w marcu w Cap Cana na Dominikanie przegrał już pierwszy mecz.

Odblokuj publikację i korzystaj bez ograniczeń

Kupuję

Masz już dostęp? Zaloguj się