Tajemnica zniknięcia Marii Żodzik
W piątek w Katowicach skakać wzwyż będzie światowa czołówka wśród kobiet, włącznie z rekordzistką globu, ale zabraknie najlepszej Polki. Dlaczego? Odpowiedź nie jest taka oczywista…
Maria Żodzik w tym roku wdarła się do światowej czołówki skoku wzwyż i jej starty - bądź ich brak - wzbudzają spore emocje... Fot. Michał Laudy/PressFocus
Tą najlepszą Polką od dwóch sezonów jest Maria Żodzik, która legitymuje się bardzo dobrymi rekordami - 1,98 m w hali oraz 1,97 na stadionie. To już światowa ekstraklasa. Tę ostatnią wysokość urodzona w Baranowiczach na Białorusi, a od marca 2024 obywatelka naszego państwa, 28-letnia lekkoatletka pokonała pod koniec czerwca w Madrycie.
Podczas Drużynowych Mistrzostw Europy w stolicy Hiszpanii Żodzik była bliska pokonania samej Jarosławy Mahuczich. Ostatecznie wygrała faworyzowana Ukrainka, ale Polce niewiele zabrakło do skoczenia 2 metrów. Po zakończeniu kariery przez Kamilę Lićwinko jest naszą największą nadzieją na medale mistrzostw świata, a może i kolejnych igrzysk olimpijskich.
Zaproszenie wysłano
Aktualnie największą gwiazdą żeńskiego skoku wzwyż jest 24-letnia Mahuczich - mistrzyni olimpijska z Paryża, mistrzyni świata, Europy i rekordzistka globu. Gdy w lipcu 2024 w stolicy Francji pokonała poprzeczkę na wysokości 2,10 m, przebiła o 1 cm historyczne osiągnięcie Bułgarki Stefki Kostadinowej, której rekord przetrwał 37 lat!
Zobaczymy ją w piątek na katowickim Rynku, dzień przed głównymi zawodami polskiej Diamentowej Ligi, obok innych wielkich gwiazd konkurencji (patrz ramka). Polscy fani Królowej Sportu dziwią się jednak, dlaczego w tym doborowym gronie zabraknie najlepszej Polki…
- Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Maria otrzymała zaproszenie, które wstępnie przyjęła, ale 1 sierpnia otrzymałem esemesa od jej menedżera, że rezygnuje, bo ma inny plan startów i cztery dni później wystąpi w Diamentowej Lidze w Lozannie - informuje dyrektor sportowy mityngu Piotr Małachowski. - Oczywiście, żałuję, bo zainteresowanie polskich kibiców skupiłoby się w piątek na niej i tym bardziej że ze strony polskich sportowców padają w naszym kierunku zarzuty, że ich nie chcemy - asekuruje się wicemistrz olimpijski (2016) w rzucie dyskiem.
- Maria jest naszą perłą, diamentem, w każdej chwili może błysnąć, chcemy mieć ją u siebie. Nikt się nie obraża, mówimy szkoda, ale sam chciałbym poznać powody tej rezygnacji - przyznaje Marek Plawgo, medalista mistrzostw świata (2007) na 400 m przez płotki, a dziś m.in. dyrektor komunikacji Memoriału.
Lozanna lepsza
Dodajmy, że Diamentowa Liga to mityng komercyjny, więc nikt - w tym Polski Związek Lekkiej Atletyki - nie ma prawa narzucać sportowcom startu w tym cyklu, choć tendencja zwykle jest odwrotna: każdy lekkoatleta chciałby w nim wystąpić.
Piątkowy konkurs w Katowicach od tego w Lozannie 20 sierpnia - oba „diamentowe” - faktycznie jednak znacząco się różnią, pomijając nawet samą arenę: tę w środku miasta od „tradycyjnego” stadionu w Szwajcarii. Konkurs w Polsce nie jest w oficjalnym programie DL, a nagrody finansowe są o połowę mniejsze niż za miejsca w tym szwajcarskim, gdzie na dodatek konkurencja jest punktowana do diamentowego rankingu. Najlepsi w nim wystartują zaś w finałowych zawodach cyklu w Zurychu (27-28 sierpnia), a tam premie za miejsca 1-4 są jeszcze większe - za zwycięstwo 30 tysięcy dolarów.
Trener Żodzik, 24-letni Paweł Wyszyński, stanowczo zaprzecza, jakoby między teamem a organizatorami istniał „konflikt”. - Absolutnie nie ma żadnego konfliktu, nie wiem skąd taki pomysł. Aby zakwalifikować się do finału w Zurychu, trzeba mieć punkty, a punkty są tylko za start w Lozannie. Aby nie naruszać zdrowia zawodniczki, nie możemy startować wszędzie, a startów w ciągu dwóch tygodni i tak będzie dużo - odpowiedział „Sportowi” Wyszyński.
Faktycznie, Żodzik po nieudanych igrzyskach w Paryżu, gdzie odpadła w eliminacjach, zmagała się z kontuzją pięty, a w tym roku dopadły ją także dolegliwości pleców.
Ominęła nawet dom
Po Lozannie, Żodzik wystartuje w mistrzostwach Polski 22-23 sierpnia w Bydgoszczy, a następnie - jeszcze przed wylotem na mistrzostwa świata w Tokio (13-21 września) w zuryskim finale DL - o ile się zakwalifikuje.
Warto zaznaczyć, że ominęła też inny mityng w kraju, i to praktycznie „w domu” - w sobotę w Białymstoku, gdzie mieszka i jest zawodniczką miejscowego klubu Podlasie.
Wygląda na to, że lekkoatletka chce wykorzystać swoje „5 minut”. W tym samym czasie skakała w plenerowych zawodach - podobnie jak piątkowe w Katowicach - w niemieckim Heilbronn, które były finałem What Gravity Challenge, serii organizowanej przez mistrza olimpijskiego z Tokio (2021) Katarczyka Mutaza Essę Barshima. Żodzik zajęła tam 3. miejsce z wynikiem 1,96.
Komu płacimy i za co
Jak nie wiadomo o co chodzi, zwykle chodzi o pieniądze. Menedżer Żodzik Czesław Zapała przekonuje, że decyzję podjęła sama zawodniczka, która obawia się zbyt dużej liczby startów i ryzyka kontuzji. Ale ze strony organizatorów Memoriału nie było „zachęty” - mieli nie przystać na finansowy bonus dla zawodniczki za pokonanie wysokości 1,97 m, proponując premię dopiero za 2 metry.
- Ale to tak naprawdę nie miało znaczenia - mówi Zapała. - Ja też bym wolał, żeby Maria skakała w Katowicach, zwłaszcza że urodziłem się 15 minut stąd, w Rudzie Śląskiej. Ale musi patrzeć na siebie, ograniczyć ryzyko kontuzji, a startów miałaby dużo. Być może gdyby oferta była lepsza, to pewnie by to przemyślała - zawiesza głos, po czym dodaje. - Od kilkudziesięciu lat jestem w tym świecie, organizowałem mityngi, sprowadzałem gwiazdy lekkiej atletyki, dbam o ich interesy. Teraz ściąga się u nas gwiazdy do konkurencji, które są poza programem diamentowym, przecież nie za darmo, a nie ma miejsca dla swoich, jak choćby dla utytułowanego Damiana Czykiera (rekordzista Polski na 110 m przez płotki, 4. zawodnik MŚ 2022 - przyp. red.). Nasi kibice chcą przecież oglądać swoich, a komu będą kibicować w piątek? Dla kogo robimy żeńską kulę czy tyczkę (w kuli nie ma Polki, w tyczce Zofia Gaborska ma najsłabszy wynik ze startujących - przyp. red.)? Marcell Jacobs (mistrz olimpijski na 100 m z Tokio 2021 - przyp. red.) za udział w zawodach we Włoszech otrzymuje dwa razy więcej pieniędzy niż gwiazdy zagraniczne. Uważam, że powinniśmy zmienić podejście do naszych sportowców.
Małachowski ripostuje: - W Diamentowej Lidze za start płaci się tym, którzy mają medale największych imprez, a Maria takiego w swoim dorobku jeszcze nie ma. Owszem, zrobiła fajny wynik 1,98, ma papiery, żeby zostać gwiazdą, trzymam za nią kciuki, ale mnie też w cyklu nie wszędzie płacili za sam start - uważa dyrektor sportowy Memoriału.
- Szkoda, bo start Żodzik byłby dużą gratką dla kibiców i wartością dla samej Marii, gdyby rzuciła rękawicę najlepszym na świecie - dodaje dyrektor komunikacji Memoriału Marek Plawgo.
Jak podsumował jeden z kibiców, „wybaczy” Marii Żodzik tylko wtedy, gdy za miesiąc w Tokio lekkoatletka skoczy 2 metry i przywiezie medal mistrzostw świata…
Tomasz Mucha
SKACZĄ NA RYNKU
2,02* - Jarosława Mahuczich (Ukraina)2,01 - Nicola Olyslagers (Australia)
1,97 - Imke Onnen (Niemcy)
1,97 - Eleanor Patterson (Australia)
1,94 - Charity Hufnagel (USA)
1,94 - Michaela Hruba (Czechy)
1,91 - Emma Gates (USA)
1,90 - Ona Bonet (Hiszpania)
1,89 - Kateryna Tabasznyk (Ukraina)
1,88 - Paulina BORYS (Polska)
ZDANIEM KIBICA
„To nie jest ok, że najlepsza polska reprezentantka olewa największą imprezę w Polsce, olewa polskich kibiców. I nie przekonuje mnie żaden jej kalendarz startów. Ma się dostosować do imprez w Polsce a nie zagranicą. Wybieramy się w kilka osób na memoriał i na rynek i taki zawód”.
Arkadiusz Gromotka/x.com/agromotka