To były szybkie ciosy
Ekipa z Podkarpacia wróciła do równowagi po porażce w Pucharze Polski i zdaje się wyrastać na jednego z faworytów.
Jakub Banach (nr 2) i jego rzeszowscy koledzy zdecydowanie górowali nad sobotnimi rywalami. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Wróciliśmy do dobrego grania i możemy się cieszyć z pełni zasłużonego zwycięstwa - podsumował występ swojej drużyny Piotr Kołc. Mówiąc o powrocie do dobrego grania trener Resovii miał dojście do równowagi po porażce (1:2) z Podbeskidziem w rundzie wstępnej Pucharu Polski. Na Suchych Stawach Pasiaków wspierała spora grupa kibiców, a dzięki obecności zorganizowanej grupy miejscowych fanów, mecz miał odpowiednią otoczkę. - Mieliśmy plan na to spotkanie i weszliśmy w nie bardzo dobrze, ale niestety straciliśmy bramkę - żałował szkoleniowiec gości. W 24 minucie wypad krakowian zakończył się faulem na Ksawerym Semiku. Do ustawionej przed polem karnym piłki podszedł Kacper Prusiński i niezbyt mocnym, ale technicznym strzałem nad murem znalazł drogę do siatki. To była odpowiedź na sytuację zmarnowaną przez Jana Silnego, którego groźne uderzenie obronił Damian Hoyo-Kowalski. Bramkarz jeszcze kilka razy ratował Hutnika, ale krótko przed przerwą po rzucie wolnym, błędzie w ustawieniu i strzale Krystiana Szymochy z bliska musiał skapitulować.
Przyjezdni poszli za ciosem i tuż po przerwie wyprowadzili kolejny cios. Gracjan Jaroch dograł w „szesnastkę” do Silnego, a podanie Czecha na premierowe trafienie w barwach Resovii zamienił Słowak Jakub Jokel. - W taki sposób bramek tracić nie możemy! - grzmiał później trener Krzysztof Świątek, żałując też sytuacji na 2:2, które zmarnowali Patryk Kieliś i Prusiński. Jak powinno się trafiać do siatki zademonstrował Radosław Bąk, przymierzając z woleja w „okienko” po dośrodkowaniu Adriana Małachowskiego. - Ten trzeci gol był skutkiem tego, że szukaliśmy okazji do wyrównania i przeciwnicy pokarali nas kontrą - dodał szkoleniowiec krakowian i jednocześnie pochwalił rywali. - Wysoko nam zawiesili poprzeczkę, grali bardzo intensywnie, byli dobrze zorganizowani i nawet, gdy osiągaliśmy przewagę, to wyprowadzali szybkie akcje - podkreślał Świątek, któremu po efektownym 3:0 w Pucharze Polski z Zagłębiem Sosnowiec, przyszło przełknąć gorycz pierwszej porażki w sezonie. Z kolei Resovia dała do zrozumienia, że będzie się liczyć w rywalizacji o najwyższe cele. - Mamy jeden kierunek - ciężko pracować i jak najdłużej wygrywać - podkreślił trener Kołc.
(mha)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Hutnik Kraków - Resovia 1:3 (1:1)
1:0 - Prusiński, 24 min (wolny), 1:1 - Szymocha, 44 min, 1:2 - Jokel, 46 min, 1:3 - Bąk, 72 min
HUTNIK: Damian Hoyo-Kowalski - Kieliś (83. Gałek), Burka, Daniel Hoyo-Kowalski, Bracik, Motrycz (64. Szablowski) - Słomka (89. Hołuj), Urbańczyk, Jopek (64. Śliwa), Semik (64. Sowiński) - Prusiński. Trener Krzysztof ŚWIĄTEK.
RESOVIA: Tetyk - Rębisz, Banach, Szymocha, Geniec (78. Grasza), Romanowski (73. Hanc) - Jokel (73. Pieniążek), Bąk, Małachowski (73. Letniowski), Jaroch - Silny (83. Banach). Trener Piotr KOŁC.
Sędziował Mateusz Piszczelok (Katowice). Widzów 750.
Żółta kartka Małachowski.