To nie czas na rozruch

TRYBUNA KIBICA - Raków Częstochowa

Mój 11-letni syn Norbert - stały bywalec stadionu przy ulicy Limanowskiego, ale też regularny wyjazdowicz, który wspiera drużynę nie tylko na krajowych, ale też europejskich stadionach, zadał mi pytanie: „Tata, dlaczego Raków nie leje płockiej Wisły czy Radomiaka, mając najlepszych piłkarzy ekstraklasy?”. I wymienia mi: wyciągnęliśmy Makucha z Cracovii, Rochę z Radomiaka, Mosóra i Ameyawa z Piasta, Pieńkę z Zagłębia... Co jest z nimi, że oni nie robią różnicy widocznej gołym okiem?
Przecież to są nazwiska nieprawdopodobne na naszą ligę. Konkretne nazwiska! To nie mogą być zawodnicy jedni z wielu. Ameyaw grał w pierwszej reprezentacji Polski. Mosór w młodzieżówce, Makuch miał tu walczyć o koronę króla strzelców z... Rochą, wyśmienitym w Radomiaku. Pieńko miał być czarodziejem. Ile mamy na nich czekać? Jednak to nie są tacy artyści futbolu, jak nam się zdawało? To nie są giganci naszej ligi? Rocha nie strzela w porównaniu z poprzednim klubem nic, Makuch bardzo mało, Pieńko rozegrał dwa mecze po połówce i nie dał kibicom powodów do euforii.
To nie są zawodnicy z rezerw, obojętnie czy Rakowa, czy innego ligowego zespołu. To są piłkarze, którzy w ekstraklasie mają robić różnicę względem tych, którzy byli o wiele tańsi, chociażby dlatego, że jak kupuję Mercedesa, to ma być szybszy i lepszy od Łady. Mam to widzieć i czuć podczas pierwszej wycieczki, podczas pierwszej podróży. Bo jak będę jechał drogim samochodem i nie będę czuł różnicy względem jeżdżenia tańszym, starym, to znaczy, że spaliłem forsę. Nie ma czasu na próby, przygotowania, regulacje. To nie jest okres przygotowawczy. To są drodzy piłkarze, tacy na których kupuję bilety ja, mój syn i moja żona. I wielu innych na stadionie.
Dzieci są dociekliwe i zadają trudne pytania. Niech ci zawodnicy nie wprowadzają mnie w kłopotliwy stan. Niech w meczach z Radomiakiem, Wisłą Płock i innymi drużynami ekstraklasy grają tak, żeby młody kibic z uśmiechem na ustach opuszczał stadion. Nic więcej.

Michał Cybulski